jak nam skutecznie robią wodę z mózgu
Ostatnimi czasy obserwuję jak medycyna chemiczna porażając sama siebie swoją niemocą, a oficjalnie odpiewając peany "kolejnych przełomów w leczeniu" a to raka, a to cukrzycy - zaczyna ofensywę z lekka na odmiennym froncie wojny o klienta: zrzucając wszystkie suplementy diety do jednego worka straszy nimi, łącznie z opowiadaniem historii z branży "zioła szkodzą".
http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Suplementy-diety-moga-byc-szkodliwe,wid,13349292,wiadomosc.html
http://wiadomosci.onet.pl/nauka/niebezpieczne-suplementy-diety-grozne-ziola,1,4250892,wiadomosc.html
/Grunt to "czytalność" portalu; nawet bzdury są na miejscu, bo ściągają uwagę/
"Zioła szkodzą"...
No i to prawda! Jak ktoś zje cały worek choćby najzdrowszego ziółka - to mu zaszkodzi, np. dostanie rozstroju żołądka, czy też poważniejszego zatrucia, może i zejdzie z tego świata; a pijąc po kilka/kilkanaście herbatek z mięty może nabawić się problemów z układem pokarmowym - i to dość poważnych. Mięta więc szkodzi i jest niebezpieczna! Taki wysnuwamy wniosek?
Sęk w tym, iż zrzucając wszystkie opowiastki do jednego worka nie pozwala się ludziom na uruchamianie właściwego myślenia opartego o analizę faktów. A jakie one są?
Suplementy diety są lub nie są naturalne
Te pierwsze, stosowane z głową i zaleceniami fachowców bądź tradycyjnej medycyny ludowej, są bezpieczne. Są takie, bo wyrastają z natury - jako i my, czyli nasze organizmy; są bezpieczne bo sprawdzone przez setki i tysiące lat ich stosowania. A medykamenty/suplementy diety przemysłu chemicznego? (np. Rutinoscorbin, Rutinacea, multiwitaminy, kompleksy witamin, itp.) Kilkadziesiąt lat stosowania i... jakie skutki? Rosnąca lista chorób przewlekłych i coraz bardziej schorowane społeczeństwo: 1/3 czy też 1/4 osób to cukrzycy. Toż to totalna klęska wszelakich programów profilaktyki i leczenia! Ale czy pozwala nam się TO zauważyć?! Czy pomaga się nam we właściwym postrzeganiu świata? Jakie jest to właściwe postrzeganie - no właśnie. Odpowiedź jest prosta: w tym omawianym przypadku to, które daje nam zdrowie, które wyzwala w nas działania przynoszące pozytywne skutki. Robimy to, co jest skuteczne, a nie to, co zalecają ci, co sami mają problemy ze zdrowiem. Przypomina mi się przypadek kardiologa, co to miał zawał podczas operacji na sercu dziecka. To brzmi jak groteska: leczy problemy sercowe, a sam je ma. To szopka w stylu: palący papierosy lekarz poucza nas, że należy zdrowo żyć. A co w tym najzabawniejsze: pacjenci go słuchają i płacą mu za to! Ale cyrk...
Ja nie oddaję samochodu do mechanika, który sam jeździ niesprawnym wozem...
Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy coraz bardziej zdrowi czy też może bardziej chorzy? Zapytajmy siebie samych i oddajmy autorefleksji. Popatrzmy na tego życiowego Matrixa z boku...
Pomyślmy: czy np. jajko może być przyczyną miażdżycy? Od kiedy ta choroba zaczęła gnębić ludzi? Od kiedy stała się "przewlekłą"? - jak to nazwano pięknie by nas oswoić, "uspokoić" czyli i uśpić naszą czujność i ducha poszukiwania czegoś, co nas tego paskudztwa pozbawi. "To choroba przewlekła, tableteczki od tego są - będziemy leczyć". Jak to leczyć, skoro jest przewlekła, czyli "nieuleczalna aż do śmierci"... Raczej chyba "będziemy pani/panu sprzedawać madykamenty i stosować refundowane, nieskuteczne terapie (skoro "przewlekła") aż do zejścia pani/pana z tego świata".
"Nieuleczalna?" - guzik prawda. Tylko trzeba do tego by się pozbyć tych przewlekłych przywar - wykonać RD i RG. RG to Ruszyć Głową, a RD, to... - no zacząć coś robić w tym kierunku.
Miażdżyca stała się chorobą cywilizacyjną, bo cywilizacją ją wywołała. A cywilizacja w tym przypadku to nie cholesterol w zdrowym jajku (zero lub jednyka na stempelku z przodu) tylko uszkodzenia żył przez rtęć, kadm, ołów...: metale ciężkie.
/popatrzcie w domu na żyrandol: ECO żarówki - wszystkie z rtęcią; zastapiły te "nie ECO". Tylko niech ta ECO pęknie: macie rtęć w domu! ... Ładnie przemyca się do naszych mieszkań czynniki wywołujące choroby? Pod płaszczykiem czynienia dobra, ekologii.../
A cholesterol...: razem z wapniem służy naszemu organizmowi do zalepiania uszkodzonych fragmentów żył. No i "opatrunki" narastają zmniejszając światło żył. Cholesterol zaczyna być produkowany w nadmiarze, bo jest sporo ran do opatrzenia na ściankach żył. Podwyższony cholesterol to więc skutek, a nie przyczyna miażdżycy. Po co więc go zbijać? Wcale od tego światło żył nie zwiększa się. Ludzi się po prostu oszukuje.
/polecam wcześniejszy post: Medycyna komórkowa szansą.../
Miażdżyca nam się rodzi nie przez jajko i cholesterol w nim zawarty. Jajko było i w XX wieku, i tuż po Chrystusie, i dużo przed. I przynosiło samo zdrowie. Ale jeżeli obecnie ludzie jedzą jajka z trójeczką na stemplu, które mają z prawdziwym jajkiem wspólne tylko wygląd i kształt - nic więcej - to wiadomo jakie to zdrowie.
Moja rodzina je jajka od kur biegających u teściów po podwórku; staram się jeść minimum 2 dziennie i na zdrowie nie narzekam.
Ale ale: miało być o suplementach diety. W medialnych rozważaniach w ogóle np. nie rozróżnia się naturalnych witamin od syntetycznych. Śmiem twierdzić, że dla 99,9% osób to to samo.
Fakty są takie, że to zupełnie co innego. Przykład: witamina c. Pisałem o niej w poście dużo wcześniejszym, ale ta syntetyczna (jak i inne syntetyczne witaminy) pozbawiona otoczki enzymowej (poza tym jest lewo i prawoskrętna, a naturalna - tylko lewoskrętna, czyli ta właściwa) powoduje zwiększoną zachorowalność na nowotwory.
Wmawia się też naszej urabianej populacji, że nadmiar witaminy C szkodzi, że można ją przedawkować - co prawdą nie jest.
Proszę mi podać - np. w komentarzu - namiar na choć jedną osobę /przypadek opisany w sieci - bo czego to w sieci nie ma/, u której udokumentowano szkodliwe działanie naturalnej witaminy C.
Sam konsumuję/suplementuję/ naturalną witaminę C w dawkach ok. 10-cio krotnie przekraczających "zalecane" , czyli 60 mg na dobę.
Albo działanie "cyjanku" w pestkach moreli; podaje się "normę spożycia": 2 pestki dziennie. Ta norma jest tylko po to, by nie jeść więcej i nie stosować skutecznej profilaktyki nowotworowej: "on jadł po 2 pestki i mimo to zachorował - to blef z tą amigdaliną". Fakt jest taki: jakby jadł 20-30 - toby nie zachorował. Czy pestki szkodzą zdrowiu? Szkodzą? Proszę podać przypadek osoby, która zatruła się pestkami. Czekam na komentarz z przypadkiem.
I z drugiej strony: przypadki osób, które zmarły w wyniku stosowania zatwierdzonych procedur leczenia nowotworów na oddziałach onkologicznych - jest tego, oj jest. Proszę choćby zainteresować się książką "Od lekarza do grabarza" Jerzego Maslanky. Przypadek jego teścia.
Sumując podwątek: czekam na wpisy o osobach zatrutych cyjankiem z pestek. Ja zaś znam przypadki osób, które nawet z raka wyleczyły się jedząc te pestki (zapraszam do linka pod moimi postami o amigdalinie).
Ja jem minimum 20 pestek dziennie - i się nie zatrułem. Jak dotąd...;) . I kilka osób, które znam, też "je je". I też żyją. Nawet nieźle.
I jeszcze, by "zniechęcić" do totalnie wszystkich suplementów diety, do ich stosowania (bo po co stosować: ludzie mają chorować - to najlepszy biznes) - podaje się kwotowo wielkość rynku suplementów, rzuca się miliardami w oczy. To niby że co: że to babcie sprzedając zioła się tak nażywają, czy jak? Bo że się nażywają koncerny farmaceutyczne sprzedając lipne syntetyki jako suplementy - to oczywiste. I autorzy takich manipulowanych agitacji odpowiedzą: "no właśnie, to o koncerny przede wszystkim nam chodzi", ale wydźwięk, że to wszyscy się na tym obrzydliwie bogacą, pozostaje.
Jeżeli to przytaczanie wielkości rynku miałoby czemuś obiektywnemu służyć, to dlaczego tu się nie podaje dużo większych liczb związanych z rynkiem procedur medycznych, refundowanych z kasy państwowej, zatwierdzonych do wyłącznego stosowania, a i rynkiem leków, w tym refundowanych, czyli tych, na których stosowanie skazuje się ludzi? A prościej, ogólnie: wielkości rynku farmaceutyków? To są liczby, przy których podawane 2 mld to jak kieszonkowe dziecka do szkoły...
cytat:
"Według Matusewicza, rynek suplementów diety w Polsce to ok. 2 mld złotych"
.. no to chyba ten Pan Matusiewicz to taki mądry...
Zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby, czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu (dobrego samopoczucia). (WHO)
Medycznego wykształcenia nie mam, ale czytać umiem...
Andrzej Iwaniuk
środa, 27 kwietnia 2011
niedziela, 27 marca 2011
Myjcie zęby "na zdrowie", czyli...: trujący fluor
(...)
Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje.
(...) fluor w pastach do zębów chroni zęby u ludzi jedynie do 20. roku życia. I to jedynie wtedy, gdy się go nie przedawkuje. Faktycznie - potrafi wzmocnić szkliwo zębów, ale zażywany w zbyt wielkich dawkach może jednocześnie spowodować wiele chorób somatycznych i psychicznych.
Słynne akcje fluoryzowania zębów uczniów szkół podstawowych zaowocowały w Wielkiej Brytanii serią procesów sądowych. Okazało się, że u wielu dzieci doszło do przebarwień szkliwa, zęby stały się łamliwe i chropowate. W 1996 roku 10-letni Kevin otrzymał 1000 funtów odszkodowania od koncernu Colgate Palmolive, znanego producenta pasty do zębów. U chłopca stwierdzono fluorozę, czyli zatrucie fluorem.
A czy fluor naprawdę w znacznym stopniu chroni zęby dzieci przed próchnicą? Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych wykazała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.
(...)
--> Intrygujące?
warto tematem zainteresować się:
http://www.eioba.pl/a/1msw/szkodliwe-dzialanie-fluoru#ixzz1HpwxnD1j
Zapraszam też do krótkiego filmiku:
Gdzie kupić pastę bez fluoru?
Była fajna pasta Herbapolu, np. malinowa, ale tę firmę chyba już skutecznie uziemiono; obiło mi się o uszy, że jakaś firma farmaceutyczna przejęła Herbapol, co praktycznie oznacza, że zgasi ziołową działalność tego ostatniego.
No cóż, czasami jak zamówimy, stosujemy pastę aloesową. Tubka kosztuje 30 zł (chyba jest z USA, aloesu ponad 90%). Ale dla mnie ona, z braku mięty, jest mdła. Polecam więc i w przystępniejszej zresztą cenie pastę "Bez fluoru" - pasta szałwiowa firmy Ziaja (5-6 zł), szukać w sklepach zielarskich. Informuję, że nie mam udziałów w tej firmie-:)
Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje.
(...) fluor w pastach do zębów chroni zęby u ludzi jedynie do 20. roku życia. I to jedynie wtedy, gdy się go nie przedawkuje. Faktycznie - potrafi wzmocnić szkliwo zębów, ale zażywany w zbyt wielkich dawkach może jednocześnie spowodować wiele chorób somatycznych i psychicznych.
Słynne akcje fluoryzowania zębów uczniów szkół podstawowych zaowocowały w Wielkiej Brytanii serią procesów sądowych. Okazało się, że u wielu dzieci doszło do przebarwień szkliwa, zęby stały się łamliwe i chropowate. W 1996 roku 10-letni Kevin otrzymał 1000 funtów odszkodowania od koncernu Colgate Palmolive, znanego producenta pasty do zębów. U chłopca stwierdzono fluorozę, czyli zatrucie fluorem.
A czy fluor naprawdę w znacznym stopniu chroni zęby dzieci przed próchnicą? Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych wykazała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.
(...)
--> Intrygujące?
warto tematem zainteresować się:
http://www.eioba.pl/a/1msw/szkodliwe-dzialanie-fluoru#ixzz1HpwxnD1j
Zapraszam też do krótkiego filmiku:
4 Minuty o truciznach które wszyscy zażywamy - David Icke
http://www.youtube.com/watch?v=_Aae7l-GQck&feature=relatedGdzie kupić pastę bez fluoru?
Była fajna pasta Herbapolu, np. malinowa, ale tę firmę chyba już skutecznie uziemiono; obiło mi się o uszy, że jakaś firma farmaceutyczna przejęła Herbapol, co praktycznie oznacza, że zgasi ziołową działalność tego ostatniego.
No cóż, czasami jak zamówimy, stosujemy pastę aloesową. Tubka kosztuje 30 zł (chyba jest z USA, aloesu ponad 90%). Ale dla mnie ona, z braku mięty, jest mdła. Polecam więc i w przystępniejszej zresztą cenie pastę "Bez fluoru" - pasta szałwiowa firmy Ziaja (5-6 zł), szukać w sklepach zielarskich. Informuję, że nie mam udziałów w tej firmie-:)
sobota, 19 marca 2011
... uwzględniając trwający szał pozyskiwania "białego złota":
C U K I E R
Cukier jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia.
Inne cukry:
- fruktoza (występująca w owocach i miodzie),
- laktoza (w mleku)
- maltoza (w ziarnach zbóż)
są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na "zachodzie" niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność".
Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi.
Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym.
Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.
Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty", organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać" brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię".
Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.
Cukier także uzależnia /to widać po tym, co się teraz dzieje;) - przypis ai/.
W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu". Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji". Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.
Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children's Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny" związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.
Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.
* * *
Źródło: http://www.eioba.pl/a86319/cukier#ixzz0uhDSwBmd
Cukier jest niewątpliwie jedną z najbardziej niebezpiecznych substancji, jakie znajdują się dzisiaj na rynku. Mówimy tutaj o sacharozie: białej, krystalicznej substancji rafinowanej z soku trzciny cukrowej lub buraka, co odziera ją z wszelkich witamin, minerałów, protein, włókien, wody oraz innych synergetyków, czyli substancji wzajemnie wzmacniających swe działanie. Biały cukier jest przemysłowo przetworzonym związkiem chemicznym, a nie naturalnym produktem żywnościowym, nie nadaje się więc do spożycia.
Inne cukry:
- fruktoza (występująca w owocach i miodzie),
- laktoza (w mleku)
- maltoza (w ziarnach zbóż)
są substancjami naturalnymi o wartości odżywczej. Surowy cukier, melasa, jest gruboziarnistą, brązową, lepką substancją, która powstaje podczas najzwyklejszego gotowania soku z trzciny cukrowej, i także jest zdrowym produktem spożywczym, jednak na "zachodzie" niezwykle trudno dostępnym. Tak zwany cukier brązowy, sprzedawany w supermarketach, nie jest niczym innym jak rafinowanym cukrem białym z niewielką domieszką melasy, nadającej mu smak i kolor. Nie jest to „zdrowa żywność".
Cukier tłumi działanie układu odpornościowego, zmuszając trzustkę do wydzielania dużych ilości insuliny, która konieczna jest do jego rozłożenia. Insulina pozostaje w krwiobiegu jeszcze długo po rozkładzie cukru, co utrudnia przysadce mózgowej wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon ów pełni funkcję głównego regulatora układu odpornościowego, a więc każdego objadającego się codziennie cukrem prędzej czy później czeka ostry niedobór tego hormonu, w konsekwencji zaś obniżenie odporności na skutek nieustannego nadmiaru insuliny we krwi.
Rafinowany, biały cukier traktowany jest przez układ odpornościowy jak obce ciało z uwagi na swą nienaturalną strukturę chemiczną oraz obecność przemysłowych zanieczyszczeń powstałych w procesie przetwórczym.
Tym samym cukier niepotrzebnie wywołuje reakcje obronne, osłabiając odporność organizmu, jest dla niej jak miecz obosieczny.
Cukier jest głównym winowajcą odpowiedzialnym za wywoływanie wielu chorób i stanów degeneracyjnych. Z łatwością może stać się przyczyną cukrzycy, jest głównym czynnikiem prowokującym kandydozę. Obydwie te przypadłości w zindustrializowanym świecie Zachodu nabierają cech epidemii. Ponieważ cukier jest z odżywczego punktu widzenia „pusty", organizm zmuszony jest przy jego trawieniu „pożyczać" brakujące witaminy i minerały oraz inne substancje synergiczne z własnych narządów i tkanek. Objadanie się cukrem wyczerpuje zapasy odżywcze organizmu. Ostatnio zebrano dowody, że powoduje on próchnicę nie tyle poprzez kontakt z zębem, ile przez wysysanie wapnia od wewnątrz. Cukier ograbia organizm z potasu i magnezu, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serca, z czego wynika, że jest jednym z głównych sprawców chorób tego narządu. Uszczuplenie przez cukier zapasu składników odżywczych może wyzwalać silne łaknienie - organizm chce bowiem uzupełnić swą ograbioną „spiżarnię".
Większość ludzi zjada więcej cukru, niż ich organizm jest w stanie przetworzyć na energię. Wątroba przetwarza wówczas jego nadwyżki na trójglicerydy i odkłada je w postaci tłuszczu albo z produktów ubocznych cukru produkuje osadzający się w żyłach i tętnicach cholesterol. Wynika z tego, że cukier jest głównym sprawcą otyłości i arteriosklerozy.
Cukier także uzależnia /to widać po tym, co się teraz dzieje;) - przypis ai/.
W Sugar Blues William Dufty pisze: „Różnica pomiędzy uzależnieniem od cukru a narkomanią polega w znacznej mierze na stopniu". Nagłe zrezygnowanie z cukru nieodmiennie wywołuje symptomy odwykowe, które zwykliśmy przypisywać odstawieniu narkotyków: zmęczenie, znużenie, depresję, niestałość nastrojów, bóle głowy, kończyn. Uzależniającą naturę cukru odzwierciedla bieżące jego spożycie w USA- średnia wynosi 130 funtów na głowę rocznie, czyli około 1/3 funta dziennie, co można już zakwalifikować jako „nadużywanie substancji". Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką ilość cukru codziennie spożywa, bo ukryty jest w różnych potrawach. Puszka typowego napoju chłodzącego zawiera około dziewięciu łyżeczek rafinowanego, białego cukru.
Spożycie cukru w USA jest tak wielkie, że staje się to przyczyną napięć społecznych wywoływanych przez zgubny wpływ, jaki ma na ludzi cukier. Szczególnie dotyka to dzieci, u których występują coraz ostrzejsze objawy zaburzeń w zachowaniu i obniżenie zdolności uczenia się. Doktor C. Keith Connors z Children's Hospital w Waszyngtonie ustalił, że istnieje „śmiertelny" związek pomiędzy spożyciem cukru wraz z węglowodanami (należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju płatki, ciasta i herbatniki) a gwałtownym zachowaniem, nadciśnieniem i trudnościami z nauką. W innych badaniach stwierdzono, że w więzieniach po wyeliminowaniu z więziennej diety cukru i skrobi zmniejsza się liczba aktów gwałtu. Rząd Singapuru zabronił w 1991 roku sprzedaży słodzonych napojów chłodzących w szkołach i ośrodkach młodzieżowych, powołując się na niebezpieczeństwo, jakie ze strony cukru zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci.
Apetyt dzieci na łakocie można z łatwością zaspokoić przygotowując smakołyki z miodu, melasy i słodu jęczmiennego.
* * *
Źródło: http://www.eioba.pl/a86319/cukier#ixzz0uhDSwBmd
niedziela, 27 lutego 2011
Nasza dorosłych odpowiedzialność...
Jedzenie dla dzieci
\źródło: BEZPŁATNY BIULETYN STOPCODEX http://StopCodex.pl\
Każdego roku w Europie na choroby wywołane wpływem środowiska umiera 100 tys. dzieci. Jak twierdzą naukowcy: "dzieci, które przychodzą dziś na świat, to pierwsza generacja, która nie będzie tak zdrowa jak rodzice..." - fragmenty z filmu "Zanim przeklną nas dzieci".
(film on-line TUTAJ: http://www.stopcodex.pl/media/zywnosc-jakosc-glod-rozwiazania/ )
Każde dziecko potrzebuje zdrowego, wartościowego pożywienia aby zostać zdrowym i silnym dorosłym. Obowiązkiem nas wszystkich jest zapewnienie dzieciom na co dzień świeżej, lokalnej i wartościowej żywności.Wiemy, że większość produktów dostępnych w dzisiejszych supermarketach, hurtowniach, czy nawet w małych sklepikach nie odznacza się dbałością o jakość. Przeważa żywność nadmiernie przetworzona, zawierająca zbyt dużo cukru, słodzików, konserwantów, barwników i innych dodatków chemicznych, jak również żywność genetycznie zmodyfikowana (GMO). Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii i w innych krajach wykazały, że dzieci, które były odżywiane taką żywnością, wykazują dużą hiperaktywność i kłopoty z koncentracją, częściej chorują i mają skłonności do nadwagi. Jeżeli obecna sytuacja nie ulegnie zmianie, to czekają nas kolejne problemy w przyszłości. Aby im zapobiec musimy zapewnić dzieciom dietę zawierającą lokalnie wyprodukowane sezonowe owoce i warzywa oraz mięso i produkty mleczarskie z gospodarstw, które nie używają lub ograniczają do minimum użycie chemikaliów i humanitarnie traktują zwierzęta.
NAJLEPIEJ Z GOSPODARSTW EKOLOGICZNYCH I TRADYCYJNYCH.
Taka dieta jest optymalna zarówno ze względu na wartości odżywcze jak i smakowe.Wielkoobszarowe rolnictwo przemysłowe nie dostarcza żywności wysokiej jakości, stosuje także genetycznie modyfikowaną i zaprawioną antybiotykami paszę dla swoich zwierząt hodowlanych. Nie wolno nam oszczędzać na zdrowiu naszych dzieci!
\źródło: BEZPŁATNY BIULETYN STOPCODEX http://StopCodex.pl\
Każdego roku w Europie na choroby wywołane wpływem środowiska umiera 100 tys. dzieci. Jak twierdzą naukowcy: "dzieci, które przychodzą dziś na świat, to pierwsza generacja, która nie będzie tak zdrowa jak rodzice..." - fragmenty z filmu "Zanim przeklną nas dzieci".
(film on-line TUTAJ: http://www.stopcodex.pl/media/zywnosc-jakosc-glod-rozwiazania/ )
Każde dziecko potrzebuje zdrowego, wartościowego pożywienia aby zostać zdrowym i silnym dorosłym. Obowiązkiem nas wszystkich jest zapewnienie dzieciom na co dzień świeżej, lokalnej i wartościowej żywności.Wiemy, że większość produktów dostępnych w dzisiejszych supermarketach, hurtowniach, czy nawet w małych sklepikach nie odznacza się dbałością o jakość. Przeważa żywność nadmiernie przetworzona, zawierająca zbyt dużo cukru, słodzików, konserwantów, barwników i innych dodatków chemicznych, jak również żywność genetycznie zmodyfikowana (GMO). Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii i w innych krajach wykazały, że dzieci, które były odżywiane taką żywnością, wykazują dużą hiperaktywność i kłopoty z koncentracją, częściej chorują i mają skłonności do nadwagi. Jeżeli obecna sytuacja nie ulegnie zmianie, to czekają nas kolejne problemy w przyszłości. Aby im zapobiec musimy zapewnić dzieciom dietę zawierającą lokalnie wyprodukowane sezonowe owoce i warzywa oraz mięso i produkty mleczarskie z gospodarstw, które nie używają lub ograniczają do minimum użycie chemikaliów i humanitarnie traktują zwierzęta.
NAJLEPIEJ Z GOSPODARSTW EKOLOGICZNYCH I TRADYCYJNYCH.
Taka dieta jest optymalna zarówno ze względu na wartości odżywcze jak i smakowe.Wielkoobszarowe rolnictwo przemysłowe nie dostarcza żywności wysokiej jakości, stosuje także genetycznie modyfikowaną i zaprawioną antybiotykami paszę dla swoich zwierząt hodowlanych. Nie wolno nam oszczędzać na zdrowiu naszych dzieci!
niedziela, 23 stycznia 2011
Bill Gates: można zredukować liczbę ludności na świecie dzięki… szczepionkom
Szczepienia czyli zaszczepianie śmierci
Dla osób, które jeszcze wierzą w "zdrowotne działanie programów szczepień" - polecam gorąco poniższe informacje...
* * * * *
Multimiliarder Bill Gates zaproponował na konferencji poświęconej zmianom klimatycznym, by ograniczyć szkodliwą emisję dwutlenku węgla m.in. przez zredukowanie liczby ludności na ziemi o nawet 15 proc. Jego zdaniem, można to osiągnąć dzięki realizacji specjalnych programów „zdrowia reprodukcyjnego”, a także przez zastosowanie odpowiednich szczepionek.
Gates wydał miliony dolarów na eksperymenty ze szczepionkami. – Dzisiejszy świat liczy 6,8 mld ludzi.. .i zbliży się do 9 mld. Obecnie, kiedy wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie: badań nad szczepionkami, służby zdrowia, usług zdrowia reprodukcyjnego, możemy zredukować liczbę tę od 10 do 15 proc. – mówił na konferencji w Cancun.
Bill Gates nie jest jedynym miliarderem zaangażowanym w działalność na rzecz zmniejszenia liczby ludności na świecie. Jednak, jak zauważają obserwatorzy, jego wypowiedź budzi poważne dylematy.
Mike Adams z pisma „The Natural News” pisze, że wypowiedź Gatesa nie była pomyłką, czy jakimś przejęzyczeniem. Była dobrze przygotowaną, świadomie poprowadzoną prezentacją. Zatem powstaje pytanie, co przez to chciał powiedzieć Gates?
Adams sugeruje, że jego wypowiedź: „wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie badań nad szczepionkami” wyjaśnia poniekąd, dlaczego na świecie jest tak ogromna presja, by się szczepić przeciwko wszystkiemu. Obawia się, że szczepionki, które tradycyjnie mają wspomagać zdrowie pacjentów, mogą zostać wykorzystane, by im zaszkodzić. Adams zauważył, że badania wykazały, iż osoby standardowo poddające się szczepieniu przeciw grypie sezonowej są bardziej podatne na wirus grypy H1N1. Może to być zatem jeden ze sposobów ograniczenia liczby ludności, o którym mówił Gates.
Szczepionki mogą działać w taki sposób, że będą wyniszczać organizm w dłuższym okresie np. 20-30 lat, powodując stopniowe zwyrodnienie niektórych organów, albo mogą zawierać substancje, powodujące bezpłodność.
Adams pisze, że nie bez powodu Bill i Melinda Gates’owie wydają miliony dolarów na prowadzenie zaawansowanych badań nad szczepionkami. Fundacja Gatesów wspiera także programy sterylizacyjne, realizowane w mniej zamożnych państwach.
Źródło: Infowars
AS
Źródło: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/12/22/bill-gates-mozna-zredukowac-liczbe-ludnosci-na-swiecie-dzieki…-szczepionkom/#more-5884
* * *
... pojawia się u mnie po przeczytaniu powyższych wieści refleksja: to na to idą fundusze z zysków Microsoft'u..? Jeżeli tak, to chyba nie należy kupować oprogramowania tej firmy by nie wspierać zaplanowanego, zmyślnego ludobójstwa. Zaplanowanego i realizowanego w bezczelny sposób, skoro o tym bogaci spiskowcy, ze swoistą arogancją, mówią wprost nawet nie utajniając tych globalnych "rzezi".
Ludzi jak "preriowe pieski": redukować?!?
Dla osób, które jeszcze wierzą w "zdrowotne działanie programów szczepień" - polecam gorąco poniższe informacje...
* * * * *
Multimiliarder Bill Gates zaproponował na konferencji poświęconej zmianom klimatycznym, by ograniczyć szkodliwą emisję dwutlenku węgla m.in. przez zredukowanie liczby ludności na ziemi o nawet 15 proc. Jego zdaniem, można to osiągnąć dzięki realizacji specjalnych programów „zdrowia reprodukcyjnego”, a także przez zastosowanie odpowiednich szczepionek.
Gates wydał miliony dolarów na eksperymenty ze szczepionkami. – Dzisiejszy świat liczy 6,8 mld ludzi.. .i zbliży się do 9 mld. Obecnie, kiedy wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie: badań nad szczepionkami, służby zdrowia, usług zdrowia reprodukcyjnego, możemy zredukować liczbę tę od 10 do 15 proc. – mówił na konferencji w Cancun.
Bill Gates nie jest jedynym miliarderem zaangażowanym w działalność na rzecz zmniejszenia liczby ludności na świecie. Jednak, jak zauważają obserwatorzy, jego wypowiedź budzi poważne dylematy.
Mike Adams z pisma „The Natural News” pisze, że wypowiedź Gatesa nie była pomyłką, czy jakimś przejęzyczeniem. Była dobrze przygotowaną, świadomie poprowadzoną prezentacją. Zatem powstaje pytanie, co przez to chciał powiedzieć Gates?
Adams sugeruje, że jego wypowiedź: „wykonaliśmy sporo dobrej roboty w zakresie badań nad szczepionkami” wyjaśnia poniekąd, dlaczego na świecie jest tak ogromna presja, by się szczepić przeciwko wszystkiemu. Obawia się, że szczepionki, które tradycyjnie mają wspomagać zdrowie pacjentów, mogą zostać wykorzystane, by im zaszkodzić. Adams zauważył, że badania wykazały, iż osoby standardowo poddające się szczepieniu przeciw grypie sezonowej są bardziej podatne na wirus grypy H1N1. Może to być zatem jeden ze sposobów ograniczenia liczby ludności, o którym mówił Gates.
Szczepionki mogą działać w taki sposób, że będą wyniszczać organizm w dłuższym okresie np. 20-30 lat, powodując stopniowe zwyrodnienie niektórych organów, albo mogą zawierać substancje, powodujące bezpłodność.
Adams pisze, że nie bez powodu Bill i Melinda Gates’owie wydają miliony dolarów na prowadzenie zaawansowanych badań nad szczepionkami. Fundacja Gatesów wspiera także programy sterylizacyjne, realizowane w mniej zamożnych państwach.
Źródło: Infowars
AS
Źródło: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/12/22/bill-gates-mozna-zredukowac-liczbe-ludnosci-na-swiecie-dzieki…-szczepionkom/#more-5884
* * *
... pojawia się u mnie po przeczytaniu powyższych wieści refleksja: to na to idą fundusze z zysków Microsoft'u..? Jeżeli tak, to chyba nie należy kupować oprogramowania tej firmy by nie wspierać zaplanowanego, zmyślnego ludobójstwa. Zaplanowanego i realizowanego w bezczelny sposób, skoro o tym bogaci spiskowcy, ze swoistą arogancją, mówią wprost nawet nie utajniając tych globalnych "rzezi".
Ludzi jak "preriowe pieski": redukować?!?
niedziela, 26 grudnia 2010
Trucizna w paragonach - i nie tylko...
(...)
Trucizna w paragonach
Badania wykonane w ciągu ostatnich paru lat dowiodły, że substancja o nazwie bisfenol A, używana do produkcji tworzyw sztucznych, może być silnie toksyczna dla organizmu ludzkiego. Bisfenol A może być odpowiedzialny za zaburzenia hormonalne oraz rozwój nowotworów. Ta substancja od wielu lat jest składnikiem butelek dla niemowląt, kas fiskalnych, a nawet paragonów! Każdy kontakt z paragonem może być zatem szkodliwy. Szczególnie ostrożne powinny być kobiety w ciąży - bisfenol A powoduje najsilniejsze zmiany hormonalne w życiu płodowym.
Należy minimalizować wchłanianie przez nasz organizm tego związku chociażby poprzez - o ile nie zrezygnujemy z puszkowanych warzyw - nietrzymania produktów w otwartych puszkach, tylko przekładania do misek, przelewania do szklanych naczyń.

A najlepiej: unikajmy produktów z bisfenolem! Są one inentyfikowalne poprzez znaki widniejące obok.
W "The Times" napisano: Jeśli nie masz BPA w swoim organizmie, nie żyjesz w świecie współczesnym.
... niby żart, ale jakby z uśmiechem na kwaśnej minie :]
Więcej o bisfenolu A (BPA) --> http://badania.net/zatruwa-cie-bisfenol-a/
Antyperspiranty
Dyskusja na temat szkodliwości antyperspirantów nadal trwa. Badania wskazują, że sole glinu (aluminium) zawarte w antyperspirantach są szkodliwe i wywołują wiele podrażnień, m.in. kontaktowe zapalenie skóry. Pewne grupy naukowców twierdzą nawet, że wieloletnie stosowanie antyperspirantów może przyczynić się do rozwoju nowotworu! Sole glinu blokują ujścia gruczołów potowych, zabezpieczając przed wydzielaniem przykrego zapachu. Udowodniono, że te same związki w wysokich dawkach są silną neurotoksyną, która pokonuje barierę krew-mózg i tym samym uszkadza układ nerwowy. W badaniach toksykologicznych wykazano, że sole glinu uszkadzają DNA małp, myszy oraz psów.
(...)
Śmiercionośny tusz do rzęs
Obecnie w wielu krajach nad bezpieczeństwem kosmetyków czuwa szereg instytucji. W przeszłości, gdy kosmetyki były nowością, wielu z nich nie testowano zbyt dokładnie. Dlatego też w 1933 roku doszło do wielu tragedii. Tusz do rzęs Lash Lure, zawierający szkodliwą substancję o nazwie para-fenylenodiamina, wywoływał silną reakcję alergiczną u wielu kobiet. Zmiany obejmowały gałki oczne, powieki oraz błonę śluzową oka. Kobiety skarżyły się na liczne pęcherze i ropnie. Niektóre z nich całkowicie straciły wzrok! W kilku przypadkach, zakażenie bakteryjne wywołane zmianami w obrębie oka doprowadziło do zgonu kobiet.
(...)
Biała śmierć
Użycie farb ołowiowych w Stanach Zjednoczonych zostało całkowicie zabronione w 1978 roku. Nadal jednak w wielu krajach wciąż stosuje się ten pigment! Dane z 2009 r. wskazują to, że nadal można je nabyć bez ograniczeń w Chinach, Singapurze i RPA. Największe niebezpieczeństwo wiąże się z farbą, która zaczyna schodzić z powierzchni – wówczas uwalniają się atomy ołowiu, które mogą dotrzeć do organizmu człowieka. Lepiej samemu nie zdzierać farby, lecz zgłosić się do profesjonalisty, który zrobi to w bezpieczny sposób.
(...)
* * *
źródło: http://odkrywcy.pl/gid,12833717,img,12833747,page,2,title,Smiertelne-trucizny-w-naszym-najblizszym-otoczeniu,galeriazdjecie.html?smg4sticaid=6b7d2
Trucizna w paragonach
Badania wykonane w ciągu ostatnich paru lat dowiodły, że substancja o nazwie bisfenol A, używana do produkcji tworzyw sztucznych, może być silnie toksyczna dla organizmu ludzkiego. Bisfenol A może być odpowiedzialny za zaburzenia hormonalne oraz rozwój nowotworów. Ta substancja od wielu lat jest składnikiem butelek dla niemowląt, kas fiskalnych, a nawet paragonów! Każdy kontakt z paragonem może być zatem szkodliwy. Szczególnie ostrożne powinny być kobiety w ciąży - bisfenol A powoduje najsilniejsze zmiany hormonalne w życiu płodowym.
Należy minimalizować wchłanianie przez nasz organizm tego związku chociażby poprzez - o ile nie zrezygnujemy z puszkowanych warzyw - nietrzymania produktów w otwartych puszkach, tylko przekładania do misek, przelewania do szklanych naczyń.

A najlepiej: unikajmy produktów z bisfenolem! Są one inentyfikowalne poprzez znaki widniejące obok.W "The Times" napisano: Jeśli nie masz BPA w swoim organizmie, nie żyjesz w świecie współczesnym.
... niby żart, ale jakby z uśmiechem na kwaśnej minie :]
Więcej o bisfenolu A (BPA) --> http://badania.net/zatruwa-cie-bisfenol-a/
Antyperspiranty
Dyskusja na temat szkodliwości antyperspirantów nadal trwa. Badania wskazują, że sole glinu (aluminium) zawarte w antyperspirantach są szkodliwe i wywołują wiele podrażnień, m.in. kontaktowe zapalenie skóry. Pewne grupy naukowców twierdzą nawet, że wieloletnie stosowanie antyperspirantów może przyczynić się do rozwoju nowotworu! Sole glinu blokują ujścia gruczołów potowych, zabezpieczając przed wydzielaniem przykrego zapachu. Udowodniono, że te same związki w wysokich dawkach są silną neurotoksyną, która pokonuje barierę krew-mózg i tym samym uszkadza układ nerwowy. W badaniach toksykologicznych wykazano, że sole glinu uszkadzają DNA małp, myszy oraz psów.
(...)
Śmiercionośny tusz do rzęs
Obecnie w wielu krajach nad bezpieczeństwem kosmetyków czuwa szereg instytucji. W przeszłości, gdy kosmetyki były nowością, wielu z nich nie testowano zbyt dokładnie. Dlatego też w 1933 roku doszło do wielu tragedii. Tusz do rzęs Lash Lure, zawierający szkodliwą substancję o nazwie para-fenylenodiamina, wywoływał silną reakcję alergiczną u wielu kobiet. Zmiany obejmowały gałki oczne, powieki oraz błonę śluzową oka. Kobiety skarżyły się na liczne pęcherze i ropnie. Niektóre z nich całkowicie straciły wzrok! W kilku przypadkach, zakażenie bakteryjne wywołane zmianami w obrębie oka doprowadziło do zgonu kobiet.
(...)
Biała śmierć
Użycie farb ołowiowych w Stanach Zjednoczonych zostało całkowicie zabronione w 1978 roku. Nadal jednak w wielu krajach wciąż stosuje się ten pigment! Dane z 2009 r. wskazują to, że nadal można je nabyć bez ograniczeń w Chinach, Singapurze i RPA. Największe niebezpieczeństwo wiąże się z farbą, która zaczyna schodzić z powierzchni – wówczas uwalniają się atomy ołowiu, które mogą dotrzeć do organizmu człowieka. Lepiej samemu nie zdzierać farby, lecz zgłosić się do profesjonalisty, który zrobi to w bezpieczny sposób.
(...)
* * *
źródło: http://odkrywcy.pl/gid,12833717,img,12833747,page,2,title,Smiertelne-trucizny-w-naszym-najblizszym-otoczeniu,galeriazdjecie.html?smg4sticaid=6b7d2
niedziela, 19 grudnia 2010
10 mitów o polskiej żywności
Polak razem z chlebem, wędlinami i nabiałem zjada w ciągu roku dwa kilogramy środków chemicznych, czyli trzy pudełka proszków do prania...
Mit 1. Polska żywność jest zdrowa i naturalna
Według utartej opinii największa przewaga rodzimej żywności nad jedzeniem z Wielkiej Brytanii czy Niemiec wynika z faktu, że polski rolnik jest zacofany, czyli gospodarzy na niewielkim skrawku ziemi i nie słyszał nigdy o nawozach sztucznych i opryskach. Tymczasem spośród prawie 2 mln polskich gospodarstw około 100 tys. większych (czyli co dwudzieste) dostarcza 80 proc. polskiej żywności. A te duże gospodarstwa stosują podobne metody hodowli i upraw co farmerzy z Zachodu, gdzie kurczak zamiast w pół roku dorasta na sterydach w półtora miesiąca, a na hektar ziemi rolnej sypie się 150 kg nawozów rocznie.
Koncentracja postępuje też w przetwórstwie żywności. Pięć największych firm mleczarskich kontroluje 30% rynku, a siedmiu największych przetwórców ryb – połowę rynku. Jeszcze bardziej skonsolidowane są rynki piwa, słodyczy czy mocnych alkoholi. I to właśnie duzi dostawcy, a nie małorolni chłopi, wykorzystujący do orki karmione owsem konie, zapełniają półki supermarketów.
Mit 2. Naturalne znaczy apetyczne
Sprzedażą rządzi marketing. Dlatego „naturalny” w reklamach odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Klienci zapominają jednak, że nie wszystko, co naturalne, chcieliby zjeść. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test, z którą robiliśmy zakupy w warszawskim markecie, szybko wyszukuje na półce taki produkt: jogurt Bakomy z serii Polskie Smaki. Pod wieczkiem obok mleka, cukru i wsadu truskawkowego kryją się barwniki jak najbardziej naturalne: betanina i koszenila. Pierwszy pochodzi z buraków ćwikłowych, a drugi z wysuszonych ciał i jaj mszyc, poza przemysłem spożywczym wykorzystywany m.in. w środkach do odstraszania mrówek. Ponadto w jogurcie jest naturalny zagęstnik: żelatyna wieprzowa. Te dodatki to standard w produkcji jogurtów, keczupów i soków. Nie są toksyczne, ale czy apetyczne?
! --> Pamiętajmy, że nasze prawo dopuszcza umieszczenie na etykiecie produktu napisu "Naturalny", gdy chociaż jeden jego składnik jest naturalny. Czyli robimy mix: do blenera wrzucamy butelkę pet, 1/2 litra przepału z silnika samochodu (oleju), dodajemy 1 liść mięty i śmiało możemy to polecać - nie łamiąc prawa - jako przeczyszczający produkt "naturalny" - przeczyści na pewno. A sedno przecież w tym, by produkt był "w 100% naturalny" - przypis a.i.
Mit 3. Ładne i okazałe znaczy zdrowe
Kupujemy oczami i producenci nauczyli się to wykorzystywać. W sklepie nikt się nie zastanawia, dlaczego pomidory są wielkie jak melony, idealnie okrągłe, nieskazitelnie czerwone i nie są podobne do tych z domowego ogródka. Ten idealny wygląd uzyskują na plantacjach, gdzie uprawia się je w cztery tygodnie na podłożu z wełny mineralnej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii farmaceutycznych – sterydów przyspieszających nabieranie masy (wody) i antybiotyków chroniących przed chorobami. Nie wyglądają, nie pachną ani nie smakują jak pomidor. Uważajmy też na pieczarki: idealnie białe mogły zostać wybielone roztworem chloru. Z grubsza można przyjąć, że im produkt większy i piękniejszy, tym ma więcej dodatków chemicznych i substancji konserwujących. Dlatego znajomy sadownik z okolic Tarczyna ma w sadzie jabłkowym wydzielone miejsce, gdzie uprawia owoce dla rodziny. – Nie są tak okazałe jak na handel, ale przynajmniej zdrowe – mówi. Nie zgadza się na ujawnienie nazwy firmy z obawy przed reakcją hurtowych klientów.
Mit 4. Potrawy regionalne ostoją naturalnych metod produkcji
Na targu pod Gubałówką w centrum Zakopanego jest prawdopodobnie największy wybór oscypków na świecie. Niestety 70-80 proc. to podróbki. Prawdziwy oscypek wyrabia się z mleka owczego, ale taki ser kosztuje 30-40 zł za 1 kg. "Oscypek", w którym 30, 40, a nawet 90 proc. składników stanowi mleko krowie, jest o połowę tańszy. Zwłaszcza jeśli baca do produkcji użyje zagęszczaczy chemicznych. Tyle samo wspólnego z tradycyjną recepturą mają sery typu oscypek sprzedawane przez sieci handlowe. W podobny sposób obniża się koszty produkcji innych dań i produktów regionalnych: słynnej małopolskiej kiełbasy lisieckiej, podlaskiego sękacza czy trudno dostępnej śliwowicy łąckiej.
Mit 5. Unijne normy chronią przed żywnością złej jakości
Jest odwrotnie. Przed wstąpieniem do Unii nasze normy żywnościowe były znacznie surowsze niż wspólnotowe. – Kiedyś mieliśmy inną filozofię i rzeczywistość – opowiada prof. Jan Ludwicki z Państwowego Zakładu Higieny. Jeśli dopuszczalna dawka konserwantu wynosiła od 10 do 50 jednostek, w Polsce zezwalano na 20, na Zachodzie na 50. – Szkoda, że po akcesji to my dostosowaliśmy się do unijnych standardów, a nie na odwrót – wzdycha prof. Ludwicki. W Unii nie ma na przykład przepisów regulujących jakość przetworów mięsnych, warzywnych, pieczywa i napojów bezalkoholowych. Można je faszerować konserwantami (E od 200 do 299), mimo że przynajmniej niektóre sprzyjają powstawaniu nowotworów. Z drugiej strony, wydłużają czas przydatności do spożycia i tym samym zapobiegają groźnym zatruciom. UE zmusiła polskich producentów do podniesienia standardów sanitarnych i bakteriologicznych. Nasza kiełbasa po wejściu do Unii jest więc bezpieczniejsza, ale bardziej naszprycowana chemią.
Mit 6. Lepiej kupować żywność na bazarze lub w małym sklepiku niż w supermarkecie
Niestety, właściciele osiedlowych sklepików i bazarowych straganów oraz sieci handlowe mają tych samych dostawców. W Polsce działa prawie 30 regionalnych hurtowych rynków spożywczych. – Wozimy towar zarówno na giełdę w Broniszach, jak i do sieci handlowych – mówi wspomniany sadownik z okolic Tarczyna. Między jabłkami, malinami czy kapustą z miejskiego bazaru, osiedlowego sklepiku czy dyskontu nie ma więc większej różnicy. Tylko u sprzedawców, którzy przykładają wagę do tego, czym handlują, jest szansa na kupienie sprawdzonej, smacznej żywności. Najlepiej jednak jej szukać bezpośrednio u właścicieli małych gospodarstw rolnych, którzy sprzedają niewielkie nadwyżki z domowej produkcji ziemniaków, jabłek, jaj czy drobiu.
Mit 7. Certyfikat gwarancją jakości
Znaczki jakościowe i certyfikaty są raczej elementem strategii marketingowej niż wyznacznikiem jakości. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych certyfikatów jest zielony znaczek eko. Łatwo go uzyskać, za to trudno stracić. – Każdy, kto zadeklaruje, że chce produkować żywność w sposób naturalny, bez używania środków chemicznych, może ubiegać się o certyfikat ekologiczny – mówi Urszula Sołtysiak, dyrektor jednostki certyfikującej Agro Bio Test. Jednak ekożywność nie jest każdorazowo badana przed wprowadzeniem do sprzedaży; podstawą przyznania certyfikatu jest dokumentacja producenta. Co więcej, instytucje certyfikujące wydają zgody na używanie w produkcji ekologicznej nasion konwencjonalnych, gdzie bez ograniczeń stosowane były pestycydy i nawozy sztuczne. Być może dlatego, jak dowodzą regularne badania niemieckiej Fundacji Warentest, żywność eko wcale nie wypada lepiej w testach na zawartość szkodliwych substancji i bakterii niż żywność konwencjonalna.
Mit 8. Tańsze nie znaczy gorsze
Rzadko. Jedną z historyjek, jakie swoim klientom wciskają sieci handlowe, jest ta o pochodzeniu niskich cen. Cenę soku, czekolady czy lodów można jakoby zbić o kilkadziesiąt procent, jeśli producent wstawi towar do supermarketu. Wówczas nie ponosi wydatków na reklamę i atrakcyjne opakowanie. Stąd polędwica sopocka za 15 zł czy keczup za 99 groszy.
Tymczasem to, co sieci handlowe sprzedają po atrakcyjnych cenach, producenci nazywają żywnością analogową, która tylko z wyglądu przypomina oryginały. Kilka lat temu w brytyjskiej sieci Sainsbury’s można było kupić za parę pensów jogurt, w którym nie było ani kropli mleka. Jogurty owocowe bez owoców i kiełbasa prawie bezmięsna już są w Polsce dostępne.
W przemyśle wędliniarskim funkcjonuje pojęcie dodatniej i ujemnej wydajności. Masarnia produkująca wędliny według starych receptur z kilograma mięsa wyprodukuje 0,6-0,8 kg szynki albo polędwicy. To wydajność ujemna, która oznacza, że szynka w detalu musi kosztować przynajmniej o 20 proc. więcej niż koszt zakupu mięsa potrzebnego do produkcji, czyli ponad 30 zł. Jednak większość zakładów mięsnych stawia na wydajność dodatnią i z kilograma mięsa może wyprodukować nawet dwa kilogramy szynki albo pięć kilogramów parówek. W skrajnych sytuacjach producent analogu nie wędzi, tylko podsusza kiełbasę, a brązowy kolor nadaje barwnikiem w pomieszczeniu przypominającym lakiernię samochodową. Mieszance mięsnych odpadków i wody smak kiełbasy nadają aromaty, a atrakcyjny, różowawy kolor – fosforany, które można stosować prawie bez ograniczeń. Tak wyprodukowana kiełbasa analogowa kosztuje około 10 zł za kilogram.
Dlatego razem z wędlinami, chlebem i przetworzonymi warzywami czy słodyczami przeciętny Polak zjada co roku około 2 kg chemikaliów. To wagowy ekwiwalent trzech pudełek proszków do prania. Dlatego półki z najtańszą żywnością warto traktować jak dział chemiczny. Wbrew bowiem temu, co wciskają nam sieci handlowe i branża spożywcza, za produkt wysokiej wartości trzeba sporo zapłacić. Choć i tak nie zawsze wysoka cena jest gwarantem jakości.
Mit 9. Etykietka prawdę ci powie
Producenci żywności mają obowiązek umieszczać na opakowaniach wykaz składników użytych do produkcji, w tym substancji często uczulających, jak jaja, gluten czy orzechy. Z raportu UOKiK z grudnia 2009 r. i nadzorowanej przez ten urząd Inspekcji Handlowej wynika, że mniej więcej na co piątym opakowaniu można znaleźć nieprawdziwe informacje. Jogurt opisany z jednej strony opakowania jako waniliowy, a z drugiej owocowy, albo twaróg chudy, który jednocześnie jest twarogiem półtłustym, jeszcze można przeboleć. Ale ordynarnego oszukiwania w wykazie składników już nie. Weźmy pod lupę masło. Zgodnie z polską normą powinno zawierać przynajmniej 82 proc. tłuszczu pochodzącego z mleka i zero tłuszczy roślinnych. Tymczasem, jak twierdzi UOKiK, firma Lakpol International sprzedawała masło z 53-proc. udziałem roślinnych tłuszczów w składzie. Lepsi byli mleczarze z Mleczgalu, którzy wtopili w tzw. masło aż 84 proc. składników roślinnych.
Jeszcze większe pole do popisu mają producenci wędlin, którzy nie podlegają żadnym normom jakościowym, a jedynie sanitarnym. Mogą więc wypuszczać na rynek rozwodnione, barwione i sztucznie aromatyzowane produkty i sprzedawać jako polędwice, szynki albo kiełbasy suszone. Byle tylko poinformowali klientów o składzie. Rekordziści nie kryją się z tym, że ich wędliny składają się głównie z wody (do 80 proc. składu), inni ze wstydu zaniżają udział odpadów, którymi zagęszczają wyroby. Firma Stół Polski z Ciechanowca zapomniała poinformować klientów, że w jej salcesonie chłopskim można znaleźć szczecinę.
Mit 10. Tradycyjne i drogie znaczy lepsze
Na górnych półkach z drogimi majonezami, jogurtami czy czekoladami nie brakuje towarów, które wprawdzie nieźle smakują, ale są produkowane na skalę przemysłową i jak wszystkie tego rodzaju produkty są efektem kompromisu między wyglądem, zapachem a długim terminem przydatności do spożycia. Ulubiony chwyt producentów żywności klasy premium to tradycyjne receptury. Ile w tych zabiegach prawdy, pokazała decyzja UOKiK z lipca tego roku w sprawie prestiżowej sieci Krakowski Kredens, która dostała 5,6 tys. zł kary. Firma reklamowała swoje wyroby jako produkty wytwarzane według receptur sprzed stu lat, podczas gdy w rzeczywistości metody produkcji były nowoczesne. Wędliny zawierały zagęszczacze, substancje wzmacniające smak i zapach, stabilizatory, przeciwutleniacze i regulator kwasowości. Inny przykład? Chleb staropolski – droższy od powszedniego o 40 proc. – jak wynika z opisu, nie różni się od niego nawet ziarenkiem. Jest za to opakowany w szary papier z uroczym, stylizowanym na tradycyjne logo piekarni. Jak się nie dać oszukać, które produkty wycenione na 300 czy 400 proc. powyżej średniej są warte ceny? Najlepiej próbować. Albo szukać domowych wyrobów nie w sklepach, tylko na wsiach. Na forum internetowym rolnik spod Kielc rzucał gromami, komentując artykuł o ziemniakach eko po 5 zł za kilogram. – Nie stosuję żadnych chemikaliów, ale sprzedaję po 75 gr za kilogram – pisał. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test zwraca uwagę, że w Polsce produkty ekologiczne są kilkakrotnie droższe od zwykłych, natomiast w Niemczech tylko o kilkadziesiąt procent. Kupując towary eko czasami jesteśmy podwójnie naciągani – i na jakości, i na cenie.
(...) (Newsweek)
http://biznes.onet.pl/10-mitow-o-polskiej-zywnosci,18861,3776678,1,fotoreportaze-detal-galeria#id7864857
* * * * * * * *
Czy jemy zdrowo, czyli 10 mitów o polskiej żywności
http://biznes.onet.pl/czy-jemy-zdrowo-czyli-10-mitow-o-polskiej-zywnosci,18566,3776790,1,prasa-detal
W przyszłą środę przed sądem w Zielonej Górze staną dwie menedżerki z zakładów mięsnych w Sławie. Prokuratura oskarża je o fałszerstwo. Zakład sprzedawał bowiem wędzonkę z wirtualnej cielęciny. Na etykiecie zapewniano, że produkt zawiera 91 proc. mięsa, a wcale go w nim nie było. Podobnie zresztą jak w parówkach. Fałszowanie wędlin nie było jednorazowym incydentem, trwało kilka lat. Obu kobietom grozi do 10 lat więzienia. Teoretycznie, bo w ostatniej dekadzie nikt w Polsce za sfałszowanie żywności nie trafił za kratki. Producenci i handlowcy przyłapani na nielegalnym ulepszaniu wyrobów płacą zwykle kilkaset, góra kilka tysięcy złotych kary. Takie ryzyko można wliczyć w koszty produkcji, a interes i tak będzie opłacalny. Głównie dlatego, że polscy klienci szukają tanich produktów.
Z badań wynika, że 80 proc. Polaków przy zakupie żywności w pierwszej kolejności kieruje się ceną, bo są przekonani, że chronią ich wyśrubowane unijne normy, a krajowa żywność i tak bije na głowę zachodnie produkty. Niestety, polska żywność jest smaczna i zdrowa głównie w reklamach.(Newsweek)
* * * * *
Polecam:
Fałszerze żywności:
http://biznes.onet.pl/falszerze_zywnosci,18490,3325940,1,news-detal
Mit 1. Polska żywność jest zdrowa i naturalna
Według utartej opinii największa przewaga rodzimej żywności nad jedzeniem z Wielkiej Brytanii czy Niemiec wynika z faktu, że polski rolnik jest zacofany, czyli gospodarzy na niewielkim skrawku ziemi i nie słyszał nigdy o nawozach sztucznych i opryskach. Tymczasem spośród prawie 2 mln polskich gospodarstw około 100 tys. większych (czyli co dwudzieste) dostarcza 80 proc. polskiej żywności. A te duże gospodarstwa stosują podobne metody hodowli i upraw co farmerzy z Zachodu, gdzie kurczak zamiast w pół roku dorasta na sterydach w półtora miesiąca, a na hektar ziemi rolnej sypie się 150 kg nawozów rocznie.
Koncentracja postępuje też w przetwórstwie żywności. Pięć największych firm mleczarskich kontroluje 30% rynku, a siedmiu największych przetwórców ryb – połowę rynku. Jeszcze bardziej skonsolidowane są rynki piwa, słodyczy czy mocnych alkoholi. I to właśnie duzi dostawcy, a nie małorolni chłopi, wykorzystujący do orki karmione owsem konie, zapełniają półki supermarketów.
Mit 2. Naturalne znaczy apetyczne
Sprzedażą rządzi marketing. Dlatego „naturalny” w reklamach odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Klienci zapominają jednak, że nie wszystko, co naturalne, chcieliby zjeść. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test, z którą robiliśmy zakupy w warszawskim markecie, szybko wyszukuje na półce taki produkt: jogurt Bakomy z serii Polskie Smaki. Pod wieczkiem obok mleka, cukru i wsadu truskawkowego kryją się barwniki jak najbardziej naturalne: betanina i koszenila. Pierwszy pochodzi z buraków ćwikłowych, a drugi z wysuszonych ciał i jaj mszyc, poza przemysłem spożywczym wykorzystywany m.in. w środkach do odstraszania mrówek. Ponadto w jogurcie jest naturalny zagęstnik: żelatyna wieprzowa. Te dodatki to standard w produkcji jogurtów, keczupów i soków. Nie są toksyczne, ale czy apetyczne?
! --> Pamiętajmy, że nasze prawo dopuszcza umieszczenie na etykiecie produktu napisu "Naturalny", gdy chociaż jeden jego składnik jest naturalny. Czyli robimy mix: do blenera wrzucamy butelkę pet, 1/2 litra przepału z silnika samochodu (oleju), dodajemy 1 liść mięty i śmiało możemy to polecać - nie łamiąc prawa - jako przeczyszczający produkt "naturalny" - przeczyści na pewno. A sedno przecież w tym, by produkt był "w 100% naturalny" - przypis a.i.
Mit 3. Ładne i okazałe znaczy zdrowe
Kupujemy oczami i producenci nauczyli się to wykorzystywać. W sklepie nikt się nie zastanawia, dlaczego pomidory są wielkie jak melony, idealnie okrągłe, nieskazitelnie czerwone i nie są podobne do tych z domowego ogródka. Ten idealny wygląd uzyskują na plantacjach, gdzie uprawia się je w cztery tygodnie na podłożu z wełny mineralnej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii farmaceutycznych – sterydów przyspieszających nabieranie masy (wody) i antybiotyków chroniących przed chorobami. Nie wyglądają, nie pachną ani nie smakują jak pomidor. Uważajmy też na pieczarki: idealnie białe mogły zostać wybielone roztworem chloru. Z grubsza można przyjąć, że im produkt większy i piękniejszy, tym ma więcej dodatków chemicznych i substancji konserwujących. Dlatego znajomy sadownik z okolic Tarczyna ma w sadzie jabłkowym wydzielone miejsce, gdzie uprawia owoce dla rodziny. – Nie są tak okazałe jak na handel, ale przynajmniej zdrowe – mówi. Nie zgadza się na ujawnienie nazwy firmy z obawy przed reakcją hurtowych klientów.
Mit 4. Potrawy regionalne ostoją naturalnych metod produkcji
Na targu pod Gubałówką w centrum Zakopanego jest prawdopodobnie największy wybór oscypków na świecie. Niestety 70-80 proc. to podróbki. Prawdziwy oscypek wyrabia się z mleka owczego, ale taki ser kosztuje 30-40 zł za 1 kg. "Oscypek", w którym 30, 40, a nawet 90 proc. składników stanowi mleko krowie, jest o połowę tańszy. Zwłaszcza jeśli baca do produkcji użyje zagęszczaczy chemicznych. Tyle samo wspólnego z tradycyjną recepturą mają sery typu oscypek sprzedawane przez sieci handlowe. W podobny sposób obniża się koszty produkcji innych dań i produktów regionalnych: słynnej małopolskiej kiełbasy lisieckiej, podlaskiego sękacza czy trudno dostępnej śliwowicy łąckiej.
Mit 5. Unijne normy chronią przed żywnością złej jakości
Jest odwrotnie. Przed wstąpieniem do Unii nasze normy żywnościowe były znacznie surowsze niż wspólnotowe. – Kiedyś mieliśmy inną filozofię i rzeczywistość – opowiada prof. Jan Ludwicki z Państwowego Zakładu Higieny. Jeśli dopuszczalna dawka konserwantu wynosiła od 10 do 50 jednostek, w Polsce zezwalano na 20, na Zachodzie na 50. – Szkoda, że po akcesji to my dostosowaliśmy się do unijnych standardów, a nie na odwrót – wzdycha prof. Ludwicki. W Unii nie ma na przykład przepisów regulujących jakość przetworów mięsnych, warzywnych, pieczywa i napojów bezalkoholowych. Można je faszerować konserwantami (E od 200 do 299), mimo że przynajmniej niektóre sprzyjają powstawaniu nowotworów. Z drugiej strony, wydłużają czas przydatności do spożycia i tym samym zapobiegają groźnym zatruciom. UE zmusiła polskich producentów do podniesienia standardów sanitarnych i bakteriologicznych. Nasza kiełbasa po wejściu do Unii jest więc bezpieczniejsza, ale bardziej naszprycowana chemią.
Mit 6. Lepiej kupować żywność na bazarze lub w małym sklepiku niż w supermarkecie
Niestety, właściciele osiedlowych sklepików i bazarowych straganów oraz sieci handlowe mają tych samych dostawców. W Polsce działa prawie 30 regionalnych hurtowych rynków spożywczych. – Wozimy towar zarówno na giełdę w Broniszach, jak i do sieci handlowych – mówi wspomniany sadownik z okolic Tarczyna. Między jabłkami, malinami czy kapustą z miejskiego bazaru, osiedlowego sklepiku czy dyskontu nie ma więc większej różnicy. Tylko u sprzedawców, którzy przykładają wagę do tego, czym handlują, jest szansa na kupienie sprawdzonej, smacznej żywności. Najlepiej jednak jej szukać bezpośrednio u właścicieli małych gospodarstw rolnych, którzy sprzedają niewielkie nadwyżki z domowej produkcji ziemniaków, jabłek, jaj czy drobiu.
Mit 7. Certyfikat gwarancją jakości
Znaczki jakościowe i certyfikaty są raczej elementem strategii marketingowej niż wyznacznikiem jakości. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych certyfikatów jest zielony znaczek eko. Łatwo go uzyskać, za to trudno stracić. – Każdy, kto zadeklaruje, że chce produkować żywność w sposób naturalny, bez używania środków chemicznych, może ubiegać się o certyfikat ekologiczny – mówi Urszula Sołtysiak, dyrektor jednostki certyfikującej Agro Bio Test. Jednak ekożywność nie jest każdorazowo badana przed wprowadzeniem do sprzedaży; podstawą przyznania certyfikatu jest dokumentacja producenta. Co więcej, instytucje certyfikujące wydają zgody na używanie w produkcji ekologicznej nasion konwencjonalnych, gdzie bez ograniczeń stosowane były pestycydy i nawozy sztuczne. Być może dlatego, jak dowodzą regularne badania niemieckiej Fundacji Warentest, żywność eko wcale nie wypada lepiej w testach na zawartość szkodliwych substancji i bakterii niż żywność konwencjonalna.
Mit 8. Tańsze nie znaczy gorsze
Rzadko. Jedną z historyjek, jakie swoim klientom wciskają sieci handlowe, jest ta o pochodzeniu niskich cen. Cenę soku, czekolady czy lodów można jakoby zbić o kilkadziesiąt procent, jeśli producent wstawi towar do supermarketu. Wówczas nie ponosi wydatków na reklamę i atrakcyjne opakowanie. Stąd polędwica sopocka za 15 zł czy keczup za 99 groszy.
Tymczasem to, co sieci handlowe sprzedają po atrakcyjnych cenach, producenci nazywają żywnością analogową, która tylko z wyglądu przypomina oryginały. Kilka lat temu w brytyjskiej sieci Sainsbury’s można było kupić za parę pensów jogurt, w którym nie było ani kropli mleka. Jogurty owocowe bez owoców i kiełbasa prawie bezmięsna już są w Polsce dostępne.
W przemyśle wędliniarskim funkcjonuje pojęcie dodatniej i ujemnej wydajności. Masarnia produkująca wędliny według starych receptur z kilograma mięsa wyprodukuje 0,6-0,8 kg szynki albo polędwicy. To wydajność ujemna, która oznacza, że szynka w detalu musi kosztować przynajmniej o 20 proc. więcej niż koszt zakupu mięsa potrzebnego do produkcji, czyli ponad 30 zł. Jednak większość zakładów mięsnych stawia na wydajność dodatnią i z kilograma mięsa może wyprodukować nawet dwa kilogramy szynki albo pięć kilogramów parówek. W skrajnych sytuacjach producent analogu nie wędzi, tylko podsusza kiełbasę, a brązowy kolor nadaje barwnikiem w pomieszczeniu przypominającym lakiernię samochodową. Mieszance mięsnych odpadków i wody smak kiełbasy nadają aromaty, a atrakcyjny, różowawy kolor – fosforany, które można stosować prawie bez ograniczeń. Tak wyprodukowana kiełbasa analogowa kosztuje około 10 zł za kilogram.
Dlatego razem z wędlinami, chlebem i przetworzonymi warzywami czy słodyczami przeciętny Polak zjada co roku około 2 kg chemikaliów. To wagowy ekwiwalent trzech pudełek proszków do prania. Dlatego półki z najtańszą żywnością warto traktować jak dział chemiczny. Wbrew bowiem temu, co wciskają nam sieci handlowe i branża spożywcza, za produkt wysokiej wartości trzeba sporo zapłacić. Choć i tak nie zawsze wysoka cena jest gwarantem jakości.
Mit 9. Etykietka prawdę ci powie
Producenci żywności mają obowiązek umieszczać na opakowaniach wykaz składników użytych do produkcji, w tym substancji często uczulających, jak jaja, gluten czy orzechy. Z raportu UOKiK z grudnia 2009 r. i nadzorowanej przez ten urząd Inspekcji Handlowej wynika, że mniej więcej na co piątym opakowaniu można znaleźć nieprawdziwe informacje. Jogurt opisany z jednej strony opakowania jako waniliowy, a z drugiej owocowy, albo twaróg chudy, który jednocześnie jest twarogiem półtłustym, jeszcze można przeboleć. Ale ordynarnego oszukiwania w wykazie składników już nie. Weźmy pod lupę masło. Zgodnie z polską normą powinno zawierać przynajmniej 82 proc. tłuszczu pochodzącego z mleka i zero tłuszczy roślinnych. Tymczasem, jak twierdzi UOKiK, firma Lakpol International sprzedawała masło z 53-proc. udziałem roślinnych tłuszczów w składzie. Lepsi byli mleczarze z Mleczgalu, którzy wtopili w tzw. masło aż 84 proc. składników roślinnych.
Jeszcze większe pole do popisu mają producenci wędlin, którzy nie podlegają żadnym normom jakościowym, a jedynie sanitarnym. Mogą więc wypuszczać na rynek rozwodnione, barwione i sztucznie aromatyzowane produkty i sprzedawać jako polędwice, szynki albo kiełbasy suszone. Byle tylko poinformowali klientów o składzie. Rekordziści nie kryją się z tym, że ich wędliny składają się głównie z wody (do 80 proc. składu), inni ze wstydu zaniżają udział odpadów, którymi zagęszczają wyroby. Firma Stół Polski z Ciechanowca zapomniała poinformować klientów, że w jej salcesonie chłopskim można znaleźć szczecinę.
Mit 10. Tradycyjne i drogie znaczy lepsze
Na górnych półkach z drogimi majonezami, jogurtami czy czekoladami nie brakuje towarów, które wprawdzie nieźle smakują, ale są produkowane na skalę przemysłową i jak wszystkie tego rodzaju produkty są efektem kompromisu między wyglądem, zapachem a długim terminem przydatności do spożycia. Ulubiony chwyt producentów żywności klasy premium to tradycyjne receptury. Ile w tych zabiegach prawdy, pokazała decyzja UOKiK z lipca tego roku w sprawie prestiżowej sieci Krakowski Kredens, która dostała 5,6 tys. zł kary. Firma reklamowała swoje wyroby jako produkty wytwarzane według receptur sprzed stu lat, podczas gdy w rzeczywistości metody produkcji były nowoczesne. Wędliny zawierały zagęszczacze, substancje wzmacniające smak i zapach, stabilizatory, przeciwutleniacze i regulator kwasowości. Inny przykład? Chleb staropolski – droższy od powszedniego o 40 proc. – jak wynika z opisu, nie różni się od niego nawet ziarenkiem. Jest za to opakowany w szary papier z uroczym, stylizowanym na tradycyjne logo piekarni. Jak się nie dać oszukać, które produkty wycenione na 300 czy 400 proc. powyżej średniej są warte ceny? Najlepiej próbować. Albo szukać domowych wyrobów nie w sklepach, tylko na wsiach. Na forum internetowym rolnik spod Kielc rzucał gromami, komentując artykuł o ziemniakach eko po 5 zł za kilogram. – Nie stosuję żadnych chemikaliów, ale sprzedaję po 75 gr za kilogram – pisał. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test zwraca uwagę, że w Polsce produkty ekologiczne są kilkakrotnie droższe od zwykłych, natomiast w Niemczech tylko o kilkadziesiąt procent. Kupując towary eko czasami jesteśmy podwójnie naciągani – i na jakości, i na cenie.
(...) (Newsweek)
http://biznes.onet.pl/10-mitow-o-polskiej-zywnosci,18861,3776678,1,fotoreportaze-detal-galeria#id7864857
* * * * * * * *
Czy jemy zdrowo, czyli 10 mitów o polskiej żywności
http://biznes.onet.pl/czy-jemy-zdrowo-czyli-10-mitow-o-polskiej-zywnosci,18566,3776790,1,prasa-detal
Polak razem z chlebem, wędlinami i nabiałem zjada w ciągu roku dwa kilogramy środków chemicznych, czyli trzy pudełka proszków do prania.
W przyszłą środę przed sądem w Zielonej Górze staną dwie menedżerki z zakładów mięsnych w Sławie. Prokuratura oskarża je o fałszerstwo. Zakład sprzedawał bowiem wędzonkę z wirtualnej cielęciny. Na etykiecie zapewniano, że produkt
Z badań wynika, że 80 proc. Polaków przy zakupie żywności w pierwszej kolejności kieruje się ceną, bo są przekonani, że chronią ich wyśrubowane unijne normy, a krajowa żywność i tak bije na głowę zachodnie produkty. Niestety, polska żywność jest smaczna i zdrowa głównie w reklamach.
* * * * *
Polecam:
Fałszerze żywności:
http://biznes.onet.pl/falszerze_zywnosci,18490,3325940,1,news-detal
środa, 24 listopada 2010
Najnowsza PIRAMIDA ŻYWIENIOWA
Została opracowana w USA przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej i jest właściwym zestawieniem najważniejszych zaleceń żywieniowych. Jak mozna zauważyć, zalecenia w tej materii zmieniają się "z czasem": a to weryfikują je nowe odkrycia naukowców, a to przeprowadzane statystyki lub... akcje reklamowe. Akcje w stylu: PIJ MLEKO BĘDZIESZ WIELKI, choć tak naprawdę to właśnie bedziesz niewielki i w dodatku chory. Mleko, jako jedna z pięciu "białych śmierci" - daje nam dokładnie przeciwności tego, co z min wiążemy. Spójrzmy np. mna wapń: ostatnio nawet pojawiła się reklama mleka do kawy z dodanym ekstra wapniem. Ciekawe jakie tam wapno dosypali, w postaci jakich związków i jak wchłanialnych, co zresztą nie ma nic do rzeczy, bo mleko... blokuje wchłanianie składników odżywczych - w tym i wapnia. Ponadto wapń nie wchłonie się bez magnezu, itp., itd. Można więc go sypać tam szuflami: ale reklama robi swoje, no bo "kawa wymywa wapń", to jak dosypiemy, to "będzie dobrze". W tym przypadku poprawi się jedynie sprzedawalność tego "wzbogaconego" mleczka. A mleko - jak wiadomo - napojem nie jest. To pokarm dla małych ssaków, i dla nich służy, a dla starszych - przeciwnie. A że Kaja reklamuje... To jak z margaryną RAMA. Superniania ją zachwala... a myśłałem, że na zdrowiu dzieci jej zależy bardziej niż na pieniądzach z reklamy. Margaryny to tłuszcze roślinne utwardzane rakotwórczymi związkami - saaamo zdrowie!
No dobrze: czas na PIRAMIDĘ.
Jak piramida wygląda - każdy wie, bo albo był w Egipcie (to modne pojechać i się chwalić, że się było), albo widział ją na obrazku, albo pamięta z lekcji matematyki.
1. PODSTAWA piramidy to wysiłek fizyczny, który pozwala spalić kalorie. Co on daje?
> chroni przed nadwagą
> obniża poziom cholesterolu we krwi
> zmniejsza ryzyko pojawienia się cukrzycy typu II
Pamiętajmy, że nie może być intensywny. Chodzi tu o spokojną jazdę na rowerze, spacery, te z kijeczkami są super, nieforsowne gry, itp. Sport wyczynowy jest głównym czynnikiem zwiększającym powstawanie wolnych rodników w organizmie, odpowiedzialnych za zmiany nowotworowe.
2. Bezwzględna konieczność suplementacji preparatami witaminowymi i minerałami.
Zobaczmy: drugi punkt - a dalej nie ma "normalnego jedzenia". Dlaczego suplementacja jest niezbędna? Powód jest oczywisty: dzisiejsza żywność nie dostarcza nam niezbędnych składników odżywczych oraz wystarczającej ich ilości. Brakuje nam głównie minerałów i witamin. Tempo życia, w tym stres, zabieganie, nieregularne i niewłaściwe odżywianie - zwiększają zapotrzebowanie organizmu na nie. A i my sami mylimy jedzenie (jako czynność) z odżywianiem.
* * * * *
Już i owoce, i warzywa nie są "tak zdrowe" jak przed kilkudziesięciu laty.
W ciągu ostatnich 55 lat jabłko straciło 75% witaminy B, 40% witaminy A i 55% żelaza. Aby poprzez jedzenie jabłek dostarczyć dla organizmu niezbędną ilość witaminy C należałoby zjadać dziennie... 70 jabłek! Dojrzewająca zaś w naturalnych warunkach pomarańcza zawiera w 50% wapń, magnez oraz witaminę C. Jeżeli zostanie zebrana niedojrzała i "sztucznie" podgrzewana - witamin i minerałów praktycznie w tym owocu nie ma. Darujmy sobie to oszukiwanie samych siebie, że jedząc cytrusy mniamkamy witaminki...
* * * * *
Ważne: suplementy diety muszą być naturalne. Pamiętajmy, że syntetyczne witaminy są odpowiedzialne za zwiększoną zachorowalność na nowotwory. Wiadomo o tym od 2,5 roku; pokazały to wyniki metaanaliz stosowania syntetyków przez dwie dekady w euforii cudów, jakie może dokonać nasza nauka: wyprodukowania witamin. I jak zweryfikowało tę euforię życie: swoistego rodzaju Konia Trojańskiego...
3. Kolejny poziom to produkty zbożowe z pełnego przemiału oraz tłuszcze roślinne.
Zaletą tych pierwszych jest uwalnianie energii w miarę zapotrzebowania na nią.Te drugie: dostarczają zbawienne dla nas kwasy wielonienasycone. I co ważne: za tłuszcze roślinne nie uznajemy paskudztwa zwanego margaryną. Tłuszczami, o których mowa, są oliwa z oliwek, olej lniany oraz olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia. Przy tym ostatnim: nie mylić chociażby z produktem Kruszwicy "kujawskim": "rafinowany olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia". Rafinowany, więc co z tego, że z pierwszego? A ponadto - patrz post o GMO - jeszcze modyfikowany genetycznie...
Zwróćmy uwagę na olej RZEPAKOWY z pierwszego tłoczenia. Jest on zwany "Złotą oliwą północy". Jest nawet zdrowszy od oliwy z oliwek, ale trzeba szukać prawdziwie tłoczonego na zimno, i z rzepaku niemodyfikowanego, czyli musi mieć certyfikat, i więcej kosztować - to oczywiste.
4. Warzywa do każdego posiłku, głównie surowe.
Dostarczają minerałów, witamin, błonnika. Najwartościowsze są surowe. W tym twierdzeniu jest 99% prawdy. Jeden jej procent zabiera POMIDOR. Dlaczego?
Otóż keczup, jako przetworzony termicznie pomidor, jest zdrowszy od surowego warzywka. To taki wyjątek - fenomen. Mówimy o ketchupie na pomidorze (a nie na czymkolwiek, co go udaje) i bez chemii - to chyba oczywiste. Pod wpływem termicznej obróbki zdecydowanie zwiększa się w nim zawartość likopenu, mającego superpozytywny wpływ na układ krążenia i profilaktyką nowotworową.
***
Człowiek powinien jeść 51% produktów surowych. Dotyczy to również mięsa: pokochajmy tatara, tego z łososia również. Przemilczam tu oczywiście problem zawartości rtęci w tej szlachetnej rybie...
5. Ograniczanie się w spożywaniu dużej ilości owoców.
Cukry, cukry, cukry... Jeść owoce trzeba, ale rozumnie. Witaminy w nich są nam niezbędne, ale: owoce - umiarkowanie.
6. Spożywanie dużej ilości roślin strączkowych i orzechów.
Te pierwsze - to świetne źródło witamin z grupy B, wapnia, potasu, żelaza. Pamiętajmy: mleko nie jest nam potrzebne do tego, by mieć zdrowe kości: wapń z mleka jest źle wchłaniany, mleko samo blokuje wchłanianie innych substancji. Czy krowa lub byk piją mleko? NIE! A jeszcze u żadnego z tych zwierzaków nie stwierdzono osteoporozy. Wcinają tylko trawkę, koniczynkę... Właśnie w zieleninie jest ten wapń - korzystajmy z tego.
Orzechy - źródło witaminy E oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (jak w tłuszczach roślinnych).
7. Raz dziennie jeść chudy drób, ryby lub jajko.
Jajko... ileż czasu prano nam mózgi twierdzeniem, że jajka szkodzą. Tak jak i pestki jabłek, gruszek, wiśni...
Ale ja to rozumiem: ani dla Państwa jako właściciela ZUS, ani dla przemysłu medycznego nie było i nie jest w interesie byśmy żyli i długo, i zdrowo. Brutalna - ale prawda. Jajko to esencja życia zawarta w idealnym dla natury kształcie. Idealniejszym niż kula, bo... no weź: znieś kulę. Jajko w kształcie jajka znieść prościej. Chyba... "Chyba" - bo nie zasięgałem w tym temacie opinii jakiejkolwiek kury...
Parę dni temu w TVP1 ("Wiadomości") podano, iż polscy naukowcy dokonują przełomowego odkrycia (kolejny "wielki przełom") i za około 5 lat będą mieli pigułkę-panaceum na choroby nowotworowe i "inne" - nie pamiętam już jakie. No tak: kolejna cudowna pigułka w drodze. Jaka będzie: różowa? Bo chyba nie niebieska, ten kolor jest już "zarezerwowany" dla rombiku (Viagra). Nieopadająca (jakby się nażarli rombików) wiara w moc pigułki.... Ale nie o tym mam zamiar mówić. Ważne jest: z czego to wyprodukują. Otóż: z kurzego JAJA.
I mówią już w TV, że TO NIEPRAWDA, że jajko zawiera zły cholesterol - bo zawiera dobry. Poza tym ma witaminę D i inne dobrodziejstwa. Mówią, że trzeba jeść minimum 2 jajka dziennie!
WOW!
... w końcu zmądrzeli, czy raczej: w końcu do nich dotarło? - do nich, czyli do naukowców "dbających o nasze zdrowie" -;)
No ja nie kończyłem medycyny i nie praktykowałem w laboratoriach, ale jajka od kilku lat wsuwam codziennie, no może prawie codziennie, i często na słoninie smażone. I wiem, i czuję, że to samo zdrowie.
Ale jajka nie z supermarketów - to oczywiste. Muszą być EKO.
Zastanawiam się: gdzie się podziała Wielka Farmacja z antyjajeczną ofensywą? Odpuścili? Dziwne...
8. Mleko i jego przetwory tylko w niewielkich ilościach.
/jogurt naturalny, maślanka, kefir, ser feta, twarożek/
Żadnego picia szklanek mleka "by być wielkim". Mleko to jedna z pięciu białych śmierci. Dlaczego?
> blokuje wchłanianie substancji odżywczych. I innych. Możemy to wykorzystać "na plus" gdy się czymś przytrujemy: to od razu wypić szklankę mleka - toksyna słabiej wchłonie się do organizmu. A i zapytajcie lekarza, czy możecie lek zapić mlekiem... Nie pozwoli? ciekawe dlaczego..;)
> jest doskonałą pożywką dla rozwoju grzybów i pleśni, a te są dla nas zabójcze
> tylko małe ssaki trawią laktozę (cukier), gdyż mają enzym laktazę. Wielu dorosłych go nie ma i dlatego mleko jest ciężkostrwane.
Mówimy o mleku słodkim, kwaśne - to już inna, zdrowa sprawa. Odrębny problem stanowi jakość tego białego płynu ze sklepu, który z mlekiem ma wspólnego tyle, że to, i to jest białe. Ale mleko prosto od krowy - o nim mowa: niezdrowe. Krowa przecież je produkuje dla małego cielaka. Kto wymyślił, że ma to pić człowiek? Jedno pewne: ktoś bardzo przedsiębiorczy.
9. Wierzchołek piramidy to białe pieczywo, makarony, ziemniaki, ryż, czerwone mięso, cukier i wszystko co go zawiera - to jadamy od wielkiego święta, a najlepiej wcale...
... i powiedzcie to mojej córeczce, która za ziemniakami przepada...-;)
Ważna uwaga: osoby starsze - wbrew obiegowej opinni - nie powinny jeść nabiału, a przynajmniej jeść "za dużo". W dobrej intencji spożywany nabiał działa wręcz przeciwnie: zmęczone (wiekowe) komórki nie są w stanie tego białka zużyć w procesach metabolicznych, co skutkuje wytwarzaniem dużej ilości wolnych rodników odpowiedzialnych za powstawanie nowotworów.
Optymalna dieta dla osób starszych to dieta wysokowęglowodanowa, czyli warzywa i owoce (te umiarkowanie), niskokaloryczna, niskotłuszczowa i niskobiałkowa.
* * * * *
Rozważania na bazie źródła: "Szlachetne zdrowie..." - Wojciech Urbaczka
No dobrze: czas na PIRAMIDĘ.
Jak piramida wygląda - każdy wie, bo albo był w Egipcie (to modne pojechać i się chwalić, że się było), albo widział ją na obrazku, albo pamięta z lekcji matematyki.
1. PODSTAWA piramidy to wysiłek fizyczny, który pozwala spalić kalorie. Co on daje?
> chroni przed nadwagą
> obniża poziom cholesterolu we krwi
> zmniejsza ryzyko pojawienia się cukrzycy typu II
Pamiętajmy, że nie może być intensywny. Chodzi tu o spokojną jazdę na rowerze, spacery, te z kijeczkami są super, nieforsowne gry, itp. Sport wyczynowy jest głównym czynnikiem zwiększającym powstawanie wolnych rodników w organizmie, odpowiedzialnych za zmiany nowotworowe.
2. Bezwzględna konieczność suplementacji preparatami witaminowymi i minerałami.
Zobaczmy: drugi punkt - a dalej nie ma "normalnego jedzenia". Dlaczego suplementacja jest niezbędna? Powód jest oczywisty: dzisiejsza żywność nie dostarcza nam niezbędnych składników odżywczych oraz wystarczającej ich ilości. Brakuje nam głównie minerałów i witamin. Tempo życia, w tym stres, zabieganie, nieregularne i niewłaściwe odżywianie - zwiększają zapotrzebowanie organizmu na nie. A i my sami mylimy jedzenie (jako czynność) z odżywianiem.
* * * * *
Już i owoce, i warzywa nie są "tak zdrowe" jak przed kilkudziesięciu laty.
W ciągu ostatnich 55 lat jabłko straciło 75% witaminy B, 40% witaminy A i 55% żelaza. Aby poprzez jedzenie jabłek dostarczyć dla organizmu niezbędną ilość witaminy C należałoby zjadać dziennie... 70 jabłek! Dojrzewająca zaś w naturalnych warunkach pomarańcza zawiera w 50% wapń, magnez oraz witaminę C. Jeżeli zostanie zebrana niedojrzała i "sztucznie" podgrzewana - witamin i minerałów praktycznie w tym owocu nie ma. Darujmy sobie to oszukiwanie samych siebie, że jedząc cytrusy mniamkamy witaminki...
* * * * *
Ważne: suplementy diety muszą być naturalne. Pamiętajmy, że syntetyczne witaminy są odpowiedzialne za zwiększoną zachorowalność na nowotwory. Wiadomo o tym od 2,5 roku; pokazały to wyniki metaanaliz stosowania syntetyków przez dwie dekady w euforii cudów, jakie może dokonać nasza nauka: wyprodukowania witamin. I jak zweryfikowało tę euforię życie: swoistego rodzaju Konia Trojańskiego...
3. Kolejny poziom to produkty zbożowe z pełnego przemiału oraz tłuszcze roślinne.
Zaletą tych pierwszych jest uwalnianie energii w miarę zapotrzebowania na nią.Te drugie: dostarczają zbawienne dla nas kwasy wielonienasycone. I co ważne: za tłuszcze roślinne nie uznajemy paskudztwa zwanego margaryną. Tłuszczami, o których mowa, są oliwa z oliwek, olej lniany oraz olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia. Przy tym ostatnim: nie mylić chociażby z produktem Kruszwicy "kujawskim": "rafinowany olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia". Rafinowany, więc co z tego, że z pierwszego? A ponadto - patrz post o GMO - jeszcze modyfikowany genetycznie...
Zwróćmy uwagę na olej RZEPAKOWY z pierwszego tłoczenia. Jest on zwany "Złotą oliwą północy". Jest nawet zdrowszy od oliwy z oliwek, ale trzeba szukać prawdziwie tłoczonego na zimno, i z rzepaku niemodyfikowanego, czyli musi mieć certyfikat, i więcej kosztować - to oczywiste.
4. Warzywa do każdego posiłku, głównie surowe.
Dostarczają minerałów, witamin, błonnika. Najwartościowsze są surowe. W tym twierdzeniu jest 99% prawdy. Jeden jej procent zabiera POMIDOR. Dlaczego?
Otóż keczup, jako przetworzony termicznie pomidor, jest zdrowszy od surowego warzywka. To taki wyjątek - fenomen. Mówimy o ketchupie na pomidorze (a nie na czymkolwiek, co go udaje) i bez chemii - to chyba oczywiste. Pod wpływem termicznej obróbki zdecydowanie zwiększa się w nim zawartość likopenu, mającego superpozytywny wpływ na układ krążenia i profilaktyką nowotworową.
***
Człowiek powinien jeść 51% produktów surowych. Dotyczy to również mięsa: pokochajmy tatara, tego z łososia również. Przemilczam tu oczywiście problem zawartości rtęci w tej szlachetnej rybie...
5. Ograniczanie się w spożywaniu dużej ilości owoców.
Cukry, cukry, cukry... Jeść owoce trzeba, ale rozumnie. Witaminy w nich są nam niezbędne, ale: owoce - umiarkowanie.
6. Spożywanie dużej ilości roślin strączkowych i orzechów.
Te pierwsze - to świetne źródło witamin z grupy B, wapnia, potasu, żelaza. Pamiętajmy: mleko nie jest nam potrzebne do tego, by mieć zdrowe kości: wapń z mleka jest źle wchłaniany, mleko samo blokuje wchłanianie innych substancji. Czy krowa lub byk piją mleko? NIE! A jeszcze u żadnego z tych zwierzaków nie stwierdzono osteoporozy. Wcinają tylko trawkę, koniczynkę... Właśnie w zieleninie jest ten wapń - korzystajmy z tego.
Orzechy - źródło witaminy E oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (jak w tłuszczach roślinnych).
7. Raz dziennie jeść chudy drób, ryby lub jajko.
Jajko... ileż czasu prano nam mózgi twierdzeniem, że jajka szkodzą. Tak jak i pestki jabłek, gruszek, wiśni...
Ale ja to rozumiem: ani dla Państwa jako właściciela ZUS, ani dla przemysłu medycznego nie było i nie jest w interesie byśmy żyli i długo, i zdrowo. Brutalna - ale prawda. Jajko to esencja życia zawarta w idealnym dla natury kształcie. Idealniejszym niż kula, bo... no weź: znieś kulę. Jajko w kształcie jajka znieść prościej. Chyba... "Chyba" - bo nie zasięgałem w tym temacie opinii jakiejkolwiek kury...
Parę dni temu w TVP1 ("Wiadomości") podano, iż polscy naukowcy dokonują przełomowego odkrycia (kolejny "wielki przełom") i za około 5 lat będą mieli pigułkę-panaceum na choroby nowotworowe i "inne" - nie pamiętam już jakie. No tak: kolejna cudowna pigułka w drodze. Jaka będzie: różowa? Bo chyba nie niebieska, ten kolor jest już "zarezerwowany" dla rombiku (Viagra). Nieopadająca (jakby się nażarli rombików) wiara w moc pigułki.... Ale nie o tym mam zamiar mówić. Ważne jest: z czego to wyprodukują. Otóż: z kurzego JAJA.
I mówią już w TV, że TO NIEPRAWDA, że jajko zawiera zły cholesterol - bo zawiera dobry. Poza tym ma witaminę D i inne dobrodziejstwa. Mówią, że trzeba jeść minimum 2 jajka dziennie!
WOW!
... w końcu zmądrzeli, czy raczej: w końcu do nich dotarło? - do nich, czyli do naukowców "dbających o nasze zdrowie" -;)
No ja nie kończyłem medycyny i nie praktykowałem w laboratoriach, ale jajka od kilku lat wsuwam codziennie, no może prawie codziennie, i często na słoninie smażone. I wiem, i czuję, że to samo zdrowie.
Ale jajka nie z supermarketów - to oczywiste. Muszą być EKO.
Zastanawiam się: gdzie się podziała Wielka Farmacja z antyjajeczną ofensywą? Odpuścili? Dziwne...
8. Mleko i jego przetwory tylko w niewielkich ilościach.
/jogurt naturalny, maślanka, kefir, ser feta, twarożek/
Żadnego picia szklanek mleka "by być wielkim". Mleko to jedna z pięciu białych śmierci. Dlaczego?
> blokuje wchłanianie substancji odżywczych. I innych. Możemy to wykorzystać "na plus" gdy się czymś przytrujemy: to od razu wypić szklankę mleka - toksyna słabiej wchłonie się do organizmu. A i zapytajcie lekarza, czy możecie lek zapić mlekiem... Nie pozwoli? ciekawe dlaczego..;)
> jest doskonałą pożywką dla rozwoju grzybów i pleśni, a te są dla nas zabójcze
> tylko małe ssaki trawią laktozę (cukier), gdyż mają enzym laktazę. Wielu dorosłych go nie ma i dlatego mleko jest ciężkostrwane.
Mówimy o mleku słodkim, kwaśne - to już inna, zdrowa sprawa. Odrębny problem stanowi jakość tego białego płynu ze sklepu, który z mlekiem ma wspólnego tyle, że to, i to jest białe. Ale mleko prosto od krowy - o nim mowa: niezdrowe. Krowa przecież je produkuje dla małego cielaka. Kto wymyślił, że ma to pić człowiek? Jedno pewne: ktoś bardzo przedsiębiorczy.
9. Wierzchołek piramidy to białe pieczywo, makarony, ziemniaki, ryż, czerwone mięso, cukier i wszystko co go zawiera - to jadamy od wielkiego święta, a najlepiej wcale...
... i powiedzcie to mojej córeczce, która za ziemniakami przepada...-;)
Ważna uwaga: osoby starsze - wbrew obiegowej opinni - nie powinny jeść nabiału, a przynajmniej jeść "za dużo". W dobrej intencji spożywany nabiał działa wręcz przeciwnie: zmęczone (wiekowe) komórki nie są w stanie tego białka zużyć w procesach metabolicznych, co skutkuje wytwarzaniem dużej ilości wolnych rodników odpowiedzialnych za powstawanie nowotworów.
Optymalna dieta dla osób starszych to dieta wysokowęglowodanowa, czyli warzywa i owoce (te umiarkowanie), niskokaloryczna, niskotłuszczowa i niskobiałkowa.
* * * * *
Rozważania na bazie źródła: "Szlachetne zdrowie..." - Wojciech Urbaczka
niedziela, 21 listopada 2010
Cała ("czy to cała") prawda o polskiej transplantologii?
Tylko nerki się nie marnują...
"Na początku roku miałem zdrową wątrobę od młodej osoby. Nikt w Polsce jej nie chciał, więc przylecieli Niemcy lub Austriacy, dokładnie nie pamiętam. Pobrali i zapytali, czy w Polsce wątrób się nie przeszczepia. Było mi wstyd - mówi dr Zbigniew Sycz, anestezjolog i koordynator donacyjny ze Szpitala Wojskowego we Wrocławiu"
"Zdarzało się, że miał pan dawcę, rodzina zgodziła się na pobranie narządów, a żaden szpital nie chciał ich przyjąć?
- Nieraz. (...)
- Nieraz. (...)
Najczęściej słyszę, że nie uda się zebrać zespołu, który mógłby po narząd przyjechać. (...)
We Włoszech jest np. policyjne lamborghini z lodówką do przewozu narządów. Może pędzić z prędkością ponad 250 km na godz.(...)
A u nas większość chirurgów transplantacyjnych mówi tak: "Jest godz. 13, orzeczenie śmierci mózgu będzie o 18, to przyjedziemy jutro o 10 rano". Gdy mówię: "Nie, pobranie ma być dzisiaj w nocy, bo najważniejszym czynnikiem jest czas", wycofują się. I narząd idzie, brzydko mówiąc, do piachu."
Zapraszam do źródła:
sobota, 6 listopada 2010
GMO - żywność, która gości na naszych stołach
Na początek zadajmy sobie pytanie: oglądając publiczną telewizję, kiedy ostatnio słyszeliśmy o temacie GMO? Odbywają się protesty pod sejmem na Wiejskiej, mają miejsca posiedzenia komisji w sprawach GMO - czy o tym się w mediach mówi? A chociażby kwietniowa akcja "Czerwony autobus", o której w poście wcześniejszym wspominałem... Było COŚ o tym...?
Pod koniec października TVN ruszyło temat trochę bardziej zdecydowanie. Program UWAGA ma swoją oglądalność, a przedstawione filmy dają do myślenia. O ile myśleć chemy. Wnioski są - mówiąc delikatnie: nieciekawe; na naszych stołach od dawna gości jedzonko spod emblematu GMO.
W Polsce nie ma przepisów zobowiązujących producentów do oznaczania żywności GMO tak, by konsument wiedział, co je.
Jest gorzej: jeżeli ktoś chce podkreślić to, że produkt jest wolny od GMO, to musi przestawić certyfikaty, badania. To oczywiście właściwe, bo dowody być muszą, ale w praktyce eliminuje możliwość zorientowania się: GMO czy NON GMO. Takie ustawienie prawa powoduje utrudnianie życia producentom naturalnej żywności. Czy nie stosowniejszym byłby bezwzględny obowiązek oznaczania produktów, które zawierają domieszki modyfikowanych roślin? W końcu to to COŚ jako nowa technologia weszło, i jest inne od tego, co było do tej pory.
Zerknijmy na dowolny jogurt smakowy: lecytyna/mąka sojowa, skrobia modyfikowana. A chociażby ciemne pieczywo? Bułeczki żytnie "Społem" lub z ziarnami: mąka sojowa. Przypominam: soję/śrutę sojową w ilości 2 mln ton rocznie Polska importuje. To jest wyłącznie soja modyfikowana genetycznie. Innej praktycznie w Polsce nie ma. I nie ma szans na jej sprowadzanie, gdyż transport (statki i pociągi) jest zaklepany w całości na lata do przodu na import soi transgenicznej. Dobre! Brazylia zadeklarowała się, że wyprodukuje nam normalną soję w ilości jaką zażądamy, tylko... nie ma jak jej do Polski dostarczyć!* * *
Do tej pory wystrzegałem się kupowania czegokolwiek z Hiszpanii (papryka, ogórki, itp), gdyż 80% europejskich zasiewów upraw gmo jest właśnie w Hiszpanii. Ale teraz czego się dowiaduję?
W "Uwadze": JEDZENIE Z OBCYM GENEM
http://uwaga.onet.pl/211885,reportaze,jedzenie_z_obcym_genem,wideo_detal.html
Pan Mariusz Matuszek z okolic Raciborza, rolnik - plantator z beztroską (rozumiem, dla niego to biznes) informuje, że ma 180 ha upraw kukurydzy (MON 810) modyfikowanej genetycznie oraz takowego rzepaku.
Oświadcza, że nie ma żadnego obowiązku informowania kogokolwiek, iż uprawia taki typ roślin. Takie mamy prawo. I jeszcze: według jego wiedzy w okolicy, takich plantatorów jak on, jest ponad 100! Czy aby może nie przerastamy procentowo w tej materii Hiszpanii...? Skoro nikt tego zgłaszać nie musi, zapewne %-owy udział upraw gmo w Polsce w stosunku do wszystkich zasiewów jest przerażający.
Ciekawe są reakcje ważnych ludzi zagadywanych o temat GMO: redaktor pytając telefonicznie fachowca w temacie: "Nie chce pan o tym powiedzieć przed kamerą?" - słyszy odpowiedź: "Nieee, przecież by mnie zabili."
Z kolei tytularny profesor nie chce o tym rozmawiać, bo "to temat drażliwy i niebezpieczny".
W filmiku "Lobbing na rzecz GMO"
http://uwaga.onet.pl/212377,reportaze,lobbing_na_rzecz_gmo,wideo_detal.html
m. in. widać, jak Monsanto dba o swoje interesy poprzez ramię ambasady amerykańskiej lub wspieranie lobbingu na rzecz upraw GMO. Lobbyści stwierdzają tryumfalnie, że blokowanie upraw GMO to działania wbrew prawu unijnemu. Mam teraz pytanie: czy po to do Unii E. wchodziliśmy by mieć takie problemy...? Unia zniosła m. in. zakaz stosowania szkodliwych barwników do cukierków, który w Polsce obowiązywał, Unia wymusza wpuszczenie GMO bez żadnej kontroli...
Cieszymy się środkami finansowymi dzięki którym mamy drogi, tunele, dopłaty... Ale czy aby nas się tym nie omamia by uśpić naszą czujność? Osłabić nasz instynkt samozachowawczy...? Więcej: instynkt przetrwania gatunku.
Polecam odświeżenie tematu o "kartelu farmaceutycznym" (ten blog - sierpień br.)
lub przeczytanie "tajemniczego przymierza" (ten blog - w "warte obejrzenia/zapoznania się") - mam wrażenie, że to wszystko składa się w puzle Matrixa, w którym żyjemy...
"Czy powinniśmy obawiać się żywności modyfikowanej genetycznie?"
http://uwaga.onet.pl/213232,reportaze,czy_powinnismy_obawiac_sie_zywnosci_genetycznie_modyfikowanej,wideo_detal.html
... ostatni dostawca paszy "non gmo" padł. Co teraz będą jadły kury nioski? Domyślcie się...
* * * * * *
Z podróży po sklepach:
--> znalazłem puszki kukurydzy z certyfikatem kukurydzy niemodyfikowanej genetycznie - była to Bonduelle w dwupaku. Więc jak się domyślam, w innych puszkach siedzi MON810: smacznego-;)
--> szukałem oleju rzepakowego, czyli "złotej oliwy północy" - tak jest zwany. Jest o wiele zdrowszy niż oliwa z oliwek, tylko musi być z pierwszego tłoczenia, właściwie przechowywany (ciemne butelki), no i nie może być z rzepaku transgenicznego, bo jak już wiemy - i w Polsce już go mamy sporo.
... znalazłem: firma RAPSO - uprawy w Austrii. Butelka po ok.16 zł, 0,75 litra. Wyraźnie oznaczony: rzepak niemodyfikowany genetycznie.
* * * * * *
JEDZENIE Z OBCYM GENEM
Środki chemiczne, hormony wzrostu dla zwierząt, antybiotyki i rośliny genetycznie modyfikowane zawarte w żywności stanowią składnik naszej codziennej diety. Zdrowa żywność staje się coraz częściej mitem, bo w biznesie liczy się ilość a nie jakość. Jaki wpływ na nasze zdrowie mają produkty, które zawierają organizmy modyfikowane genetycznie?
http://uwaga.onet.pl/39308,news,,jedzenie_z_obcym_genem,reportaz.html
CHEMIA ZABIJA NIE TYLKO CHWASTY
Jaki wpływ na zdrowie może mieć żywność genetycznie modyfikowana? Czy czeka nas epidemia bezpłodności? Jakie jeszcze zagrożenia niesie ze sobą GMO?
http://uwaga.onet.pl/39357,news,,chemia_zabija_nie_tylko_chwasty,reportaz.html
LOBBING NA RZECZ GMO
Żywność ekologiczna może się stać towarem deficytowym, jeżeli polskie rolnictwo otworzy się na uprawy roślin genetycznie modyfikowanych. Takiego scenariusza obawiają się rolnicy ekologiczni. Od kilku lat trwają w sejmie prace nad ustawą, która ma uregulować kwestie upraw roślin genetycznie modyfikowanych. O wprowadzenie GMO do rolnictwa zabiega lobby związane z przemysłem biotechnologicznym.
http://uwaga.onet.pl/39444,news,,lobbing_na_rzecz_gmo,reportaz.html
* * *
od: Zespół StopCodex
sobota, 9 października 2010
O tym, jak to lepiej soi nie jeść...
Jak wynika z naukowych źródeł, powodem naszego przekonania co do zdrowotnych walorów soi jest m. in. marketingowa agresywność jej producentów, obliczana na ok. 80 min dolarów rocznie. Wystarczy, aby i dietetyczni „eksperci" byli soją zachwyceni. Zobaczmy zatem, co mówią inni?
> Na przykład dr Nicholas Petrakis z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco:
„Zwiększona konsumpcja protein sojowych ma stymulujący efekt na piersi kobiety przed okresem menopauzy, charakteryzujący się wzrostem wycieku fizjologicznych płynów, nadmiernym wzrostem nabłonkowych komórek i podwyższonym poziomem estradiolu. Odkrycia te sugerują estrogenną stymulację poprzez izoflawony genisteinę i daidzynę, zawarte w wyizolowanych proteinach sojowych".
> Inne badania przeprowadzone przez dr Petrakisa w 1958 roku potwierdziły bezpośredni związek między niedoczynnością tarczycy a rakiem piersi. O tym wspomniałem wcześniej: im więcej estrogenu (estradiolu), tym większe prawdopodobieństwo niedoczynności tarczycy. Nadmiar tego pierwszego lub niedobory drugiego wywołują podobne reakcje - podwyższenie ryzyka raka piersi.
Produkty sojowe nie są trucizną. Jednak jak informuje dr William Jarvis z amerykańskiego departamentu Promocji Zdrowia i Edukacji na podstawie listów z zapytaniami do magazynu amerykańskiej FDA (Federal Drug Administration), wyeliminowanie z nich szkodliwych izoflawonów wymaga gotowania soi w temperaturze 130 stopni Celsjusza, co powoduje wytrącanie związków karcynogennych. Jednakże wymagana do tego celu temperatura sprawia, że „zawarte w soi proteiny okazują się praktycznie bezużyteczne".
> Silne reakcje alergiczne jako rezultat konsumpcji produktów sojowych odnotowane zostały też w biuletynie informacyjnym niemieckiego EEK (odpowiednik polskiego Instytutu Żywności i Żywienia).
> Kolejne ostrzeżenie znajdziemy w pracy naukowców szwajcarskich, zatytułowanej „Obecność i ewolucja izoflawonów daidzyny i genistyny w odżywkach dziecięcych". Wynika z nich konkluzja: „Nie ma żadnych wątpliwości, że ziarno soi jest potężnym alergenem".
> Podobnym ostrzeżeniem była wypowiedź uczonych z amerykańskiego National Cancer Institut (1995): „Odżywki sojowe są przyczyną drastycznego (35,5%) wzrostu późniejszych zachorowań na raka tarczycy w okresie młodzieńczym".
> Próby naukowego wyjaśnienia sojowych „zalet" w odżywkach dla dzieci dokonał także nowozelandzki naukowiec dr M. Fitzpatrick. Jego sugestie, aby ostrzec rodziców niemowląt karmionych odżywkami na bazie soi, trafiły jednak na zdecydowany opór. Przedstawicielka stanowego departamentu zdrowia z Kalifornii dr S. Loscutoff ostro sprzeciwiła się takiej ewentualności: „Nie zgadzam się, aby rodzice mieli prawo do informacji mówiącej o tym, że oparte na bazie soi odżywki dziecięce zawierają izoflawony, które mogą stać się przyczyną zatoksycznienia u niemowląt; nie wiedzieliby przecież jak interpretować tego rodzaju informacje (?!)". Trzeba przyznać, że to argument co najmniej dziwny...
> O szkodliwości zdrowotnej technologicznie przetworzonej soi poinformował ministra zdrowia także główny toksykolog Nowej Zelandii, domagając się od rządu działań, mających na celu zrewidowanie przydatności tego typu odżywek dziecięcych na nowozelandzkim rynku: „Jeśli dawka jest wystarczająco duża w określonym czasie, owe związki toksyczne [izoflawony - J.M.] mogą spowodować znaczne i niepożądane reakcje zdrowotne, łącznie z zatrzymaniem wzrostu, immunosupresją [obniżeniem wydajności systemu obronnego], nienormalną stymulacją hormonów i rakiem".
> Inny przykład „zalet" soi pokazują badania dr. Craiga Deesa z Narodowego Laboratorium Oak Ridge, USA: „Kobiety nie powinny spożywać sojowych produktów z myślą, że tym sposobem uda się im zapobiec rakowi piersi. Zawarty w niej izoflawon genistyna znacznie podwyższa ryzyko raka piersi w okresie dojrzewania i wieku dojrzałym" - twierdzi dr Dees. Inne związki zawarte w soi to związki oparte na kwasie inozytolowo - heksofosfatowym, posiadające zdolność wiązania niektórych jonów metali, tj. miedzi, żelaza, cynku oraz manganu i wapnia. Oznacza to zmniejszenie możliwości ich przyswajania. Dr W. Jarvis stwierdza: „Nie podlega dyskusji, że karmione sojowymi odżywkami dzieci są narażone na większe ryzyko ograniczenia biologicznej przyswajalności różnorodnych minerałów w porównaniu z dziećmi karmionymi piersią lub innego rodzaju odżywkami".
> Dr Jonathan V. Wright, wydawca magazynu „Nutrition & Healing" w przesłanej mi informacji pisze: „Spożywając produkty sojowe, ryzykujesz poważnymi niedoborami elementów odżywczych i osteoporozą". Uważa on, że: „Dziecko karmione odżywką sojową otrzymuje estrogen w ilości równoważnej pięciu tabletkom zapobiegającym ciąży".
źródło: "Od lekarza do grabarza" - Jerzy Maslanky
* * * * *
Oddzielnym wątkiem jest temat sprowadzanej do Polski śruty sojowej i soi.
Ta pierwsza jest stosowana jako pasza dla zwierząt. Sprowadzamy 2 mln ton rocznie... modyfikowanej genetycznie (!). Rośnie na polach wcześniej spryskanych Randapem
O Randapie, czyli jak światu wmówiono, że jest "bezpieczny" /poniższy link: oglądaj film od 3 minuty i 30 sekund/ oraz o plantacji Johna Hoffmana, wiceprezesa Amerykańskiego Towarzystwo Sojowego:
/od 7-mej minuty/ http://www.youtube.com/watch?v=lsv2F81PeH0&feature=related
On oczywiście jest nią zachwycony. Randap i soja randapoodporna "oszczędzają mu czas i pieniądze")
Kto jest odpowiedzialny za zablokowanie importu naturalnej śruty sojowej?
"To pytanie jest ważniejsze niż pytania dotyczące afery hazardowej..."
Tu przewiń do czwartej minuty - posłuchaj:
i część 14:
niedziela, 3 października 2010
Prawda o WTC czyli wierzchołek góry lodowej
...o tym, jak to „demokratyczny” Zachód zostawiał Stalina i Lenina razem wziętych z tyłu w staraniach o władzę absolutną. I zostawia…
Były czasy, iż wiadomo było, że "czarne jest czarne, a białe – białe". Kto wróg, kto swój, no i jeszcze wchodziło pojęcie agenta NITO, czyli nito wróg, nito swój… A teraz?
Ci co dbają o nas – szkodzą nam. Śmiertelnie. Przykład…? Koncerny „dbające o nasze zdrowie” takie produkują specyfiki, byśmy niby zdrowiejąc-chorowali. Popatrzmy chociażby na „witaminki”, zdrowe płatki śniadaniowe...: wiadomo już, że syntetyczne (ascorutical, rutinoscorbin, Materna, Comleks, Sanostol, Plush, Kruger, itp., itd., wszelakie tabletki „weź jedną bo w niej wszystko”) są przyczyną zwiększonej zachorowalności na nowotwory (to wiadomo od 2,5 roku – chętnym poczytania – służę publikacją na ten temat) z powodu nienaturalnego pochodzenia witamin. No dobra – mogli nie wiedzieć WTEDY, że tak naprawdę szkodzą… Ale… po co w większości z nich ASPARTAM? Od początku było wiadomo, że to zabójcza substancja, a jednak Donald Rumsfeld (tak, amerykański sekretarz obrony to wprowadził do menu ludzkości) tak załatwił, że nas załatwił. Bo tak miało być: ludzie zdrowi być nie mogą, nie mogą nie chorować, bo to doprowadziłoby wpływowych tego świata do bankructwa. Truje się miliardy ludzi w imię zysków. Na pytanie koleżanki: "to mieliby niby 11 września zabić kilka tysięcy swoich obywateli"?! Ależ TAK! Bo czymże jest przy permanentnym truciu tym wynalazkiem milionów ludzi poświęcenie "tylko" paru tysięcy dla wyższej idei? Dla "przemiany społeczeństwa i świata"? - jest żadnym kosztem.
„Wojny są dobrymi rzeźbiarzami pokojowej przyszłości”
Martin Luter King JR
"Powód przystąpienia do wojny był tak wzniosły i potężny
jak tylko człowiek może sobie wyobrazić: wolność i niepodległość naszego narodu."
Adolf Hitler: „Main Kampf”, tom I, rozdział VI
Jak giną jednostki, to są tragedie, dramaty, jak giną miliony - to tylko statystyka.
Józef Stalin
„Politologii czy też historii nie kończyłem, ale czytać umiem…” - to już moje. AI.
W piątek, 1 października, czyli przedwczoraj, wziąłem pilot i myszkując po stacjach telewizyjnych, które oglądać warto, zobaczyłem ponownie dymiące wieże WTC. Zatrzymałem się. Kanał PLANETE. Czy był to film „Cała prawda o WTC”, który znam...?
/Tu link:
http://chomikuj.pl/kama5555/*e2*96*baFilm+-+Discovery+i+in.-+dokumentalne/WTC+-+ca*c5*82a+prawda+o+zamachach+z+11+wrze*c5*9bnia
- kliknąć na strzałkę play na lewo od płonących wież na zdjęciu/
Nie, tych treści nie znałem.. Zawołałem żonę: Halinka jak normalny unijny obywatel uśmiecha się na słowa o „teoriach spiskowych”... „tak tak, a świstak siedzi...”. Ale, jak usłyszała treści – aż przysiadła na łóżku by dosłuchać – zachęcać nie musiałem. Na szczęście - mimo, że to był koniec filmu, a raczej końcówka, zobaczyłem jego tytuł i zaraz na komputer – szperanie..: JEST! A raczej są: 5 części. Sięgnąłem od razu do 5., bo to co usłyszałem o planowanym przejęciu władzy w USA w 1934... Spisałem tłumaczenie lektora – zachęcam do przeczytania, ale oglądanie filmiku jest mocniejsze, bo są dokumenty, zdjęcia.
Loose Change 9/11: An American Coup (część 5 z 5)
12 min 30 s 5-tej części…:
http://www.dailymotion.pl/video/xcblem_loose-change-9-11-an-american-coup_news
Tłumaczona w filmie treść:
Jak długo USA i cały świat będą czekać na całą prawdę o 11 września?
11 września nie był tylko po prostu tragedią, która pochłonęła życia tysięcy niewinnych ludzi. To był cios dla USA. Gwałtowna i agresywna walka o władzę, zmiana polityki USA zarówno w kraju jak i na świecie.
Rzeź niewiniątek w biały dzień jako sposób budowania poparcia w polityce. Nie jest to nową koncepcją.
Smedley Butler – jego ojciec był prawnikiem i politykiem. Został wybrany do senatu w 1897 roku. Wstąpił do armii w wieku 16 lat i w wieku 48 lat stał się najmłodszym generałem. Był odznaczony dwukrotnie medalem honoru kongresu. W lipcu 1934 roku dwóch mężczyzn zaoferowało mu 30 mln dolarów, wsparcie 500 tysięcy żołnierzy oraz poparcie wielkich mediów aby prowadził zamach na prezydenta Roosevelta. Batler chciał przyjąć propozycję, w końcu spotkał się z przywódcami spisku: rodziną Du Pont, przywódcą US Steel, Standard Oil, Generel Motors, Chase Bank, Goodyear oraz z Prescott’em Bush’em, dziadkiem prezydenta Georgia W. Busha. Chodziło o to, aby stworzyć system faszystowski jaki panował w Niemczech, który miał pokonać wielkie załamanie. Butler próbował wymigać się zeznając przed kongresową komisja śledczą. Ktoś wie co się stało? Członkowie uwierzyli Butler’owi, ale odmówili podania nazwisk osób odpowiedzialnych. Media stały za Butler'em nazywając jego oskarżanie farsą. Prezydent Roosevelt porozumiał się ze spiskowcami i nic więcej się nie wydarzyło.
Ameryka została porwana 11 września 2001 r. nie przez Osamę bin Ladena i jego sieć Al-Kaidy, z terrorystami wysłanymi z jaskini w Afganistanie, ale przez grupę tyranów, gotowych zrobić i robiących wszystko co konieczne by utrzymać władzę nad Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Grupa ponad kimkolwiek lub jakąkolwiek administracją.
(Czy teraz rozumiemy wyraz twarzy Busha, gdy – będąc w jakiejś szkole – dowiaduje się o płonących wieżach WTC? – przypis a.i. – „A jednak to zrobili…”)
...tyle odczytu z filmu. Spisałem, bo kto wie, jak długo można jeszcze będzie poznawać te fakty w necie? Powstaje „nowy Internet”, więc... Tu film o tym:
http://www.youtube.com/watch?v=PuhrhzxHuxw&feature=related
- już zablokowany (ai: dopisek z 10.11.2012)
Zwracam uwagę na to, że np. Standard Oil przewija się i w filmie o Kartelu Farmaceutycznym. Czy jeszcze ktoś wierzy w to, że o polityce USA decyduje prezydent kraju, czy też Kongres…?
Komu „opłaca się" ponownie, i znów, podtrzymywać atmosferę zagrożenie terroryzmem..? Informacja prasowa z wczoraj o wirusie komputerowym atakującym irańskie elektrownie atomowe... Tylko irańskie! – wiadomość z wczoraj. Bo Iran musi być zły - ktoś musi być zły – ludzie muszą się kogoś lub czegoś bać – wtedy jest przyzwolenie na użycie siły (patrz Irak), co daje szansę na poszerzenie wpływów, władzy i przyspożenie potężnych zysków dla śmiercionośnego przemysłu. Zamachy w Madrycie...? No przecież Europa też nie może czuć się bezpieczna; skoro udział wojsk krajów europejskich w wojnie irackiej nie spowodował pojawienia się terroryzmu na ich terenie (bo niby i jak skoro nie Talibowie stali za tym) - należało akty terroru "wyzwolić". I teraz: dotarło znowu z mediów zawiadomienie, że "mają nastąpić ataki terrorystyczne w kilku miejscach w Europie"... Amerykanie dali cynk, że "ruszą"?-;) Przecież logicznym jest, że jakby wiedzieli o czymś konkretnym, toby to namierzyli i zniszczyli całą mocą techniki i siłą woli; ale jeżeli tej woli nie o to chodzi... Po co puszczać takie wieści w media? Cel jest tylko jeden: podtrzymywać lub eskalować poczucie zagrożenuia, zaszczucia, wtedy ludzie nie myślą racjonalnie, wtedy mówią: jak dobrze że jest ktoś, kto zbrojnie ruszy by zdławić Zło. Ale co w przypadku takim, że to rusza samo Zło...?
Służby specjalne po coś się w końcu zdają. O ile dobrze pamiętam, w USA jest 7 (pamiętam z programu liczbę 17-ale - jak przez mgłę, więc wolę nie przesadzać) różnych służb specjalnych. Powiedzmy: kilka służb, agencji rządowych. I jak widać - mają co robić.
Podobnie działało wytwarzanie psychozy wokół grypy, pryszczycy, wąglika, i kiedyś tam "czarnej wołgi", itp. – to te same mechanizmy. Wirus w elektrowni irańskiej – hmmm..., dziwne, że to TYLKO do Iranu zaczłapał i tak około 2 tygodnie po wystąpieniu prezydenta Iranu na forum ONZ i przedstawieniu przez niego prawdy o WTC oraz oskarżeniu Zachodu o niewyobrażalne zbrodnie. /słyszeliście o tym w mediach? nie...? pogłówkujcie DLACZEGO.../
Tu o tym: http://konflikty.wp.pl/kat,107158,title,Prezydent-pojechal-do-Nowego-Jorku-by-obrazac-USA,wid,12698772,wiadomosc.html?ticaid=1afef
Reakcja delegacji unijnej i USA była spodziewana: wyszli z sali. A prezydent mówił m. in. o WTC.
O prawdzie o WTC. O ile jeszcze media tego nie zdjęły z serwisu info (w końcu jestemy zunifikowani)– może powyższy link działa. A i zresztą „za bardzo” o tym nie mówiono. Dlaczego? A po co ludzie mają interesować się PRAWDĄ? (a tak na marginesie, dlaczego USA może mieć atomu ile chce, a Iran – jak go na to stać – nie może? Kto ostatnio rozpoczynał wojny „w imię szczytnych idei”, Iran? Kogo mamy się więc bać...?)
„Nie damy im prawdy...”.
Istny Matrix.
A słyszeliście o akcjach, o protestach chociażby pod naszym sejmem organizowanych przeciwko GMO (żywności modyfikowanej genetycznie – to złota żyła zysków dla WŁADCÓW)? A słyszeliście o akcji czerwonego autobusu (kwiecień): ratujmy pszczoły bo giną przez GMO? TU choćby o tym:
http://www.effata.nstrefa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=187:gin-pszczoy-stop-gmo-czerwony-autobus-w-drodze&catid=44:aktualnoci
Ładny autobus – wklejam zdjęcie, ładniejszy niż niejeden wyborczy, bo na tych to już opatrzone i nie zawsze miłe dla oczu twarze.
* * * * * * * *
Loose Change 9/11: An American Coup /całkiem możliwe, że linki mogą zostać zablokowane; wiadomo.../
1). http://www.dailymotion.pl/video/xcbm08_loose-change-911-an-american-coup-p_news
2) http://www.dailymotion.pl/video/xcblvo_loose-change-9-11-an-american-coup_news
3). http://www.dailymotion.pl/video/xcblqk_loose-change-9-11-an-american-coup_news
4). http://www.dailymotion.pl/video/xcblnn_loose-change-9-11-an-american-coup_news
5). http://www.dailymotion.pl/video/xcblem_loose-change-9-11-an-american-coup_news
Były czasy, iż wiadomo było, że "czarne jest czarne, a białe – białe". Kto wróg, kto swój, no i jeszcze wchodziło pojęcie agenta NITO, czyli nito wróg, nito swój… A teraz?
Ci co dbają o nas – szkodzą nam. Śmiertelnie. Przykład…? Koncerny „dbające o nasze zdrowie” takie produkują specyfiki, byśmy niby zdrowiejąc-chorowali. Popatrzmy chociażby na „witaminki”, zdrowe płatki śniadaniowe...: wiadomo już, że syntetyczne (ascorutical, rutinoscorbin, Materna, Comleks, Sanostol, Plush, Kruger, itp., itd., wszelakie tabletki „weź jedną bo w niej wszystko”) są przyczyną zwiększonej zachorowalności na nowotwory (to wiadomo od 2,5 roku – chętnym poczytania – służę publikacją na ten temat) z powodu nienaturalnego pochodzenia witamin. No dobra – mogli nie wiedzieć WTEDY, że tak naprawdę szkodzą… Ale… po co w większości z nich ASPARTAM? Od początku było wiadomo, że to zabójcza substancja, a jednak Donald Rumsfeld (tak, amerykański sekretarz obrony to wprowadził do menu ludzkości) tak załatwił, że nas załatwił. Bo tak miało być: ludzie zdrowi być nie mogą, nie mogą nie chorować, bo to doprowadziłoby wpływowych tego świata do bankructwa. Truje się miliardy ludzi w imię zysków. Na pytanie koleżanki: "to mieliby niby 11 września zabić kilka tysięcy swoich obywateli"?! Ależ TAK! Bo czymże jest przy permanentnym truciu tym wynalazkiem milionów ludzi poświęcenie "tylko" paru tysięcy dla wyższej idei? Dla "przemiany społeczeństwa i świata"? - jest żadnym kosztem.
„Wojny są dobrymi rzeźbiarzami pokojowej przyszłości”
Martin Luter King JR
"Powód przystąpienia do wojny był tak wzniosły i potężny
jak tylko człowiek może sobie wyobrazić: wolność i niepodległość naszego narodu."
Adolf Hitler: „Main Kampf”, tom I, rozdział VI
Jak giną jednostki, to są tragedie, dramaty, jak giną miliony - to tylko statystyka.
Józef Stalin
„Politologii czy też historii nie kończyłem, ale czytać umiem…” - to już moje. AI.
W piątek, 1 października, czyli przedwczoraj, wziąłem pilot i myszkując po stacjach telewizyjnych, które oglądać warto, zobaczyłem ponownie dymiące wieże WTC. Zatrzymałem się. Kanał PLANETE. Czy był to film „Cała prawda o WTC”, który znam...?
/Tu link:
http://chomikuj.pl/kama5555/*e2*96*baFilm+-+Discovery+i+in.-+dokumentalne/WTC+-+ca*c5*82a+prawda+o+zamachach+z+11+wrze*c5*9bnia
- kliknąć na strzałkę play na lewo od płonących wież na zdjęciu/
Nie, tych treści nie znałem.. Zawołałem żonę: Halinka jak normalny unijny obywatel uśmiecha się na słowa o „teoriach spiskowych”... „tak tak, a świstak siedzi...”. Ale, jak usłyszała treści – aż przysiadła na łóżku by dosłuchać – zachęcać nie musiałem. Na szczęście - mimo, że to był koniec filmu, a raczej końcówka, zobaczyłem jego tytuł i zaraz na komputer – szperanie..: JEST! A raczej są: 5 części. Sięgnąłem od razu do 5., bo to co usłyszałem o planowanym przejęciu władzy w USA w 1934... Spisałem tłumaczenie lektora – zachęcam do przeczytania, ale oglądanie filmiku jest mocniejsze, bo są dokumenty, zdjęcia.
Loose Change 9/11: An American Coup (część 5 z 5)
12 min 30 s 5-tej części…:
http://www.dailymotion.pl/video/xcblem_loose-change-9-11-an-american-coup_news
Tłumaczona w filmie treść:
Jak długo USA i cały świat będą czekać na całą prawdę o 11 września?
11 września nie był tylko po prostu tragedią, która pochłonęła życia tysięcy niewinnych ludzi. To był cios dla USA. Gwałtowna i agresywna walka o władzę, zmiana polityki USA zarówno w kraju jak i na świecie.
Rzeź niewiniątek w biały dzień jako sposób budowania poparcia w polityce. Nie jest to nową koncepcją.
Smedley Butler – jego ojciec był prawnikiem i politykiem. Został wybrany do senatu w 1897 roku. Wstąpił do armii w wieku 16 lat i w wieku 48 lat stał się najmłodszym generałem. Był odznaczony dwukrotnie medalem honoru kongresu. W lipcu 1934 roku dwóch mężczyzn zaoferowało mu 30 mln dolarów, wsparcie 500 tysięcy żołnierzy oraz poparcie wielkich mediów aby prowadził zamach na prezydenta Roosevelta. Batler chciał przyjąć propozycję, w końcu spotkał się z przywódcami spisku: rodziną Du Pont, przywódcą US Steel, Standard Oil, Generel Motors, Chase Bank, Goodyear oraz z Prescott’em Bush’em, dziadkiem prezydenta Georgia W. Busha. Chodziło o to, aby stworzyć system faszystowski jaki panował w Niemczech, który miał pokonać wielkie załamanie. Butler próbował wymigać się zeznając przed kongresową komisja śledczą. Ktoś wie co się stało? Członkowie uwierzyli Butler’owi, ale odmówili podania nazwisk osób odpowiedzialnych. Media stały za Butler'em nazywając jego oskarżanie farsą. Prezydent Roosevelt porozumiał się ze spiskowcami i nic więcej się nie wydarzyło.
Ameryka została porwana 11 września 2001 r. nie przez Osamę bin Ladena i jego sieć Al-Kaidy, z terrorystami wysłanymi z jaskini w Afganistanie, ale przez grupę tyranów, gotowych zrobić i robiących wszystko co konieczne by utrzymać władzę nad Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Grupa ponad kimkolwiek lub jakąkolwiek administracją.
(Czy teraz rozumiemy wyraz twarzy Busha, gdy – będąc w jakiejś szkole – dowiaduje się o płonących wieżach WTC? – przypis a.i. – „A jednak to zrobili…”)
...tyle odczytu z filmu. Spisałem, bo kto wie, jak długo można jeszcze będzie poznawać te fakty w necie? Powstaje „nowy Internet”, więc... Tu film o tym:
http://www.youtube.com/watch?v=PuhrhzxHuxw&feature=related
- już zablokowany (ai: dopisek z 10.11.2012)
Zwracam uwagę na to, że np. Standard Oil przewija się i w filmie o Kartelu Farmaceutycznym. Czy jeszcze ktoś wierzy w to, że o polityce USA decyduje prezydent kraju, czy też Kongres…?
Komu „opłaca się" ponownie, i znów, podtrzymywać atmosferę zagrożenie terroryzmem..? Informacja prasowa z wczoraj o wirusie komputerowym atakującym irańskie elektrownie atomowe... Tylko irańskie! – wiadomość z wczoraj. Bo Iran musi być zły - ktoś musi być zły – ludzie muszą się kogoś lub czegoś bać – wtedy jest przyzwolenie na użycie siły (patrz Irak), co daje szansę na poszerzenie wpływów, władzy i przyspożenie potężnych zysków dla śmiercionośnego przemysłu. Zamachy w Madrycie...? No przecież Europa też nie może czuć się bezpieczna; skoro udział wojsk krajów europejskich w wojnie irackiej nie spowodował pojawienia się terroryzmu na ich terenie (bo niby i jak skoro nie Talibowie stali za tym) - należało akty terroru "wyzwolić". I teraz: dotarło znowu z mediów zawiadomienie, że "mają nastąpić ataki terrorystyczne w kilku miejscach w Europie"... Amerykanie dali cynk, że "ruszą"?-;) Przecież logicznym jest, że jakby wiedzieli o czymś konkretnym, toby to namierzyli i zniszczyli całą mocą techniki i siłą woli; ale jeżeli tej woli nie o to chodzi... Po co puszczać takie wieści w media? Cel jest tylko jeden: podtrzymywać lub eskalować poczucie zagrożenuia, zaszczucia, wtedy ludzie nie myślą racjonalnie, wtedy mówią: jak dobrze że jest ktoś, kto zbrojnie ruszy by zdławić Zło. Ale co w przypadku takim, że to rusza samo Zło...?
Służby specjalne po coś się w końcu zdają. O ile dobrze pamiętam, w USA jest 7 (pamiętam z programu liczbę 17-ale - jak przez mgłę, więc wolę nie przesadzać) różnych służb specjalnych. Powiedzmy: kilka służb, agencji rządowych. I jak widać - mają co robić.
Podobnie działało wytwarzanie psychozy wokół grypy, pryszczycy, wąglika, i kiedyś tam "czarnej wołgi", itp. – to te same mechanizmy. Wirus w elektrowni irańskiej – hmmm..., dziwne, że to TYLKO do Iranu zaczłapał i tak około 2 tygodnie po wystąpieniu prezydenta Iranu na forum ONZ i przedstawieniu przez niego prawdy o WTC oraz oskarżeniu Zachodu o niewyobrażalne zbrodnie. /słyszeliście o tym w mediach? nie...? pogłówkujcie DLACZEGO.../
Tu o tym: http://konflikty.wp.pl/kat,107158,title,Prezydent-pojechal-do-Nowego-Jorku-by-obrazac-USA,wid,12698772,wiadomosc.html?ticaid=1afef
Reakcja delegacji unijnej i USA była spodziewana: wyszli z sali. A prezydent mówił m. in. o WTC.
O prawdzie o WTC. O ile jeszcze media tego nie zdjęły z serwisu info (w końcu jestemy zunifikowani)– może powyższy link działa. A i zresztą „za bardzo” o tym nie mówiono. Dlaczego? A po co ludzie mają interesować się PRAWDĄ? (a tak na marginesie, dlaczego USA może mieć atomu ile chce, a Iran – jak go na to stać – nie może? Kto ostatnio rozpoczynał wojny „w imię szczytnych idei”, Iran? Kogo mamy się więc bać...?)
„Nie damy im prawdy...”.
Istny Matrix.
A słyszeliście o akcjach, o protestach chociażby pod naszym sejmem organizowanych przeciwko GMO (żywności modyfikowanej genetycznie – to złota żyła zysków dla WŁADCÓW)? A słyszeliście o akcji czerwonego autobusu (kwiecień): ratujmy pszczoły bo giną przez GMO? TU choćby o tym: http://www.effata.nstrefa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=187:gin-pszczoy-stop-gmo-czerwony-autobus-w-drodze&catid=44:aktualnoci
Ładny autobus – wklejam zdjęcie, ładniejszy niż niejeden wyborczy, bo na tych to już opatrzone i nie zawsze miłe dla oczu twarze.
Nie ma nagłośnienia, nie ma informacji choćby o wprowadzanych przepisach prawnych dopuszczających lub nieblokujących GMO. Nie ma wyników badań o szkodliwości żywności GMO, nie ma inf. o tym, że żony farmerów w USA, plantatorów GMO, są bezpłodne - bo to główny aspekt skutków spożywania żywności modyfikowanej - jeden z głównych. A przecież skrobia modyfikowana jest chociażby u nas zagęstnikiem w produktach... dziecięcych. Smaczne papu z uśmiechniętym bobasem na etykiecie.. a za 20 parę lat... "Dlaczego nie możemy mieć dzieci?" I już są kandydaci do in vitro, czyli kosztochłonnej "cudownej metody" walki z bezpłodnością. Która klinika załapie się na dotacje na ten cel - żyła złota. Bo tu o to chodzi. A że są tanie i skuteczne naturalne metody. Nie do opatentowania, więc usuwane na bok, dyskryminowane, ośmieszane. A spece od in vitro z całą mocą autorytetu błyszczą w mediach.
Nie ma informacji o tym wszystkim w mediach. Ale media nawet nie to, że mówią nieprawdę, tylko mówią nie całą prawdę. Przykładów na to trochę jest - o tym przy okazji. Nie ma całej prawdy, bo świadomość społeczna to jedyny sposób walki o normalność, a skoro normalności nie da się opatentować i czerpać z niej zysków - nie opłaca się ją propagować. Świadomość rodzi sprzeciw – masowy. I dzięki niej i niemu padają ci, co na nas żerują. Tego sprzeciwu się boją. Bo nie ustawy i przepisy ich zatrzymają – władza jest w ich rękach. Przestańmy np. żuć gumę z aspartamem, kupować produkty z tą trucizną, nie słuchajmy lekarzy, którzy mówią, że słodziki (nie wskazując które!) – są lepsze niż cukier. Niech producent aspartamu nie ma z niego zysku – to jedyny sposób by się tego pozbyć. Nieprawdą jest, że „lepiej nie wiedzieć, to głowa nie boli i spokojniej się żyje”. Bo świadomość daje szansę na eliminowanie czynników zagrożenia, ich minimalizowanie. Wykluczyć ich całkowicie się nie da, ale ile się da – trzeba. Nicnierobienie w tym kierunku jest po prostu skrajną głupotą. Ale...: przynajmniej z pozoru w wolnym kraju żyjemy, a i Najwyższy dał nam wolną wolę i możliwość decydowania o sobie, więc: każdy pije i je co chce-;)
Nie ma informacji o tym wszystkim w mediach. Ale media nawet nie to, że mówią nieprawdę, tylko mówią nie całą prawdę. Przykładów na to trochę jest - o tym przy okazji. Nie ma całej prawdy, bo świadomość społeczna to jedyny sposób walki o normalność, a skoro normalności nie da się opatentować i czerpać z niej zysków - nie opłaca się ją propagować. Świadomość rodzi sprzeciw – masowy. I dzięki niej i niemu padają ci, co na nas żerują. Tego sprzeciwu się boją. Bo nie ustawy i przepisy ich zatrzymają – władza jest w ich rękach. Przestańmy np. żuć gumę z aspartamem, kupować produkty z tą trucizną, nie słuchajmy lekarzy, którzy mówią, że słodziki (nie wskazując które!) – są lepsze niż cukier. Niech producent aspartamu nie ma z niego zysku – to jedyny sposób by się tego pozbyć. Nieprawdą jest, że „lepiej nie wiedzieć, to głowa nie boli i spokojniej się żyje”. Bo świadomość daje szansę na eliminowanie czynników zagrożenia, ich minimalizowanie. Wykluczyć ich całkowicie się nie da, ale ile się da – trzeba. Nicnierobienie w tym kierunku jest po prostu skrajną głupotą. Ale...: przynajmniej z pozoru w wolnym kraju żyjemy, a i Najwyższy dał nam wolną wolę i możliwość decydowania o sobie, więc: każdy pije i je co chce-;)
* * * * * * * *
Loose Change 9/11: An American Coup /całkiem możliwe, że linki mogą zostać zablokowane; wiadomo.../
1). http://www.dailymotion.pl/video/xcbm08_loose-change-911-an-american-coup-p_news
2) http://www.dailymotion.pl/video/xcblvo_loose-change-9-11-an-american-coup_news
3). http://www.dailymotion.pl/video/xcblqk_loose-change-9-11-an-american-coup_news
4). http://www.dailymotion.pl/video/xcblnn_loose-change-9-11-an-american-coup_news
5). http://www.dailymotion.pl/video/xcblem_loose-change-9-11-an-american-coup_news
Subskrybuj:
Posty (Atom)

