Medycznego wykształcenia nie mam, ale czytać umiem...


Andrzej Iwaniuk

niedziela, 27 listopada 2011

STEWIA - zdrowa słodycz

Stewia jest całkowicie naturalnym substytutem cukru, w przeciwieństwie do wielu innych sztucznych słodzików dostępnych na rynku. Oto fakty z nią związane:
  • zero kalorii
  • rafinowana jest słodsza do 250-450 razy od cukru (sacharozy)
  • smakuje jak cukier (posmak tylko przy dużej koncentracji)
  • rozpuszczalna w wodzie i alkoholach
  • odporna na wysoką temperaturę (do 200 °C) – może być używana do pieczenia i gotowania
  • stabilna w kwaśnych i zasadowych płynach (pH 3-9)
  • może być długo przechowywana
  • nie powoduje próchnicy zębów
  • bezpieczna dla diabetyków – nie podnosi poziomu cukru we krwi (bez indeksu glikemicznego)
  • bezpieczna dla osób chorych na fenyloketonurię (PKU)
  • słodziki ze stewii nie ulegają fermentacji
  • może być uprawiana samodzielnie
Nietoksyczna. Zostało to dowiedzione przez Instytut Badania Bezpieczeństwa Składników Chemicznych firmy Compounds Spółka z o. o. w Japonii w badaniu autorstwa K. Skihashi i innych.
Ekstrakt stewii i steviolu nie ma negatywnego działania na DNA.
(najnowsze badania wykazują, że to co jemy ma wpływ na nasze DNA; stąd - między innymi - uzasadnione obawy o wpływ żywności gmo na ewolucję naszego gatunku - i innych też )

Stewia: uprawa i zbiory

Zbiór stewii wymaga ścięcia łodyg do wysokości 5 cm lub 2 cali nad powierzchnią gleby. Można to robić nawet 3-4 razy w ciągu roku, co daje bardzo urodzajną uprawę.
Faktycznie - to liście rośliny są wykorzystywane do słodzenia. Występują w nich dwa składniki, stewiozyd i rebaudiozyd (Reb A), które są ponad 200 razy słodsze od cukru. To właśnie te składniki pozyskuje się do produkcji różnych produktów o nazwach: stevia, stewiozyd, steviana i innych.

Stewii używa się od stuleci. Hiszpanie odkryli w XVIII wieku, że rdzenni Paragwajczycy używali czegoś, co nazywali Ka’a He’e jako słodzika, przekąski oraz w celach leczniczych. Pod koniec XIX wieku Moises S. Bertoni udokumentował jej zastosowanie na podstawie swoich badań nad paragwajskimi ziołami. Do 1908 roku roślina była chętnie uprawiana w swoim naturalnym obszarze występowania, w miarę rozprzestrzeniania się informacji o jej przydatności. 
Po zbiorach, liście czyści się, a następnie suszy na słońcu lub suszarniami z gorącym powietrzem przed przetworzeniem ich w celu ekstrakcji korzystnych składników wykorzystywanych do tworzenia różnych form stewii. Świeże liście stewii można także gotować i naparu używać jako herbaty lub naturalnego słodzika w płynie.
Roślinę można uprawiać w niemal każdym kraju na świecie. Część państw używa stewii w wielu produktach żywnościowych, inne zezwalają jedynie na zastosowanie jej jako suplementu diety. Bez względu na politykę poszczególnych rządów, uprawy stewii ciągle się mnożą, a popularność produktu nieustannie rośnie.
Największym użytkownikiem stewii na świecie jest Japonia - rocznia konsumpcja słodzika to 50 ton. Około 40% naturalnych japońskich słodzików ma w swym składzie stewię.
Roślinę stewii uprawia się obecnie w celach handlowych w różnych miejscach na świecie, w tym w Azji, Indiach, Ameryce Północnej, Ameryce Południowej i Europie. Dziko rośnie jedynie w swoim środowisku naturalnym w Paragwaju i Brazylii. Uprawa tej rośliny, oferującej zadziwiające korzyści zdrowotne, wymaga światła słonecznego, zraszania i ogromnej troski. Roślina nie wytrzymuje spadku temperatury poniżej 0ºC i należy szczególnie o nią dbać w przypadku prób uprawiania jej w obszarach, na których występują przymrozki. 

Stewia: składniki rośliny

Najważniejszymi składnikami rośliny są glikozydy stewii, które są słodsze od cukru o 250 do 400 razy. Ich dodatkowym atutem jest fakt, że nie mają kalorii. Całkowicie rozpuszczają się w wodzie, dzięki czemu ekstrakcja tych składników z liści jest łatwa i naturalna. Dwa najistotniejsze glikozydy to Steviozyd i Rebaudiozyd-A, odporne na temperaturę do 200ºC. Te dwa składniki są niezbędne do stworzenia ze Stewii handlowych produktów.
Suszone liście są od 15 do 30 razy słodsze niż liście cukru trzcinowego. Glikozydy steviolu dają słodki smak liściom Stewii. Każdy z dwóch komponentów składających się na słodycz rośliny posiada własne wyjątkowe właściwości.
Steviozyd (stevioside) jest odporniejszy na działanie wysokich temperatur niż Reb A, ale pozostawia odrobinę bardziej gorzki posmak. W preparatach Stewii występują także inne glikozydy, takie jak Rebaudiozyd C (R-C), Dulkozyd A, Rubusoside, Steviolbioside oraz Rebaudiozyd B (R-B).
Reb C również przyczynia się do gorzkiego posmaku, dlatego też Stewia powinna zawierać ponad 90% Reb-A, by zredukować ten smak. Raporty potwierdzają również, że pewne kwasy zredukują posmak Stewii. Kwasy te to kwas cytrynowy, kwas octowy, kwas mlekowy, kwas jabłkowy oraz kwas winowy.

* * *

Słodzikowy przegląd

Aspartam to sztuczny słodzik, słodszy od cukru 160 do 220 razy. Nie jest kaloryczny i nie wpływa negatywnie na indeks glikemiczny. Nie przyczynia się do powstawania ubytków w zębach. Nie ma odporności cieplnej. Jest niebezpieczną substancją dla osób cierpiących na fenyloketonurię. Choć jest dopuszczony do użytku w USA i wielu innych miejscach na świecie, istnieją obawy dotyczące bezpieczeństwa tej substancji.
Aspartam jest uważany za największą truciznę legalnie dodawaną do żywności!
Dlaczego? Zapraszam do zapoznania się z faktami:
http://zdrowobycie.blogspot.com/2010/07/aspartam-zabojcza-sodycz.html

Sacharyna - sztuczny słodzikie, który może być słodszy od cukru 200 do 800 razy. Rozpuszcza się w wodzie, nie zawiera kalorii ani indeksu glikemicznego. Nie przyczynia się do powstawania ubytków. Sacharyna zostawia metaliczny posmak. Zakazano jej w Kanadzie, ale w dalszym ciągu jest powszechnie dostępna w Stanach Zjednoczonych.

Cyklamat/cyklaminian - sztuczny słodzik, zaledwie 30 razy słodszy od cukru. Posiada wiele spośród pozytywnych cech sztucznych słodzików, takich jak brak kalorii, brak indeksu glikemicznego i brak przyczyniania się do powstawania ubytków. Jednak zakazano go w USA i Zjednoczonym Królestwie z powodu obaw o zdrowie. Nadal używa się go w Kanadzie i części innych obszarów na świecie.

Splenda - znana także jako sukraloza - sztuczny słodzik. Jest 500-600 razy słodsza od cukru. Nie zawiera kalorii i nie wywiera negatywnego wpływu na indeks glikemiczny. Jest to zwykły cukier stołowy zmodyfikowany tak, by układ pokarmowy go nie wchłaniał. Splenda nie przyczynia się do powstawania ubytków. Splenda jest odporna na wysoką temperaturę i dobra w smaku. Nie istnieją żadne obawy zdrowotne związane ze splendą. Jej wykorzystanie w żywności jest powszechnie akceptowane w Stanach Zjednoczonych i poza nimi.

Istnieje szeroki wybór alkoholi cukrowych służących do słodzenia różnych produktów. Są to między innymi: erytrytol, maltitol, lactitol, sorbitol, mannitol oraz ksylitol. Mają od 40 do 90% słodkości cukru. Nie mają indeksu glikemicznego, niezwykle mało kalorii i nie przyczyniają się do powstawania ubytków w zębach. Większość z nich ma również działanie przeczyszczające, szczególnie w przypadku dużej konsumpcji. 

Źródło:
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_info/?id=4132
http://stewia.info.pl/

piątek, 28 października 2011

Pasożyty, czyli niechciani przez nas w nas lokatorzy

źródło: 
http://www.igya.pl/czynniki-chorobotworcze/pasozyty/ciekawostki-parazytologiczne/275-zestawienie-chorob-wywolywanych-przez-pasozyty.html

* * *

Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, iż dość powszechne problemy zdrowotne, np: kaszel, przeziębienie czy zwykły ból głowy, mogą być w dużej części spowodowane przez pasożyty?
Przeciętny człowiek kojarzy sobie słowo pasożyt z glistą, owsikiem czy tasiemcem. Do pasożytów zalicza się jednak również grzyby, pierwotniaki, bakterie i wirusy (przy czym najwięcej uwagi medycyna zdaje się poświęcać dwom ostatnim grupom). Przyjrzyjmy się zatem zagrożeniom związanym z pasożytami. Ale najpierw zastanówmy się, dlaczego tematowi pasożytów poświęca się tak mało uwagi.

DLACZEGO O PASOŻYTACH MÓWI SIĘ TAK MAŁO


Przez wiele lat społeczeństwo było informowane, że problem pasożytów w naszej strefie klimatycznej praktycznie nie istnieje, natomiast przyczyny wielu chorób po prostu nie są znane. A co, jeśli właśnie pasożyty są wyjaśnieniem zagadki przyczyn wielu z nich?

BRAK EDUKOWANIA LEKARZY W TYM ZAKRESIE

Nie żyjemy już w czasach średniowiecza. Żyjemy w czasach rozwiniętej techniki i nauki. Mimo to gdy udajemy się do lekarza, często jesteśmy zbywani i zapewniani, iż naszych chorób na pewno nie mogą powodować pasożyty. W przeważającej większości wypadków żaden z przeciętnych lekarzy nie zada sobie nawet trudu, by sprawdzić taką możliwość. I dlatego słyszy się czasami, że pacjent zwraca się do lekarza z problemami natury jelitowej, sam sugeruje lekarzowi sprawdzenie na pasożyty (mimo że się na tym nie zna, bo ma inny zawód, to tak podpowiada mu intuicja bądź zasłyszane wiadomości). I co słyszy?

Lekarz potrafi osłuchać i powiedzieć (na słuch!), że jelita pracują normalnie i wszystko jest w porządku. I że to nie mogą być pasożyty, bo nic by specjalnego nie czuł, ponieważ pasożyty nie dają widocznych objawów. Pacjent dostaje np. receptę na środki blokujące pracę receptorów nerwowych, które znajdują się w jelitach. Albo lekarz stawia diagnozę: „zespół jelita drażliwego”. To trochę taki bardziej „naukowy” sposób na powiedzenie „Doktorze, jakoś dziwnie ostatnio pracują moje jelita”.
Doktor Thomas J.Brooks w książce "Podstawy parazytologii medycznej" pisze : "Glisty to jedne z najstarszych pasożytów rasy ludzkiej. Niektóre ich odmiany w takim stopniu zaadaptowały się do życia w ludzkich wnętrznościach, że człowiek-gospodarz może nie czuć absolutnie żadnych przejawów ich obecności"...
Zgadza się: medycyna zdefiniowała taki zespół chorobowy, wiele źródeł mówi, że właściwie nie wiadomo dokładnie, czym jest spowodowany. Pisze się jednak, że taką diagnozę można postawić po sprawdzeniu wszelkich istniejących i znanych możliwości  (z pasożytami włącznie), po wykonaniu sensownych i gruntownych badań, a nie na oględzinach przy pierwszej wizycie. Obie wymienione sytuacje zdarzyły się naprawdę. Jeden pacjent miał glistę ludzką, drugi tasiemca.
Oczywiście ten przykład nie neguje fachowości i wiedzy lekarzy w ogóle. Pokazuje jedynie, że tak samo jak możemy trafić na „fachowca”, który zepsuje nam podłogę w kuchni albo krzywo położy klepkę w mieszkaniu, tak samo może nam się zdarzyć wizyta u lekarza, który po prostu za dużo nie wie, i którego celem samym w sobie jest zainkasowanie 50 czy 100 zł za „wizytę” (jeśli przyjmuje prywatnie), a nie wyleczenie kogokolwiek.

Jaki można stąd wyciągnąć wniosek? Być może taki, że jeśli nie chcesz być do końca życia „leczony” na nadciśnienie, zgagę czy alergię jedynie przez usuwanie objawów, powinieneś spróbować zainteresować się aktywnie swoim zdrowiem.

Ignorancja i zadufanie części  środowiska lekarskiego w temacie pasożytów będzie prawdopodobnie trwało jeszcze długo. A może pośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, iż jeśli lekarz nas wyleczy, traci swoje źródło dochodu? Wiele starszych osób pamięta lekarzy powojennych. Często spotyka się opinie, że były to osoby z powołaniem, które naprawdę doszukiwały się przyczyn i, co najważniejsze, potrafiły myśleć. A może zawsze nie brakowało „konowałów”? Co by nie mówić i nie pisać i jak by nie było wydaje się, że dzisiejsza medycyna i lekarze widzą głównie wirusy i bakterie, a pozostałych pasożytów – nawet nieznacznie większych, jak np. pierwotniaki – często nie zauważają i nie biorą pod uwagę.
(...)
Pierwotniaki
Ich „niewidzialny świat” jest zwykle zupełnie ignorowany przez lekarzy. A przecież są one posądzane o naprawdę pokaźną ilość chorób. Większość z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre potrafią żyć nawet wewnątrz naszych komórek, inne z kolei są tak bardzo do nich podobne, że się ich nie zauważa, co doprowadza do mylnej diagnozy. Oprócz groźnych infekcji, które są bardzo zauważalne i mogą powodować silne objawy (ameboza, lamblioza, leiszmanioza itp.) wiele powoduje takie choroby, których człowiek prawie nie zauważa lub do końca życia nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia i powolnego, niszczącego wpływu. Wśród ludzi krąży powiedzenie, iż prawie każdy z nas ma raka, który czeka tylko na uaktywnienie. Być może właśnie rzęsistek, który jest pierwotniakiem, a posiada go według niektórych źródeł ponad 80% ludności świata, jest wyjaśnieniem tego powiedzenia. O rzęsistku najwięcej chyba piszą obecnie dwie osoby: rosyjska biolog Olga Swiszczowa i znana brazylijska biolog, Marlene Benchimol (choć to Swiszczowa wiąże rzęsistka z rakiem).

Choroba zależy od lokalizacji danego pasożyta w organizmie (zasiedlenia konkretnego organu, układów) przez jednego pasożyta lub najczęściej grupę pasożytów. Sytuacja się wtedy komplikuje. Objawy mogą być wtedy zróżnicowane.
Nawet jeśli nie dostrzegamy większych objawów, a jedynie przysłowiowy ból głowy, może to być oznaką obecności pasożyta lub pasożytów. Tasiemiec nieuzbrojony może powodować tylko nadmierną otyłość bez innych objawów, które są mu zwykle przypisywane (wg Siemionowej). Pamiętajmy! W naszym organizmie nic się nie dzieje bez przyczyny Jeśli nigdy nie badałeś się na obecność pasożytów, nie trać czasu i zrób to koniecznie. Najczęściej obecność pasożytów jest niezauważalna, dopóki ich zasiedlenie nie przekroczy granic normy, z jaką nasz organizm czy konkretny narząd jest w stanie sobie poradzić i nadal funkcjonować.
Zwracamy też uwagę, iż definicja słowa zdrowie w pełnym tego słowa znaczeniu nie oznacza braku chorób, tylko brak patogenów w organizmie. Dlaczego?

Część pasożytów, które posiadamy, jest w stanie utajonym (nieaktywnym). Wystarczy, że nasza odporność tylko trochę się zmniejszy, a natychmiast się uaktywniają. Szczególnie obecnie – gdy jemy zanieczyszczone pożywienie i żyjemy w zatrutym środowisku – ważne jest regularne przeprowadzanie procesu dehelmintyzacji. Oczywiście jeśli chcemy zachować pełnię sił i zdrowie do późnej starości.
Pasożyty również uaktywniają się jeśli ilość populacji innych zmniejszy się. To naturalny proces i walka o przetrwanie.

Toksyny wszystkich robaków obniżają bardzo sprawność psychofizyczną i zdolność do pracy, mają też wpływ na nasze upodobania, gusta, psychikę, zachowania, a nawet charakter.  Niekiedy powodują też choroby psychiczne. Procesy te są stosunkowo mało jeszcze zbadane przez oficjalną medycynę, a niektóre badania nie są udostępniane publicznie. Badania takie są przeprowadzane w różnych miejscach na świecie. Pamiętajmy, że praktycznie każdy pasożyt wnika do organów wewnętrznych, zasiedlając je i niszcząc. Najczęściej ludzie posiadają ich wiele rodzajów.

Jeśli np. od lat cierpisz na różne dolegliwości – przewlekły ból głowy, nadwagę itp. – może warto przebadać się na obecność pasożytów...? 
Zadaj też sobie pytanie: czy lekarz kiedykolwiek w życiu badał Ciebie na obecność poniżej wymienionych pasożytów i możliwego związku z Twoją chorobą ?


Pasożyt Objawy, dolegliwości, choroby Szacowane zarażenie populacji
GROMADA: Przywry, TYP: Płazińce
Przywra chińska (Clonorchis sinensis) Bóle w prawym podbrzuszu i nadbrzuszu migrujące również do pleców, prawej połowy szyi i lewego podżebrza. Czasami wymioty, nudności, bóle głowy, zawroty głowy, chroniczne zmęczenie. Marskość wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, dyskineza przewodów żółciowych, zaburzenia funkcji wydzielniczych żołądka i dwunastnicy. W niektórych regionach świata do 50 %
Przywra płucna (Paragonimus westermani) Poranny kaszel z niewielką ilościa śluzu, szmery, chrypienia w płucach, ból głowy, wymioty, zaburzenia wzroku, zwapnienie płuc, bradykardia, reakcje alergiczne. 25 %
Motylica wątrobowa (Fasciola hepatica) Reakcje alergiczne, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego. 40 %
Przywra kocia (Opistorchis felinues) Schorzenia wątroby, trzustki, marskość wątroby, osłabienie, bóle głowy, ataki epilepsji, powstawanie ropni i cyst w wątrobie, co może wywołać żółtaczkę, reakcje alergiczne, zaburzenia trawienia, spadek apetytu, gorzki smak w ustach, uczucie ciężkości w prawym podżebrzu, bóle mogą przechodzić na prawą łopatkę, nerwowość, agresywność, szybkie męczenie się, bóle i zawroty głowy, bezsenność, zadyszka, blada skóra, niedociśnienie.
Motylica krwawa (Schistosoma) Zapalenie skóry, reakcje alergiczne, rak narządów wewnętrznych, ostre bóle (jak po ukłuciu igłą), dreszcze, swędzenie i wysypki na skórze, zapalenie śluzówki pęcherza moczowego, osłabienie, powiększenie wątroby i śledziony, odmiedniczkowe zapalenie nerek, kamienie i przetoki pęcherza moczowego, zapalenie pochwy ze zgrubieniem śluzówki pochwy, pęknięcia i polipy szyjki macicy, zapalenie gruczołu krokowego, zapalenie okrężnicy, słoniowacizna narządów płciowych.
GROMADA: Nicienie, TYP: Obleńce
Glista ludzka (Ascaris lumbricoides)
Glista psia, glista kocia
Zawroty głowy, bóle brzucha, drgawki, kaszel, podwyższona temperatura, pokrzywka, ślinotok, spadek apetytu, bóle głowy, nocne ataki lęku, zgrzytanie zebami (bruskizm), zapalenie oskrzeli, kaszel, duszności astmatyczne, astma, zapalenie płuc, zawał, niedokrwistość, infekcje dróg odechowych, zapalenia ropne w drogach żółciowych, ropień wątroby, zapalenie otrzewnej, posocznica, zapalenie trzustki, zapalenie wyrostka, zaburzenia jelitowo-żołądkowe, zaburzenia psychiki, choroby nerwowe, spadek apetytu, mdłości, wymioty, bóle brzucha, ślinotok, zawroty głowy, rozdraznienie, tiki nerwowe, napady epilepsji, choroby organów oddechowych, niestrawnośc (dyspepsja), myśli sambójcze (pragnienie śmierci), przeziębienia, tiki nerwowe, długotrwałe choroby płuc. Prawie 100%
Filarie (Wuchereria) Porażenie skóry, tkanki łącznej , oczu – pojawienie sie pod skórą węzłów o rozmiarze grochu, suchość i złuszczonej skóry, wysypka, swędzenie, wrzody, blizny, depigmentacja skóry, zapalenie węzłów chłonnych, słoniowacizna moszny, słoniowacizna nóg, plamy na skórze, bladość, niezdolność do opalania się, zapalenie spojówek, swędzenie oczu, zapalenie rogówki, światłowstręt, łzawienie, stenokardia, niedokrwistość.
Włosogłówka (Trichuris trichiura) Nudności, rozdrażenienie, bóle głowy, tracenie przytomności, drgawki, osłabienie, dyspepsja (niestrawność), kolki, zapalenie wyrostka robaczkowego, anemia, w wyniku uszkodzeń spowodawnych przez nie w jelicie powstają cysty, polipy, obrzęki. 30%
Włosień krety (Trichinella spiralis) Zapalenie węzłów chłonnych, stany podobne do alergii, grypy, reumatyzmu, bóle w sercu, bóle w stawach, ogólne osłabienie, podwyższona temperatura, obrzęki twarzy, wysypka. 70%
Węgorek jelitowy (Strongyloides stercoralis) Nieokreślone bóle mogące występowac w całym ciele, niestrawność, choroby narządów oddychania, choroby skóry, spadek wagi, problemy żołądkowo-jelitowe, objawy nerwowo-alergiczne, owrzodzenia układu pokarmowego. 70%

Tęgoryjce (Ancylostomatidae) Utrata krwi, anemia, niedokrwistość, opóźnienia w rozwoju, swędząca pokrzywkopodobna wysypka skórna, zapalenie płuc, kaszel, ból w piersiach, bladość skóry, opuchnięta twarz, spuchnięte nogi, biegunki, zawroty głowy, zadyszki, swędzenie i pieczenie skóry między palcami nóg. 50%
Owsik ludzki (Enterobius vernicularis) Lęki, migrena, swędzenie odbytu, u dziewczynek „gryzienie” w okolicy narządów płciowych, rozregulowanie układu nerwowego, depresja, rozdrażenienie, kaszowate stolce, zapalenie wyrostka, bóle głowy, bezsenność, zwiększone zmęczenie umysłowe i fizyczne, neurastenia, psychostenia, mało włosów, jedno oko różne od drugiego.
GROMADA: Tasiemce, TYP: Płazińce
Tasiemiec karłowaty Rozstrój układu pokarmowego, zawroty głowy, podatność na zmęczenie, ataki epilepsji, dystonia wegetatywno-naczyniowa, niedociśnienie, wilgotne ręce i nogi, skóra posypana jak kaszą manną, zaburzenia trawienia.
Bruzdogłowiec szeroki Sprzyja niedokrwistości i powstawaniu guzów złośliwych.
Tasiemiec nieuzbrojony Bóle brzucha, mdłości, zwiększone łaknienie, wymioty, utrata masy ciała, duża nadwaga.
Tasiemiec uzbrojony Zapalenia mięśni, zwyrodnienie mięśni i zanik, nabyte wady serca, guzy tarczycy, zanik wzroku, bóle głowy ciągnące się latami, uszkodzenie układu nerwowego, odruchy wymiotne.
Tasiemiec bąblowcowy Problemy z krwioobiegiem, przytłumienie funkcji wszystkich organów, co może prowadzić nawet do śmierci, schizofrenia, ukłucia zależnie od lokalizacji, ucisk na narządy w okolicach bąbla, możliwość szoku spowodowanego wydaleniem toksyn z pękniętego bąbla.
Bakterie
Leptospiry Dreszcze, gorączka, silne bóle głowy i mięśni.
Gronkowiec złocisty Ropne zapalenia skóry, czyraki, ropnie, flegmony, ropne zapalenia śluzówek, tkanek łącznych, kości. W połączeniu z innymi pasożytami: egzema, swędzenie, bezsenność, zahamowanie wzrostu, brak apetytu.
Paciorkowce

Pałeczka czerwonki Ostre zapalenie jelita grubego.
Pierwotniaki
Toksoplazma Ból głowy, choroby płuc, serca, wątroby, mięśni, oczu, nosa, skóry. Choroby krwi i limfy. Zakócenia nerwowo-psychiczne, nerwowo-endokrynologiczne, zaburzenia funkcjonalne, morfologiczne. Wady wrodzone u dzieci. Zapalenie mózgu, opon mózgowych, zapalenia tęczówki, naczyniówki i siatkówki, bóle i powiększenie węzłów chłonnych, gnicie migdałków i korzenia języka, psucie się zębów, wysoka gorączka, wysypka, depresje, bezsenność, nacieki w płucach, uszkodzenie centralnego systemu nerwowegio, zespół Downa, poronienia, urodzenie martwych dzieci, choroby psychiczne, opóźnienie rozwoju umysłowego. 70%
Rzęsistek choroby śluzówek, kości, narządów, anemia, niedotlenienie, wysoki cholesterol, żylaki, rak, trombocytopenia, pieniste stolce, choroby onkologiczne. Niektóre źródła podają, że ponad 90%
jelitowy Krwawienia jelita grubego, zapalenie śluzówki jelita grubego, zapalenie jelita cienkiego, zapalenie pęcherzyka żólciowego, obrzemienia, nadżerki, polipy, wrzody, bladość skóry, osłabienie mięśni.
policzkowy Ropnie na skórze, ropnie na płucach, paraliż, nieżyt żołądka i jelita cienkiego, choroby stawów i nóg, choroby wątroby, bezpłodność, poronienia, próchnica, parodontoza.
pochwowy Zapalenia organów płciowych, zapalenie cewki moczowej, zapalenie stercza, impotencja u mężczyzn, bezpłodność, wysiękowe zapalenie pochwy, pieczenie w pochwie, obfite pieniste wydzieliny u kobiet.
Chlamydia Ziarnica, ziarnica złośliwa, zapalenie spojówek, jaglica (egipskie zapalenie oczu), zapalenie stawów, zapalenie cewki moczowej, poronienia, bezpłodność, dysplazja szyjki macicy, zawały, ropiejące oczy, cukrzyca.
Lamblia Bóle w górnej części brzucha, bóle w okolicy pępka, burczenie i rozdęcie żołądka, przelewania, zatwardzenia na przemian z biegunkami, zapalenie dwunastnicy, trzustki, jelita cienkiego, pęcherzyka żółciowego, dystonia wegetatywna i naczyniowa, anemia, zapalenie wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, ból w stawach, swędzenie skóry, pokrzywka, objawy febry, zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie jelita cienkiego, ból pod żebrami z prawej strony, niedokwaśność soku żołądkowego, arytmia, atopowe zapalenie skóry, nadczynność tarczycy, potliwość, drżenie palców, zdarzająca się utrata świadomości, obniżenie kwasowości, krótkookresowe podwyższenia temperatury, bóle w dołku podsercowym, zgaga, nieprzyjemny smak w uatach, kolka wątrobowa, wymioty żółcią, szybkie męczenie, ciągłe zmęczenie, rozdrażnienie, apatia, płaczliwość, kołatanie serca, zwolnienie rozwoju u dzieci, zaburzenia przemiany materii, chudnięcie, hipotonia.

GRZYBY

Drożdżaki Kandydoza (wywołana np. zarażeniem drożdżakiem Candida albicans), spadek odporności, niestrawność, rozdęcie żołądka, pienisty stolec, burczenie, mdłości, wymioty, bóle żołądka. 90%
Kryptokoki

Pędzlaki

Nokardie Guzy.
Kropidlaki (Aspergillus) Nowotwory złośliwe, choroby płuc.
geotrychozy Zapalenia ucha i zatok.
Trichofitony Choroby skóry, włosów, paznokci, łupież strzygący, złuszczenia na skórze głowy.
Epidermophyton Łupież czarny, ciemnobrązowe plamy na kończynach.
Mycosporum Choroby skóry, włosów i paznokci.
Ziarniak grzybiasty (Mycosis fungoides) Nowotwór złośliwy węzłów chłonnych.
Mykoplazmy Procesy zapalne w narządach oddechowych i w układzie moczowo-płciowym.
Sporothrix schenckii Grzyb atakujący mięśnie, kości i narządy wewnętrzne.

Tabelę sporządzono na podstawie Informacji zawartych w książkach:

„Parazytologia i akaroentomologia medyczna”,
Antoni Deryło
„Szkoła Zdrowia - uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”, Nadieżda Siemionowa
„Kuracja życia”, Hulda Clark
„Życie bez pasożytów", Giennadij Małachow Opracowanie firmy ENSO Electronics
oraz prac: Olgi Jelisejewej, Tamary Swiszczowej, prof. Henryka Różańskiego


* * * 

Kuracja odrobaczająca
Zapraszam na stronę V: REALNE ZDROWIE
/prawy górny róg tego bloga/
...wersja dla leniwych - kliknij TU --> http://zdrowobycie.blogspot.com/p/v-realne-zdrowie.html

środa, 5 października 2011

GMO, Greenpeace i strzebla błotna

Jadąc po mieście swoim fordzikiem słyszę w radio, że wstrzymuje się na 6 lat budowę WOW. Nie chodzi tu o zachwyt, tylko o Wschodnią Obwodnicę Warszawy. Powód? Towarzystwo Ochrony Ptaków wygrzebało z błota strzeblę błotną (czy też może strzebla błotnego), czyli jakąś rzadką rybcię, która żyje w oczkach wodnych na trasie planowanej drogi. I co ważne - jest ona pokarmem dla rzadkich gatunków ptaków: czapli siwej i kormorana. Sprawa prosta: obszar ten wejdzie do unijnej sieci terenów chronionych Natura 2000. No i na razie obwodnicę szlag trafił - przepychanki rodem z Augustowa. A tak na marginesie: nie należałoby te czaple i kormorany zamknąć do ciupy za zjadanie rzadkiej ryby? Toż w końcu jest chroniona...
No ale wracam do sedna sprawy.
Nie mam na myśli tego, że należy bez zważania na uwarunkowania przyrodnicze budować obwodnice miast - oczywicie nie, ale przyszła mi tu myśl o tym, jak skutecznie odwraca się naszą uwagę od naprawdę ważnych dla ludzkości spraw. Tak, DLA LUDZKOŚCI.

Towarzystwo od ptaków robi swoją robotę: dba o ptaki, a właściwe osoby dbają o to, by obwodnice powstawały i mieszkańcy miejscowości nie byli rozjeżdżani przez tiry. Dla nich ważniejsi są ludzie; jak to w życiu: każdy ma swoje priorytety...
Pytanie ciśnie się na marginesie wątku: JAK PROJEKTUJĄ fachowcy wszelakie inwestycje, skoro -biorąc grube za projekty miliony - nie uwzględniają wątku ekologicznego? Czy tak trudno domyślić się, że ktoś EKO zablokuje roboty i narazi inswestycję na milionowe straty? Nie podejrzewam projektantów o brak myślenia, więc... celowe działanie? Hmmm...

Aha - wracam do sedna wątku... (ponowna próba powrotu;))
SZKODA, że osoby dbające o biologiczną różnorodność nie są tak głośne w przypadku, gdy tę różnorodność zabija się wprowadzając uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. A i tym bardziej, że jak wykazali w ostatnich badaniach Chińczycy - nomen omen (z całym ich intensywnym zachemizowanym rolnictwem opartym o gmo) - geny roślin mają wpływ na geny ludzkie!

http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,To-co-jemy-wplywa-na-nasze-geny,wid,13850872,wiadomosc.html?smg4sticaid=6d25f

I jakoś tu sobie nie przypominam ani jednej pikiety Greenpeace'u w sprawie GMO; nie przypominam sobie, by ich słynne stateczki i łodzie zablokowały choć jeden wodny transport żywności transgenicznej, choćby np. jeden transportowiec z soją modyfikowaną genetycznie dostarczaną do Polski.
A przecież żywność modyfikowana genetycznie to strategiczny problem ludzkości!
Czyżbyśmy chcieli zafundować naszym prawnukom i prawnuczkom po np. sześć paluszków na jednej rączce? "O! Fajnie! - jeden gratis!"-?
Przesadzam?! A kto zapewni, że tak? NIE WIEMY jak gmo wpłynie na nas w rozciągłości czasowej.
Może pisanie o mutacjach naszych genów pod wływem żywności gmo to wierutna bzdura - ok: OBY. Ale co w przypadku, gdy jest dokładnie odwrotnie? Jeżeli gmo bezpieczne nie jest?
Czy nie dają do myślenia przypadki farmerów z USA, którzy JUŻ mają różniaste problemy zdrowotne bo są plantatorami GMO? Proszę pogrzebać sobie na ten temat w sieci - nie wszystko Andrzejek na tacy musi podawać...

Pytam więc: dlaczego nie ma "zielonych" gmo-protestów?

Czyżby za to protestującym nikt nie chciał zapłacić? Bo za siedzenie na drzewie, jak drwale wycinają las, grinpisowiec ma parę setek - o tym już było w mediach.
Gdzie jest pies pogrzebany? - wszelakie manifestacyjne protesty skutecznie odwracają uwagę od rzeczy bardziej istotnych oraz wprowadzają w podświadomość ludzi poczucie "bezpieczeństwa", poczucie tego, że KTOŚ czuwa nad wszystkim i PROTESTUJE jak zauważa nieprawidłowości: dba o nas!
Tak - dba...
... nic bardziej mylnego. Nas się po prostu ogłupia. KTOŚ czuwa - i owszem - ale nad swoimi interesami.
KTO? Zapraszam chociażby do oglądnięcia filmików o Kartelu Farmaceutycznym...:

http://zdrowobycie.blogspot.com/2010/08/kartel-farmaceutyczny.html

niedziela, 25 września 2011

Medyczny terror

Szczepienia - niestety - dalej pod przymusem

Nadzieja na realizowanie szczepień jako opcji dla rodziców w drodze do dbania o zdrowie dzieci - spełznie na niczym. Ale bądźmy świadomi: to TYLKO W POLSCE i UK, pozostałe kraje Unii - szczepienia nieobowiązkowe. I rząd PO nie chce tu zmian, i rząd PiS - też nie chciał!
Szczepionki zabijają: znajdź 2 czerwone fragmenty tekstu w tym poście.
Kartel farmaceutyczny potwierdza swoją siłę: w nowelizacji ustawy nie zastąpi się słowa "obowiązkowe" na "zalecane" - patrz tekst poniżej. Informuje nas o tym profesor Maria Dorota Majewska, osoba najlepiej znająca temat szczepień, w tym faktyczny wpływ szczepionek na zdrowie ludzkie.
Pozostaje - niestety - tylko walka indywidualna o nietrucie swoich pociech - precedensowe orzeczenie sądu: strona IV tego bloga: Szczepienia, czyli jak jesteśmy wkręcani w choroby...
Gdy już przejdzie ta "kosmetyczna nowelizacja" - zwróćcie uwagę, że to parlamentarzyści - bez względu na opcję polityczną - to zatwierdzają. Nie rząd. Bo tu chodzi o kasę: po chorobach i ludzkich dramatach - do kasy. Ale oficjalnie przed kamerą: cherubinkowe miny i troska o Naród. Przykładem jest pan wicepremier Pawlak: oficjalnie troska o ekologię i nasze unikalne /zanikające/ rolnictwo, a nieoficjalnie - jest zwolennikiem wprowadzania upraw GMO. No cóż: "żyć za coś" trzeba...

Mail z serwisu STOPCODEX:

Temat: nowelizacja ustawy o szczepieniach

Szanowni Państwo, Z przykrością donoszę, ze jednak nasze nadzieje na liberalizację ustawy o szczepieniach były płonne. Wczoraj dostałam informację o planowanych poprawkach do tej ustawy. Jeszcze nie przeanalizowałam szczegółów, ale ogólnie wygląda na to, że nie zmieniono terminu "obowiązkowe"  na "zalecane", co sugerował nowy rzecznik GIS. Teraz tylko przybywający do Polski turyści czy politycy (np. Bill Gates, królowa Elżbieta) nie będą zgarniani na lotniskach i przymusowo szczepieni. Zmieniła się więc tylko kosmetyka i dotyczy ona głownie obywateli zagranicznych, a polskie społeczeństwo nadal będzie traktowane instrumentalnie metodami totalitarnymi (dla zysków koncernów farmaceutycznych i i lobbystów). Nadal będzie pozbawione podstawowych praw człowieka, wiec każdy rodzic w pojedynkę musi walczyć z systemem o życie i zdrowie swego dziecka. Kartele farmaceutyczne i lobbyści wygrali tę batalię. Nasz rząd widać uznał, że Polakom nie przysługują takie same prawa, co obywatelom krajów zachodnich.

http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/4625

Pozdrawiam DM

* * *

Od: Maria Majewska
Data: 21 września 2011 0:33

Temat: Szczepionki DTaP nie chronią przed krztuścem

Szczepionki DTaP nie chronią przed krztuścem albo chronią bardzo krótko (zaledwie przez dwa lata) - pokazuje amerykańskie badanie. Większość osób, które zapadają dziś na krztusiec, jest w pełni zaszczepiona. To pokazuje, że nie warto się szczepić przeciw tej chorobie, chyba lepiej i bezpieczniej ją raz przechorować w dzieciństwie, szybko wyleczyć antybiotykiem i uzyskać w ten sposób odporność na całe życie. Ale od fanatyków szczepionkowych należy oczekiwać czegoś innego: raczej będą wymuszać coroczne szczepienia dzieci tymi bardzo toksycznymi i nieskutecznymi szczepionkami, aż do ich (dzieci)trwałego kalectwa lub śmierci. Szczepionki DTP są wśród najbardziej toksycznych i śmiercionośnych ze wszystkich. Ponieważ dziś handel szczepionkami przynosi kartelom farmaceutycznym zyski 30 miliardów $ rocznie i producenci szczepionek planują, że w 2016 ma przynieść 52 miliardy $, trzeba się spodziewać coraz bardziej agresywnych ataków szczepionkowców na wszystkich ludzi.

http://www.post-gazette.com/pg/11263/1176014-114-0.stm#ixzz1YVNXOsuIhttp://therefusers.com/refusers-newsroom/pertussis-vaccine-failure-and-the-failure-of-pseudo-scientific-vaccination-policy/

* * *

Od: Maria Majewska
Data: 20 września 2011 14:11

/a.i.: Nie ma to jak propaganda, czyli z serii: ... najlepsi uczniowie Goebbelsa/

Temat: Zgony poszczepienne vs. od chorób zakaźnych

Szanowni Państwo, Lobbyści szczepionkowi straszą w mediach, że w UE bardzo wzrosła zachorowalność na "niezwykle groźne" choroby zakaźne, ponieważ wielu rodziców odmawia szczepienia swych dzieci. Zestawmy więc dane dotyczące zgonów z powodu tych chorób oraz zgonów w wyniku powikłań poszczepiennych. Badanie opublikowane w "Human and Experimental Toxicology"; wykazuje wzrost umieralności niemowląt korelujący ze wzrostem liczby szczepień.

http://het.sagepub.com/content/early/2011/05/04/0960327111407644

Można też samemu zrobić własne analizy, żeby się przekonać , iż kraj szczepiący najwięcej (USA) ma największą umieralność niemowląt z krajów rozwiniętych (7 na 1000 zdrowych urodzeń), a kraje szczepiące najmniej (Skandynawia, Francja, Niemcy, Szwajcaria, Japonia ), mają najniższą umieralność - ok. lub poniżej 3 na 1000 urodzeń. Dane o zachorowalności na odrę czy krztusiec w rożnych krajach UE można znaleźć na stronie Euvac.net.

http://euvac.net/graphics/euvac/index.html

Z tych danych wynika, ze w r. 2010 na krztusiec zachorowało w UE 15749 osób, z czego 3 zmarły. Około 82 % osób, które zachorowały było zaszczepionych, co dowodzi, że szczepionki DTP/DTaP są mało skuteczne. Zestawmy te liczby z liczbami zgonów po szczepionkach DTP/DTaP. Mamy tu tylko publicznie dostępne dane amerykańskie z bazy VAERS. Wg. nich w USA w 2010 r. zarejestrowano 14 zgonów po szczepionkach zawierających DTP/DTaP, co znaczy, że realnych zgonów było tam od 140 do 1400 (bo wg. FDA rejestruje się tylko od 1 do 10% wszystkich przypadków). Ekstrapolacja tych danych na populację UE da nam liczby od 233 do 2330 zgonów po szczepionkach DTP/DTaP w 2010 r. (przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia). I to są liczby, które trzeba ze sobą porównywać - 3 zgony w roku wskutek krztuśca, a co najmniej 233 zgony po szczepionkach DTP/DTaP. Na odrę w 2010 zachorowało w UE 30367, a zmarło 21 osób (z czego 18 zmarło w Bułgarii). Po szczepionkach MMR w USA w tym roku zarejestrowano 16 zgonów, co znaczy realnych zgonów było prawdopodobnie od 160 do 1600, a po ekstrapolacji tych liczb na populację UE byłoby to od 266 do 2660 zgonów po MMR. A więc z powodu odry zmarło w UE w 2010 r. 21 osób, a po szczepionkach MMR mogło umrzeć ponad 266. Tylko w ten sposób należy porównywać dane dotyczące umieralności z powodu chorób zakaźnych i szczepień. Z tych zestawień jasno wynika, że umieralność poszczepienna uprzednio zdrowych dzieci jest znacznie większa niż umieralność z powodu chorób zakaźnych, przeciw którym się je szczepi. Wybór rodziców sprowadza się więc do tego - czy chcą ryzykować poszczepienną śmierć bądź kalectwo swego zdrowego dziecka, czy pogodzą się z niewielkim ryzykiem, że ich dziecko może zachorować. Ważny do odnotowania jest fakt, że w krajach rozwiniętych praktycznie nikt nie umiera dziś z powodu dziecięcych chorób zakaźnych, choć tysiące dzieci nadal na nie chorują. Choroby zakaźne wieku dziecięcego uważane są dziś za stosunkowo łagodne i łatwe do wyleczenia, lecz szczepionkowe lobby dla zysków nadal czyni z nich straszaka. Gdyby szczepienia były całkowicie bezpieczne, nie byłoby tych dylematów, ale ponieważ nie są, to wybór w tej sprawie musi należeć wyłącznie do rodziców.

Pozdrawiam DM

* * *

Od: Maria Majewska
Data: 20 września 2011 17:27

Temat: Powikłania poszczepienne, NMR i DTP

Do danych o zgonach po szczepionkach MMR i DTP/DTaP należy dodać dane o ciężkich, okaleczających powikłaniach poszczepiennych. Otóz w bazie VAERS w USA zarejestrowano w 2010 r.: 329 przypadków takich powikłań po MMR i 430 po DTP/DTaP, co w przeliczeniu na realne liczby (10 do 100 razy większe) wynosi od 3290 do 32 900 po MMR i od 4300 do 43 000 po DTP. Ekstrapolacja tych liczb na populacje UE daje od 5483 do 54 830 ciężkich powikłań po MMR i od 7166 do 71 660 takich powikłań po DTP tylko w jednym roku 2010. Z całą pewnością w tych liczbach znajdują się przypadki encefalopatii poszczepiennej, zwanej autyzmem.

http://davidicke.pl/forum/uwaga-nowelizacja-ustawy-o-szczepieniach-t8214.html

* * *

Data: 21 września 2011 13:24

Temat: totalitaryzm szcepionkowy a Karta Praw Czlowieka

Wydaje się, ze panujący w Polsce totalitaryzm szczepionkowy (unikalny w UE) ma swoje podloże w fakcie, że Polska, jako jedyna w UE obok UK, nie podpisla KARTY PRAW PODSTAWOWYCH UNII EUROPEJSKIEJ, która wyraźnie zabrania wszelkiego medycznego terroru wobec obywateli. Ciekawe, że tej karty nie podpisal ani poprzedni rząd PiS, ani PO. To pokazuje, ze obie te partie naprawdę slużą przede wszystkim interesom globalnego kapitału, a nie interesom Polski i Polaków. Utrzymanie w Polsce obowiązkowych szczepien służy wyłącznie koncernom farmaceutycznym do testowania na polskich dzieciach swoich szczpionek, w czym specjalizuje się kilka polskich grup wakcynologów. Dziś młode Polki muszą uciekać za granicę, żeby rodzić bezpiecznie i uchronić swe niemowlęta przed szczepionkowym okaleczeniem lub śmiercią. Może tam uchowają się zdrowe pokolenia Polaków, bo jak wiemy, obecnie żyjące w Polsce dzieci są poważnie okaleczone neurologicznie i kognitywnie, co wykazalo wiele badań przesiewowych oraz pokazują coraz bardziej żałosne "osiągnięcia" edukacyjne dzieci.
Czy istnieje w Polsce partia, która przyzna Polakom podstawowe prawa czlowieka, jakie mają obywatele prawiecalej UE?

http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:C:2010:083:0389:0403:PL:PDF

niedziela, 21 sierpnia 2011

Fluor - temat jak bumerang...

... inspirowany  informacją na WP - sprzed kilku dni...


Fluor to pierwiastek występujący w praktycznie wszystkich tkankach człowieka. Bierze on udział w przyspieszaniu i zwalnianiu (katalizowaniu i inhibicji) wielu procesów, które mają miejsce w naszym organizmie. 

Największe stężenie osiąga w kościach i zębach, wzmacnia szkliwo, ale może również powodować wiele istotnych zaburzeń somatycznych i psychicznych.

Pierwiastek ten jest wykorzystywany nie tylko w pastach i płynach wzmacniających szkliwo, ale również jest składnikiem posądzanych o efekt cieplarniany freonów, używanych do chłodzenia lodówek oraz areozoli. Dodawany jest również do olejów silnikowych i niektórych leków psychotropowych. Związki tego pierwiastka można znaleźć w każdym domu - wchodzi on bowiem w skład teflonu, którym wyścielane są między innymi patelnie.                

Od pasty do zębów po tabletkę gwałtu
Fluor jest wykorzystywany jako składnik chroniący szkliwo zębów w pastach i innych środkach służących do higieny jamy ustnej od lat 50. XX wieku. Historia fluoru jest jednak znacznie dłuższa. Już na początku XX wieku odkryto, że pierwiastek ten ma działanie na układ nerwowy. Po kontakcie z nadmierną ilością fluoru ludzie stają się bardziej ulegli. Zaczęto więc masowo stosować fluor podczas II wojny światowej, dodając jego spore ilości do wody pitnej w obozach koncentracyjnych. Do dziś wykorzystuje się otumaniające działanie fluoru, który stosowany jest do wyrobu leków psychotropowych, wchodzi on również w skład tabletek gwałtu.    

Co na to zęby?
Fluor znacząco wzmacnia szkliwo zębów, ale jedynie u dzieci do zakończenia procesu wzrastania- mówi Zbigniew Bułakowski- stomatolog. Fluor pobudza do pracy komórki kościotwórcze i zapobiega nadwrażliwości na wahania temperatury, niestety jego nadmiar może powodować odwrotny efekt i osłabiać zęby od środka.

Dzieje się tak dlatego, że nadmiar fluoru powoduje usuwanie z kości głównego pierwiastka kościotwórczego - wapnia. Nieszkodliwa dawka fluoru to 1mg dziennie.

Uogólnione zatrucie fluorem nosi nazwę fluorozy, która objawia się przebarwieniami szkliwa, bólami brzucha, nudnościami, wymiotami, może również dojść do zaburzeń pracy niektórych gruczołów, takich jak trzustka, tarczyca i nadnercza. Długotrwałe spożywanie nadmiernych ilości fluoru grozi odwapnianiem kości, deformacjami kręgosłupa i osteoporozą.

Uważać powinny kobiety w ciąży, gdyż pierwiastek ten przechodzi przez łożysko i może powodować wady u płodu. Dodatkowo wypłukuje on ważny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu magnez. Na zatrucie fluorem szczególnie narażone są dzieci, które myjąc zęby często połykają znaczne ilości pasty. Może to objawiać się wspomnianymi wcześniej nudnościami i bólem brzucha, a także chronicznym zmęczeniem i obniżoną odpornością.

Czego unikać, by nie przedobrzyć

Fluorowanie zębów u dzieci w wieku szkolnym pod kontrolą lekarza lub higienistki nie powinno stanowić zagrożenia. Pamiętajmy jednak, że wszelkie preparaty z fluorem powinny być stosowane jedynie miejscowo, by nie doprowadzić do fluorozy i innych zaburzeń. Dorośli muszą się nieźle napracować, by znaleźć w polskich sklepach pastę do zębów bez zawartości fluoru. Na rynku dostępnych jest niewiele takich preparatów. W niektórych krajach fluorowana jest nawet woda.

W Polsce nie stosuje się tej praktyki, mimo to poziom fluoru w wodzie z kranu przekracza normy, szczególnie w województwie pomorskim (ponadnormatywna zawartość fluorków w 16 ujęciach wody – raport Państwowej Inspekcji Sanitarnej, dotyczący wody do spożycia w województwie pomorskim za 2010 rok). Belgia jako pierwszy kraj na świecie zakazał sprzedaż jakichkolwiek preparatów z zawartością fluoru.

Masz trądzik? Zmień pastę do zębów

Duża ilość fluoru może powodować alergiczne odczyny skórne, zaostrzać trądzik młodzieńczy. Osoby z podobnymi zmianami w okolicach ust powinny więc wybierać pastę bez dodatku fluoru. Ten pierwiastek występuje również naturalnie w niektórych produktach takich jak herbata - 100g liści czarnej herbaty zawiera nawet do 6 mg fluoru, bogate w fluor są również ryby, fasola, ziemniaki, szpinak i mleko.

Minimalna ilość

Nie ma możliwości całkowitej eliminacji fluoru z diety. Warto jednak przestrzegać kilku zasad, by zapobiec fluorozie. Należy pilnować dzieci, by w trakcie szczotkowania zębów nie połykały pasty, nakładać na szczoteczkę minimalną ilość preparatu - wielkości ziarnka grochu. Zabiegi fluoryzacji zębów najlepiej wykonywać w profesjonalnych gabinetach stomatologicznych z użyciem ślinociągu. Dzięki tym prostym zabiegom unikniemy nieprzyjemnych skutków zatrucia fluorem i zabezpieczymy nasze zęby przed próchnicą.

źródło:
http://fitness.wp.pl/zdrowie/wirtualny-poradnik/go:2/art627,jak-nadmiar-fluoru-wplywa-na-orgaznim.html

* * *

Zapraszam do wcześniejszego postu na ten temat:
http://zdrowobycie.blogspot.com/2011/03/myjcie-zeby-na-zdrowie-czyli-trujacy.html

piątek, 1 lipca 2011

Jakich tłuszczów używać do smażenia?

Smażenie jest procesem obróbki cieplnej produktów spożywczych, w którym ciepło dostarczane jest za pośrednictwem warstwy tłuszczu. W przeciwieństwie do gotowania, w którym pośrednikiem jest woda, osiągająca w otwartym naczyniu graniczną temperaturę wrzenia 100oC, podczas smażenia uzyskujemy znacznie wyższe temperatury, przekraczające nierzadko 200oC. Woda w temperaturze wrzenia nie ulega rozpadowi - tłuszcze tymczasem, w wysokich temperaturach występujących podczas smażenia, podlegają procesom rozkładu. W ich wyniku powstaje wiele związków chemicznych szkodliwych dla zdrowia, a nawet mogących wywoływać procesy nowotworowe.

Zdrowy rozsądek wskazuje, że do smażenia należy stosować tłuszcze najbardziej trwałe, takie, których rozkład podczas ogrzewania będzie minimalny, a co za tym idzie, które wytworzą jak najmniej substancji rakotwórczych.

Trwałość tłuszczu zależy głównie od jego składu chemicznego (od tego z jakich rodzajów kwasów tłuszczowych jest zbudowany) oraz obecności substancji zapobiegających rozkładowi (konserwantów). Najtrwalsze są kwasy nasycone, im więcej wiązań nienasyconych tym większa skłonność do destrukcji.

Wobec powyższego, jeżeli chcemy zminimalizować szkodliwe produkty rozpadu smażonego tłuszczu, powinniśmy do smażenia stosować tłuszcze o wysokiej zawartości kwasów nasyconych, ewentualnie jednonienasyconych omega-9.

Zwróćmy uwagę, że często reklamy finansowane przez przemysł tłuszczowy oraz wiele poradników dietetycznych idących w ślad za nimi, prezentują odmienny tok rozumowania: "Najzdrowszy jest olej/margaryna (tu wpisz nazwę reklamowanego produktu), dlatego do smażenia używaj wyłącznie ...". Jeżeli pojawia się uzasadnienie nadzwyczajnej "zdrowotności" produktu, to najczęściej wymienia się wysoką zawartość wielonienasyconych kwasów tłuszczowych niezbędnych dla funkcjonowania organizmu. Cały dowcip polega na tym, że kwasy te najszybciej ulegają rozkładowi podczas smażenia wydzielając przy tym kancerogenne toksyny.

Wbrew obiegowej opinii mówiącej, że "tłuszcze zwierzęce są nasycone, roślinne zaś nienasycone" każdy tłuszcz występujący w naturze zawiera wszystkie rodzaje kwasów tłuszczowych: nasycone, oraz jedno- i wielonienasycone. Różnice dotyczą wzajemnej proporcji między nimi. Im więcej kwasów nasyconych w tłuszczu, tym bardziej jest on twardy, czyli ma wyższą temperaturę topnienia. Wbrew pozorom najbardziej "nasycony" jest roślinny tłuszcz palmowy (kokosowy), w którego składzie kwasy nienasycone stanowią zaledwie kilka procent. O jego trwałości świadczy fakt, że może być przechowywany przez cały rok w temperaturze pokojowej bez wystąpienia objawów jełczenia. Sztuka taka nie uda się z najlepszym nawet smalcem, który posiada znacznie więcej kwasów nienasyconych (ok. 50%, w tym głównie jednonienasycone) i musi być przechowywany w lodówce.

Obecność substancji konserwujących jest drugim istotnym czynnikiem stanowiącym o trwałości tłuszczów. W naturze rolę tę najczęściej pełnią związki chemiczne z grupy tokoferoli określane też jako witamina E. Każdy tłuszcz, aby uzyskać skuteczną ochronę, powinien zawierać odpowiednie ilości tokoferoli. Nieżyjący już polski biochemik Włodzimierz Ponomarenko, autor książki: "Dieta Niskowęglowodanowa. Lutz - Atkins - Kwaśniewski. Fakty i Mity", określił minimalne wymagane stężenie witaminy E na poziomie 0,4 - 0,6 mg na każdy gram spożywanych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Najlepiej dla naszego zdrowia, gdy stężenie to przekracza 1 mg/g. Wg danych opublikowanych przez W. Ponomarenkę, spośród popularnych tłuszczów płynnych (olei) dostępnych na rynku, to ostatnie kryterium spełniają jedynie dwa: oliwa z oliwek i olej rzepakowy.

Subiektywny ranking najlepszych tłuszczów do smażenia

Tłuszcz palmowy (kokosowy) jest idealnym tłuszczem do smażenia w każdych warunkach. Szczególnie nadaje się do długotrwałego smażenia w najwyższych temperaturach. Może być używany kilkakrotnie (smażenie frytek, pączków itp.) W temperaturze pokojowej ma postać stałą, z wyglądu przypomina smalec, ale jest od niego twardszy. Topi się w temperaturze powyżej 30oC. W handlu występuje albo w postaci czystej, albo mieszanki z innymi tłuszczami (także zwierzęcymi) i nosi wtedy miano frytury. Jest dostępny w niektórych sklepach i hurtowniach zaopatrujących zakłady piekarnicze i gastronomiczne. (...)
Z obserwacji kucharzy wynika, że frytki smażone na tłuszczu palmowym zawierają nawet dwukrotnie mniejszą ilość tłuszczu w porównaniu do smażonych na kiepskich fryturach i olejach.

Smalec od wieków stanowił podstawowy tłuszcz do smażenia. Chociaż ustępuje tłuszczowi palmowemu trwałością, nadaje się do długotrwałego i kilkukrotnego smażenia w wysokich temperaturach (np. smażenie pączków, frytek itp.). Jego jakość zależy w pierwszym rzędzie od sposobu karmienia zwierząt. Obecnie znaczna część smalcu występującego na rynku pochodzi ze zwierząt tuczonych przemysłowo na wielkich farmach. Smalec taki podczas topienia pryska, dymi i wydziela nieprzyjemne zapachy. Jakościowy smalec pochodzący z tradycyjnych hodowli jest doskonałym tłuszczem do smażenia mięs, zwłaszcza przy smażeniu na tzw. głębokim tłuszczu (np. kotlety "de volaille"). Najlepszy smalec możemy uzyskać samodzielnie wytapiając słoninę i podgardle. Mamy wtedy pewność, że nie zawiera on niechcianych dodatków i gorszych rodzajów tłuszczu (np. sadła). Słonina zawiera więcej witaminy E od sadła, dlatego taki smalec będzie miał większą trwałość.

Masło jest mocno nasyconym tłuszczem, ale o jego ograniczonej przydatności do smażenia decyduje dodatek substancji białkowych w wyższej temperaturze szybko ulegających zwęgleniu. Masło bezpośrednio można używać do krótkiego smażenia w niższych temperaturach (np. klasyczna jajecznica). Dobry tłuszcz do krótkiego smażenia można uzyskać z masła po jego sklarowaniu. Masło należy rozpuścić w rondelku powoli ogrzewając. Białka ulegną koagulacji i wypłyną na powierzchnię w postaci szumu. Po jego zebraniu (czyli sklarowaniu rozpuszczonego masła) uzyskujemy doskonały tłuszcz do smażenia.

Oliwa z oliwek wśród tłuszczów płynnych najbardziej nadaje się do smażenia ze względu na wyjątkowo wysoką (do 75%) zawartość jednonienasyconego kwasu oleinowego (omega-9), który jest odporny na krótkie smażenie w niewysokich (150-180oC) temperaturach.

Wśród popularnych na rynku olei jedynie olej rzepakowy nadaje się do krótkiego smażenia. Co prawda, w porównaniu z oliwą posiada w swym składzie nawet trzy razy więcej kwasów wielonienasyconych, ale kompensuje to wysoką zawartością tokoferoli (wit. E).

Najgorszymi do smażenia są oleje: słonecznikowy i sojowy. Wynika to z wysokiej (ponad 50%) zawartości aktywnych chemicznie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i śladowych ilości przeciwutleniaczy (wit. E). Wystarczy 12 dni, aby każdy z tych olei utrzymywany w temp. 100oC w całości zmienił się w toksyczną żywicę. W tych samych warunkach i w tym samym czasie ulegnie destrukcji jedynie 37,1% tłuszczu zawartego w oleju rzepakowym, 31,1% w oliwie z oliwek i 28,8% w maśle! (badania pod kier. dra Radosława Kowalskiego, za: "Optymalnik" nr 3 (43) marzec 2006)

Olej lniany nie był badany w powyższej pracy, ale wnioskując po jego składzie chemicznym (ponad 70% kwasów wielonienasyconych) użycie go do smażenia wyrządzi jeszcze więcej szkód zdrowotnych niż w przypadku oleju sojowego i słonecznikowego!

Kiedy tłuszcz staje się toksyczny?

Tłuszcze (ogólniej: lipidy) występujące w naturze należą do mocno złożonych związków węglowodorowych (cząsteczka tłuszczu może składać się nawet z kilkuset atomów, głównie węgla i wodoru!) Tak duże cząsteczki łatwo ulegają procesom rozkładu (jełczenia). Czynnikami sprzyjającymi jełczeniu są: wysoka temperatura, światło (zwłaszcza ultrafiolet i bezpośrednie światło słoneczne), dostęp tlenu atmosferycznego. Jełczenie tłuszczu jest złożonym procesem, w którym zachodzi wiele reakcji chemicznych. Najczęściej są to reakcje: hydrolizy (rozpad z wydzieleniem wolnych kwasów tłuszczowych), oksydacji (utleniania), polimeryzacji i cyklizacji. W ich wyniku powstaje wiele związków chemicznych szkodliwych dla zdrowia, a nawet mogących wywoływać procesy nowotworowe.

Należy podkreślić, że proces jełczenia tłuszczu zachodzi w sposób ciągły, nieprzerwanie od momentu jego powstania. Organizmy roślin i zwierząt gromadzące zapasy energetyczne w postaci tłuszczów wykształciły mechanizmy obronne (np. obecność w tłuszczach antyosydantów, takich jak karetonoidy czy tokoferole), ale, przykładowo, już wewnątrz nasion roślin oleistych w trakcie ich dłuższego przechowywania można zaobserwować destrukcję obecnych tam lipidów! Procesy jełczenia można spowolnić poprzez przechowywanie tłuszczu w warunkach chłodniczych, bez dostępu powietrza i światła, ale nawet głębokie zamrażanie nie powstrzymuje ich całkowicie. Dotyczy to w szczególności reakcji utleniania, które raz zapoczątkowane toczą się dalej samoczynnie (autooksydacja). W ich wyniku powstają wolne rodniki i nadtlenki kwasów tłuszczowych, które w następnym etapie ulegają dalszemu rozpadowi tworząc m. in. nienasycone aldehydy, a uwolniony przy okazji tlen atomowy utlenia kolejne cząsteczki tłuszczu.

Skłonność do rozpadu kwasów tłuszczowych w pierwszym rzędzie wynika z obecności wiązań nienasyconych w tworzących je łańcuchach węglowodorowych. Już sama nazwa: "nienasycony" wskazuje, że kwas taki w kontakcie z różnymi substancjami zachowuje się jak wilk wpuszczony do owczarni - stara się je "pożreć" - czyli łatwo wchodzi w reakcje chemiczne. Za takie zachowanie odpowiedzialne są wiązania nienasycone, czyli podwójne wiązania między sąsiednimi atomami węgla w łańcuchu węglowodorowym. Najbardziej odporne na destrukcję są oczywiście kwasy nasycone, czyli nie posiadające żadnego wiązania podwójnego. Im więcej wiązań podwójnych, tym gorzej. Zatem kwas jednonienasycony jest bardziej stabilny niż dwunienasycony, a ten z kolei bardziej stabilny niż trójnienasycony itd. Istotne jest także położenie wiązania podwójnego w łańcuchu - im bliżej końca tym łatwiej o reakcję. I tak kwasy omega-3 (pierwsze od końca wiązanie podwójne na 3. pozycji) są bardziej aktywne chemicznie niż omega-6 (pierwsze od końca wiązanie podwójne na 6. pozycji), te z kolei bardziej niż omega-9 (pierwsze od końca wiązanie podwójne na 9. pozycji).

Obecność substancji przeciwdziałających jełczeniu (antyoksydantów) jest drugim istotnym czynnikiem stanowiącym o trwałości tłuszczów. W naturze rolę tę najczęściej pełnią związki chemiczne z grupy tokoferoli określane też jako witamina E. Każdy tłuszcz, aby uzyskać skuteczną ochronę, powinien zawierać odpowiednie ilości tokoferoli. Nieżyjący już polski biochemik Włodzimierz Ponomarenko, autor książki: "Dieta Niskowęglowodanowa. Lutz - Atkins - Kwaśniewski. Fakty i Mity", określił minimalne wymagane stężenie witaminy E na poziomie 0,4 - 0,6 mg na każdy gram spożywanych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Najlepiej dla naszego zdrowia, gdy stężenie to przekracza 1 mg/g. Wg danych opublikowanych przez W. Ponomarenkę, spośród popularnych tłuszczów płynnych (olei) dostępnych na rynku, to ostatnie kryterium spełniają jedynie dwa: oliwa z oliwek i olej rzepakowy.

wtorek, 21 czerwca 2011

Przegrana Sanepidu w sprawie szczepień

Nie ma obowiązku prawnego szczepienia dzieci!

Każda próba zmuszenia nas do szczepień lub dowolnych badań jest niezgodna z Konstytucją!

Mamy prawo odmówić i nikt nie może wywierać na nas żadnych nacisków!

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wydał wyrok, w którym stwierdza brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddawania dzieci szczepieniom.

Odważna, młoda mama z Poznania sprzeciwiła się terrorowi Sanepidu, który nękał ją pismami z groźbami oraz nakładał na nią kolejne grzywny, których wysokość i częstotliwość ustalał według własnego widzimisię.

* * *

Relacja poznańskiej mamy, która wygrała proces w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym dotyczący egzekwowania szczepień i nałożenia grzywny za uchylanie się od szczepienia dzieci...

"Historia mojego świadomego podejścia do spraw szczepień zaczęła się od kontaktu z pewną dzielną mamą, której synowie bliźniacy maja autyzm. Opowiadała mi o swoich codziennych zmaganiach i samotności. Zaczęłam dostrzegać całą prawdę, że szczepienia często dają odporność, ale dużym kosztem: zdrowia, czasem nawet życia, codziennej walki o przywrócenie zdrowia dziecku i poczucia nie wynagrodzonej krzywdy… To nie jest decyzja, jaką za rodzica może podjąć państwo w osobie urzędnika nakładającego grzywnę."
Zapraszam do ciekawej lektury:

http://astromaria.wordpress.com/2011/06/17/szczepienie-dzieci-nie-jest-obowiazkowe-jest-wyrok-sadu/

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Olej lniany

Nie dajmy się wpuszczać w maliny rzucając się na "olej lniany, bo jest zdrowy". Owszem - jest, ale pod warunkiem, że... właśnie jest zdrowy, czyli: ten właściwy.

/m. in. ...: Informacja zaczerpnięta z serwisu www.OlejeDlaCiebie.pl
oraz broszury LenVitol: olej lniany budwigowy - naturalne bogactwo kwasów omega-3"/

Atakują nas media - w tym "opiniami ekspertów" - informacjami, iż trzeba dostarczać organizmowi kwasy wielonienasycone (NNKT) omega-3 i omega-6 (a i również omega-9), bo są zdrowe. Można te medialne doniesienia podsumować można już na wstępie, że to jak ta jerewańska "prawda, no nie sawsiem": kwasów omega-3 mamy niedobór i tych nigdy za wiele, ale omega-6 - mamy w nadmiarze. Trzeba więc zwracać uwagę, by nie dostarczać ich z TAKIM olejem lnianym, w którym to właśnie te typu "6" stanowią przewagę procentową.

/NNKT: Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe - "niezbędne", bo ludzki organizm nie potrafi ich wytwarzać - są obecne w olejach roślinnych i rybich. NNKT to bubulec do tworzenia błon komórkowych oraz regulator różnych procesów biologicznych w naszym organizmie./

Skutki nadmiaru kwasów omega-6?

Długotrwała przewaga tego kwasu w organizmie skutkuje powstawaniem z omega-6 związków prozapalnych, czyli nadmiernej skłonności do stanów zapalnych i alergicznych, zachwiania równowagi immunologicznej oraz nadmiernych podziałów komórek nowotworowych.

Kwas omega-3 natomiast przekształca się w związki przeciwzapalne i hamuje podział komórek nowotworowych.
Ponadto: kwasy linolowy (omega-6) i alfa-linolenowy (omega-3) współzawodniczą o te same enzymy, stąd też przewaga "6-tki" prowadzi do większej koncentracji pochodnych tego kwasu i zahamowania syntezy pochodnych "3-ki", tych "przeciwzapalnych".

Co się dzieje w przypadku niedoboru kwasów omega-3?

 Taki stan sprzyja nowotworom, stanom zapalnym, atopiom, alergiom, ADHD, nadpobudliwości dzieci. Ponadto mogą pojawić się:
- łuszczenie się skóry; zmiany skórne
- mniejsza odporność na infekcje
- wzmożone pragnienie
- niedobór płytek krwi
- nadcisnienie
- bezpłodność
- zahamowanie wzrostu u dzieci.

... tak skomplikowany jest  nasz biomechanizm: nadciśnienie jak widać może być skutkiem niedoboru kwasów omega-3, a nie skutkiem braku w naszej diecie tabletek od nadciśnienia-;)

A co z kwasami omega-9?

Są to kwasy jednonienasycone. Występują w oliwie z oliwek, oleju z rzepaku, arachidowym, z awokado oraz olejach rybich. Kwasy te obniżają poziom cholesterolu we krwi.
Taka sama ich ilość jak w oliwie z oliwek jest w oleju rzepakowym, dlatego też nazywa się go oliwą północnej Europy. Pamiętajmy jednak, aby olej ten był certyfikowany jak produkt NON GMO; w Polsce jest masa upraw rzepaku GMO. M. in. Zakład w Kruszwicy jest w takowy zaopatrywany - "Olej Kujawski" tu się kłania...

Skąd więc mamy wiedzieć jaki olej lniany pić?

Rada na to banalnie prosta: jak umiemy czytać, to czytajmy etykiety - musi na nich być udział procentowy każdego z kwasów.
Zaraz zaraz: no przecież olej lniany to olej lniany: każdy dobry! A właśnie, że nie.

Wiemy już, że ważny  jest skład (zależy to od gatunku oleju), ale także jego wartość jest zależna od warunków przechowywania. Nawet najlepszy składem olej będzie do niczego jak łapnie temperaturę powyżej 10 stopni i światło. Czyli jak kupujemy: to z lodówki i - od razu do lodówki!
Co ciekawe: olej lniany można zamrażać. Natomiast oleju lnianego nie można smażyć lub gotować!
Jeżeli dodajemy go do potraw smażonych lub gotowanych, robimy to po zakończeniu obróbki cieplnej, bezpośrednio przed spożyciem (np. zupę zaprawiamy łyżką oleju już po nalaniu na talerz).

* * *
O tym, że olej lniany olejowi lnianemu nierówny - świadczy poniższy przykład.
Wystarczy zerknąć na procentowy udział dwóch pierwszych kwasów z rodziny OMEGA:


Porównanie składu chemicznego oleju z ziarna wysokolinolenowego i niskolinolenowego

                                                                      Len odmiany "Szafir"               Len importowany ze Słowacji  
                                                                    - uprawiany na Warmii:                     - brak danych o odmianie:



Wielonienasycone kwasy tłuszcz. omega-3                            60,4%                                 4,6% !!!

Wielonienasycone kwasy tłuszcz. omega-6                            12,4%                                70,7% !!!

Jednonienasycone kwasy tłuszczowe                                    17,0%                                 13,1%

Nasycone kwasy tłuszczowe                                                10,2%                                 11,6%


A jak do tego jeszcze dołożymy metody tłoczenia - od nich też wiele zależy, i wspomniane przechowywanie... Temat - jak widać -  nie jest taki jednowątkowy i bezdyskusyjny.

Co ja pijam...?

No jeżeli chodzi o olej, to Olej Budwigowy - produkt LenVitol.
Do kupienia w sklepach zielarskich w cenie około 45 zł za litr.

Często słyszę: "a ja mam tłoczony na wsi przez kogoś tam, czysta natura".
No tak... A ja zapytam:  A z jakiej odmiany lnu, tej "słowackiej"? (powyższy przykład)
Masz pewność, że był z ziarna nie GMO i właściwie przechowywany? (mają być butelki ciemne, nieprzezroczyste, i w chłodzie)
A czy podczas tłocznia nie nagrzewał się przypadkiem powyżej dopuszczalnej temperatury...?

Sporo tych pytań...

niedziela, 15 maja 2011

Na naszych dzieciach są testowane nowe szczepionki...

... jest takie podejrzenie - i to uzasadnione. Na alarm bije prof. Dorota Majewska, która już w poprzednim nagonkowym sezonie szczepionkowym zalazła koncernom farmaceutycznym za skórę i naraziła się praktycznie całemu gronu lekarskiemu. Ale to przecież nie kto inny tylko ona, szanowany i uznany w kraju i na świecie specjalista w tej dziedzinie, otrzymała grant na badanie skutków szczepień. I wyszła chryja: autyzm, adhd...

Co Pani Profesor mówi teraz?
cytat z forum: http://www.ccsvi-ms.pl/forum/viewtopic.php?f=10&t=306&start=30&sid=97177aabf0700cff793e945b036f6177


Witam Państwa,

Dostaję od polskich rodziców coraz więcej informacji o coraz częstszych, ciężkich, tragicznych w skutkach powikłaniach poszczepiennych u niemowląt. Podejrzewam, że w Polsce nielegalnie i bez zgody rodziców na wielką skalę testuje się na niemowlętach nowe szczepionki z bardzo toksycznymi adjuwantami. Pisałam o nich wcześniej, że powodują masywną burzę cytokin prozapalnych w organizmie, prowadząc m.in. do ostrego zapalenia mózgu ze wszystkimi tego tragicznymi konsekwencjami - autyzmem, padaczką, upośledzeniem umysłowym, udarami i obrzękami mózgu, niedotlenieniem, zgonami. Adjuwanty te mogą znajdować się w każdej szczepionce.

Poniżej dowody, że w Polsce testuje się nowe szczepionki dla koncernów farmaceutycznych:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20883736 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20802416

Pytanie, czy wszyscy rodzice dzieci, które brały udział w tych testach, wiedzieli o tym i zdawali sobie sprawę z możliwości tragicznych powikłań szczepień. Podejrzewam, że nie. Prawdopodobne, że wyniki tych tajnych testów wcale nie są publikowane. Sytuacja może przypominać zabicie parę lat temu testowymi szczepionkami kilkunastu bezdomnych Polaków w Grudziądzu. Powinien tym się zająć jakiś reporter śledczy.

Pozdrawiam, Dorota Majewska

* * *

I kolejny cytat z forum:

"Dnia 03.05.2011 otrzymałem email od prof. dr hab. n. med. Marii Doroty Majewskiej, cytuję:

Właśnie wróciłam z konferencji dotyczącej autyzmu w USA. Autyzm to najpierw ostra, potem chroniczna encefalopatia poszczepienna, co do tego nie ma już żadnych wątpliwości, bo wszystkie kliniczne objawy i markery autyzmu pokrywają się z objawami oraz fizjopatologią zapalenia mózgu oraz chronicznego zatrucia dzieci toksynami zawartymi w szczepionkach. Potwierdza to również chronologia indywidualnego rozwoju autyzmu najczęściej wkrótce po jakichś szczepieniach. Dobrze, żeby ktoś przetłumaczył to video dra Stollera i udostepnił je polskim rodzicom, którzy nie znają angielskiego.

Z ostatnich badań wynika, że ok. 20% dzieci autystycznych udaje się wyprowadzić z ciężkiego stanu kuracją odtruwającą i kompensującą niedobory witamin i innych nutrientów, oraz eliminującą gluten i kazeinę, ale nigdy nie staja się one całkowicie "zdrowe", najczęściej pozostaje im ADHD, obsesyjne zachowania oraz stany niepokoju. Pozostałym dzieciom autystycznym też można trochę pomóc kuracjami odtruwającymi i intensywną terapią. Ponieważ Ministerstwo Zdrowia zmusza do szczepień, powinno ono płacić za leczenie poszczepiennego kalectwa dzieci.

http://www.youtube.com/watch?v=BpPW0lV0WbU

pozdrawiam
Dorota Majewska
 
* * *
 
"Nie należy oczekiwać, że producenci i handlarze szczepionek kiedykolwiek publicznie przyznają, że to masowe szczepienia coraz większą ilością toksycznych szczepionek są odpowiedzialne za epidemie chorób neurologicznych i immunologicznych u dzieci i za okaleczenie już dwóch generacji. Oni zawsze będą bronić swych ogromnych zysków i będą temu zaprzeczać, jak długo systemy polityczno-społeczne będą im na to pozwalać i będą ich chronić (tak jak jest obecnie). Rodzice i lekarze muszą mieć tego świadomość i powinni solidarnie bronić swoje dzieci oraz pacjentów przed szczepionkowym okaleczeniem."

prof. Dorota Majewska

środa, 27 kwietnia 2011

"Niebezpieczne suplementy diety, groźne zioła", czyli...

jak nam skutecznie robią wodę z mózgu

Ostatnimi czasy obserwuję jak medycyna chemiczna porażając sama siebie swoją niemocą, a oficjalnie odpiewając peany "kolejnych przełomów w leczeniu" a to raka, a to cukrzycy - zaczyna ofensywę z lekka na odmiennym froncie wojny o klienta: zrzucając wszystkie suplementy diety do jednego worka straszy nimi, łącznie z opowiadaniem historii z branży "zioła szkodzą".

http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Suplementy-diety-moga-byc-szkodliwe,wid,13349292,wiadomosc.html

http://wiadomosci.onet.pl/nauka/niebezpieczne-suplementy-diety-grozne-ziola,1,4250892,wiadomosc.html



/Grunt to "czytalność" portalu; nawet bzdury są  na miejscu, bo ściągają uwagę/

"Zioła szkodzą"...
No i to prawda! Jak ktoś zje cały worek choćby najzdrowszego ziółka - to mu zaszkodzi, np. dostanie rozstroju żołądka, czy też poważniejszego zatrucia, może i zejdzie z tego świata; a pijąc po kilka/kilkanaście herbatek z mięty może nabawić się problemów z układem pokarmowym - i to dość poważnych. Mięta więc szkodzi i jest niebezpieczna! Taki wysnuwamy wniosek?
Sęk w tym, iż zrzucając wszystkie opowiastki do jednego worka nie pozwala się ludziom na uruchamianie właściwego myślenia opartego o analizę faktów. A jakie one są?

Suplementy diety są lub nie są naturalne

Te pierwsze, stosowane z głową i zaleceniami fachowców bądź tradycyjnej medycyny ludowej, są bezpieczne. Są takie, bo wyrastają z natury - jako i my, czyli nasze organizmy; są bezpieczne bo sprawdzone przez setki i tysiące lat ich stosowania. A medykamenty/suplementy diety przemysłu chemicznego? (np. Rutinoscorbin, Rutinacea, multiwitaminy, kompleksy witamin, itp.) Kilkadziesiąt lat stosowania i... jakie skutki? Rosnąca lista chorób przewlekłych i coraz bardziej schorowane społeczeństwo: 1/3 czy też 1/4 osób to cukrzycy. Toż to totalna klęska wszelakich programów profilaktyki i leczenia! Ale czy pozwala nam się TO zauważyć?! Czy pomaga się nam we właściwym postrzeganiu świata? Jakie jest to właściwe postrzeganie - no właśnie. Odpowiedź jest prosta: w tym omawianym przypadku to, które daje nam zdrowie, które wyzwala w nas działania przynoszące pozytywne skutki. Robimy to, co jest skuteczne, a nie to, co zalecają ci, co sami mają problemy ze zdrowiem. Przypomina mi się przypadek kardiologa, co to miał zawał podczas operacji na sercu dziecka. To brzmi jak groteska: leczy problemy sercowe, a sam je ma. To szopka w stylu: palący papierosy lekarz poucza nas, że należy zdrowo żyć. A co w tym najzabawniejsze: pacjenci go słuchają i płacą mu za to! Ale cyrk...

Ja nie oddaję samochodu do mechanika, który sam jeździ niesprawnym wozem...

Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy coraz bardziej zdrowi czy też może bardziej chorzy? Zapytajmy siebie samych i oddajmy autorefleksji. Popatrzmy na tego życiowego Matrixa z boku...

Pomyślmy: czy np. jajko może być przyczyną miażdżycy? Od kiedy ta choroba zaczęła gnębić ludzi? Od kiedy stała się "przewlekłą"? - jak to nazwano pięknie by nas oswoić, "uspokoić" czyli i uśpić naszą czujność i ducha poszukiwania czegoś, co nas tego paskudztwa pozbawi. "To choroba przewlekła, tableteczki od tego są - będziemy leczyć". Jak to leczyć, skoro jest przewlekła, czyli "nieuleczalna aż do śmierci"... Raczej chyba "będziemy pani/panu sprzedawać madykamenty i stosować refundowane, nieskuteczne terapie (skoro "przewlekła") aż do zejścia pani/pana z tego świata".
"Nieuleczalna?" - guzik prawda. Tylko trzeba do tego by się pozbyć tych przewlekłych przywar - wykonać RD i RG. RG to Ruszyć Głową, a RD, to... - no zacząć coś robić w tym kierunku.
Miażdżyca stała się chorobą cywilizacyjną, bo cywilizacją ją wywołała. A cywilizacja w tym przypadku to nie cholesterol w zdrowym jajku (zero lub jednyka na stempelku z przodu) tylko uszkodzenia żył przez rtęć, kadm, ołów...: metale ciężkie.

/popatrzcie w domu na żyrandol: ECO żarówki - wszystkie z rtęcią; zastapiły te "nie ECO". Tylko niech ta ECO pęknie: macie rtęć w domu! ... Ładnie przemyca się do naszych mieszkań czynniki wywołujące choroby? Pod płaszczykiem czynienia dobra, ekologii.../

A cholesterol...: razem z wapniem służy naszemu organizmowi do zalepiania uszkodzonych fragmentów żył. No i "opatrunki" narastają zmniejszając światło żył. Cholesterol zaczyna być produkowany w nadmiarze, bo jest sporo ran do opatrzenia na ściankach żył. Podwyższony cholesterol to więc skutek, a nie przyczyna miażdżycy. Po co więc go zbijać? Wcale od tego światło żył nie zwiększa się. Ludzi się po prostu oszukuje.

/polecam wcześniejszy post: Medycyna komórkowa szansą.../

Miażdżyca nam się rodzi nie przez jajko i cholesterol w nim zawarty. Jajko było i w XX wieku, i tuż po Chrystusie, i dużo przed. I przynosiło samo zdrowie. Ale jeżeli obecnie  ludzie jedzą jajka z trójeczką na stemplu, które mają z prawdziwym jajkiem wspólne tylko wygląd i kształt - nic więcej - to wiadomo jakie to zdrowie.
Moja rodzina je jajka od kur biegających u teściów po podwórku; staram się jeść minimum 2 dziennie i na zdrowie nie narzekam.

Ale ale: miało być o suplementach diety. W medialnych rozważaniach w ogóle np. nie rozróżnia się naturalnych witamin od syntetycznych. Śmiem twierdzić, że dla 99,9% osób to to samo.
Fakty są takie, że to zupełnie co innego. Przykład: witamina c. Pisałem o niej w poście dużo wcześniejszym, ale ta syntetyczna (jak i inne syntetyczne witaminy) pozbawiona otoczki enzymowej (poza tym jest lewo i prawoskrętna, a naturalna - tylko lewoskrętna, czyli ta właściwa) powoduje zwiększoną zachorowalność na nowotwory.

Wmawia się też naszej urabianej populacji, że nadmiar witaminy C szkodzi, że można ją przedawkować - co prawdą nie jest.
Proszę mi podać - np. w komentarzu - namiar na choć jedną osobę /przypadek opisany w sieci - bo czego to w sieci nie ma/, u której udokumentowano szkodliwe działanie naturalnej witaminy C.
Sam konsumuję/suplementuję/ naturalną witaminę C w dawkach ok. 10-cio krotnie przekraczających "zalecane" , czyli 60 mg na dobę.
Albo działanie "cyjanku" w pestkach moreli; podaje się "normę spożycia": 2 pestki dziennie. Ta norma jest tylko po to, by nie jeść więcej i nie stosować skutecznej profilaktyki nowotworowej: "on jadł po 2 pestki  i mimo to zachorował - to blef z tą amigdaliną". Fakt jest taki: jakby jadł 20-30 - toby nie zachorował. Czy pestki szkodzą zdrowiu? Szkodzą? Proszę podać przypadek osoby, która zatruła się pestkami. Czekam na komentarz z przypadkiem.
I z drugiej strony: przypadki osób, które zmarły w wyniku stosowania zatwierdzonych procedur leczenia nowotworów na oddziałach onkologicznych - jest tego, oj jest. Proszę choćby zainteresować się książką "Od lekarza do grabarza" Jerzego Maslanky. Przypadek jego teścia.
Sumując podwątek: czekam na wpisy o osobach zatrutych cyjankiem z pestek. Ja zaś znam przypadki osób, które nawet z raka wyleczyły się jedząc te pestki (zapraszam do linka pod moimi postami o amigdalinie).
Ja jem minimum 20 pestek dziennie - i się nie zatrułem. Jak dotąd...;) . I kilka osób, które znam, też "je je". I też żyją. Nawet nieźle.

I jeszcze, by "zniechęcić" do totalnie wszystkich suplementów diety, do ich stosowania (bo po co stosować: ludzie mają chorować - to najlepszy biznes) - podaje się kwotowo wielkość rynku suplementów, rzuca się miliardami w oczy. To niby że co: że to babcie sprzedając zioła się tak nażywają, czy jak? Bo że się nażywają koncerny farmaceutyczne sprzedając lipne syntetyki jako suplementy - to oczywiste. I autorzy takich manipulowanych agitacji odpowiedzą: "no właśnie, to o koncerny przede wszystkim nam chodzi", ale wydźwięk, że to wszyscy się na tym obrzydliwie bogacą, pozostaje.

Jeżeli to przytaczanie wielkości rynku miałoby czemuś obiektywnemu służyć, to dlaczego tu się nie podaje dużo większych liczb związanych z rynkiem procedur medycznych, refundowanych z kasy państwowej, zatwierdzonych do wyłącznego stosowania, a i rynkiem leków, w tym refundowanych, czyli tych, na których stosowanie skazuje się ludzi? A prościej, ogólnie: wielkości rynku farmaceutyków? To są liczby, przy których podawane 2 mld to jak kieszonkowe dziecka do szkoły...

cytat:
"Według Matusewicza, rynek suplementów diety w Polsce to ok. 2 mld złotych"

.. no to chyba ten Pan Matusiewicz to taki mądry...

niedziela, 27 marca 2011

Myjcie zęby "na zdrowie", czyli...: trujący fluor

(...)
Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje.

(...) fluor w pastach do zębów chroni zęby u ludzi jedynie do 20. roku życia. I to jedynie wtedy, gdy się go nie przedawkuje. Faktycznie - potrafi wzmocnić szkliwo zębów, ale zażywany w zbyt wielkich dawkach może jednocześnie spowodować wiele chorób somatycznych i psychicznych.

Słynne akcje fluoryzowania zębów uczniów szkół podstawowych zaowocowały w Wielkiej Brytanii serią procesów sądowych. Okazało się, że u wielu dzieci doszło do przebarwień szkliwa, zęby stały się łamliwe i chropowate. W 1996 roku 10-letni Kevin otrzymał 1000 funtów odszkodowania od koncernu Colgate Palmolive, znanego producenta pasty do zębów. U chłopca stwierdzono fluorozę, czyli zatrucie fluorem.

A czy fluor naprawdę w znacznym stopniu chroni zęby dzieci przed próchnicą? Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych wykazała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.
(...)


-->  Intrygujące?
warto tematem zainteresować się:

 http://www.eioba.pl/a/1msw/szkodliwe-dzialanie-fluoru#ixzz1HpwxnD1j

Zapraszam też do krótkiego filmiku:

4 Minuty o truciznach które wszyscy zażywamy - David Icke

http://www.youtube.com/watch?v=_Aae7l-GQck&feature=related




Gdzie kupić pastę bez fluoru?

Była fajna pasta Herbapolu, np. malinowa, ale tę firmę chyba już skutecznie uziemiono; obiło mi się o uszy, że  jakaś firma farmaceutyczna przejęła Herbapol, co praktycznie oznacza, że zgasi ziołową działalność tego ostatniego.
No cóż, czasami jak zamówimy, stosujemy pastę aloesową. Tubka kosztuje 30 zł (chyba jest z USA, aloesu ponad 90%). Ale dla mnie ona, z braku mięty, jest mdła. Polecam więc i w przystępniejszej zresztą cenie pastę "Bez fluoru" - pasta szałwiowa firmy Ziaja (5-6 zł), szukać w sklepach zielarskich. Informuję, że nie mam udziałów w tej firmie-:)

sobota, 19 marca 2011

... uwzględniając trwający szał pozyskiwania "białego złota":

C U K I E R

Cukier jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia.

Inne cukry:
- fruktoza (występująca w owocach i miodzie),
- laktoza (w mleku)
- maltoza (w ziarnach zbóż)

są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na "zachodzie" niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność".

Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi.

Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym.
Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.

Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty", organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać" brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię".

Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.

Cukier także uzależnia /to widać po tym, co się teraz dzieje;) - przypis ai/.
W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu". Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji". Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.

Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children's Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny" związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.

Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.

* * *
Źródło:  http://www.eioba.pl/a86319/cukier#ixzz0uhDSwBmd