Medycznego wykształcenia nie mam, ale czytać umiem...


Andrzej Iwaniuk

niedziela, 1 sierpnia 2010

Tajemnice wody

Woda to najbardziej tajemnicza na świecie substancja. Wprawdzie jej skład chemiczny się nie zmienia i stale jest to H2O, lecz ciągle nie wiemy, dlaczego gęstość wody zwiększa się w temperaturze ujemnej, a zmniejsza się w temperaturze dodatniej. Organizm ludzki w 70% składa się z wody. Jedną z głównych zasad warunkujących nasze zdrowie jest właśnie woda. Od jakości i ilości wypijanej wody zależy optymalna praca naszego mózgu (głównego komputera naszego organizmu), ale także stan naczyń krwionośnych, stawów, skóry, nerek i wątroby - mówi lek. med. Wojciech Urbaczka, pediatra.

Pijemy: kawę, herbatę, przeróżne napoje i nie odczuwamy potrzeby picia zwykłej wody tak niezbędnej do pracy naszych komórek. One nie potrzebują do życia tych chemicznych napojów, ale około 1,5 litra zdrowej wody. Piją ją zwierzęta i nie chorują na choroby cywilizacyjne, nowotworowe, choroby układu sercowo-naczyniowego czy chorobę Alzheimera. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego pies woli pić wodę z kałuży lub zlizywać śnieg, gardząc wodą z poidełka? Myślę, że po tym artykule zrozumiecie, że najlepsza dla ludzi, zwierząt i roślin jest woda strukturalna, właśnie taka, jaką mamy w organizmie. I taka też woda jest w nieskażonych owocach i warzywach, w górskich potokach i cudownych źródłach.

Jakość wody

Słynny bakteriolog Louis Pasteur powiedział: „Pijemy 90 % naszych chorób". Przy ogromnej ilości wody, którą wypijamy podczas całego naszego życia, z pewnością nie jest bez znaczenia, jaką ta woda ma jakość! Czyż prawidłowe odżywianie i woda nie wpływają w istotny sposób na stan naszego zdrowia lub czy nie sprzyjają powstawaniu ogromnej ilości chorób?

Jaką więc wodę powinniśmy pić i jaka jest najlepsza dla naszego organizmu?

1. O temperaturze 36,6°C (łatwy do spełnienia warunek).

2. Wolną od wirusów, bakterii, grzybów i substancji chemicznych.

Ten warunek spełnia woda po zabiegu odwróconej osmozy. Odwrócona osmoza jest obecnie jedyną technologią, która skutecznie usuwa z wody wszystkie toksyczne związki chemiczne. Jednocześnie przepuszcza pierwiastki mineralne, które łatwo przedostają się przez odpowiednio dobrane pory membrany osmotycznej. Taka osmotyczna woda po przejściu przez mineralizator jest porównywalna z wodą mineralną nisko zmineralizowaną.

Specjaliści od spraw czystej wody jednoznacznie twierdzą: albo będziesz korzystał z filtra działającego na zasadzie odwróconej osmozy... albo twój organizm będzie musiał spełniać rolę takiego filtra... Tylko pamiętaj - twój organizm nie ma wkładów wymiennych.

3. Odpowiednie pH (zasadowe).

By nasz organizm optymalnie pracował, musi być w nim zachowane środowisko zasadowe. Gdy pH naszej krwi będzie wynosić 7,35 do 7,45, wtedy wszystkie komórki naszego ustroju pracują znakomicie. Zakwaszenie organizmu jest główną przyczyną wielu schorzeń i chorób cywilizacyjnych, dlatego w prawidłowo przygotowanym posiłku powinno znajdować się więcej produktów zasadotwórczych. Nasza codzienna dieta XXI wieku składa się niestety z olbrzymiej ilości produktów, które doprowadzają do zakwaszenia krwi i przesunięcia się naszego pH do poziomu poniżej 7,35 (kwasica). Produkty kwasotwórcze to: mięso, cukier, kawa, herbata, soki, woda gazowana, przetworzona żywność typu „fast food" itp. Organizm musi ciągle walczyć o utrzymanie odpowiedniego pH naszej krwi, bowiem jeśli spadnie z poziomu 7,4 do 7,0, dochodzi do niedotlenienia komórek, niewydolności krążeniowo-oddechowej i śmierci. Większość wód mineralnych w naszym kraju ma pH kwaśne ok. 6,5, kawa, herbata mają pH ok. 4,5, a napoje gazowane - 2! Im wyższe pH wody, którą pijemy (około 8 i wyżej), tym lepiej dla naszego organizmu, bowiem woda taka zbawiennie zwalcza kwasicę i przywraca homeostazę ustrojową. Właśnie taka woda o pH zasadowym będzie najlepsza dla naszego organizmu.

4. Odpowiedni potencjał redox (ORP)

Redox to międzynarodowa nazwa dla potencjału utleniania- redukcji dla różnych płynów (także wody). Można go mierzyć miernikiem redox. Informuje nas, jaka jest zdolność do oddawania i przyjmowania elektronów (niezmiernie ważne w walce z wolnymi rodnikami). Im większy dodatni redox, tym większa trucizna dla naszego organizmu; im bardziej ujemny, tym bardziej pita woda zbliża się parametrami do „wody życia". Potencjały od +100 mV do +700 mV są niekorzystne. Świadczą o dużym stopniu utlenienia (wody, soku, napoju). Im większy dodatni pomiar, tym większa obecność szkodliwych wolnych rodników. Korzystne potencjały to od -100 mV do -700 mV. Świadczą, że mamy do czynienia z antyoksydantem zwalczającym wolne rodniki. Woda z kranu ma redox +250 mV do +450 mV, powszechnie dostępne napoje i wody sklepowe od +200 mV do +300 mV, naturalne wody źródlane od-100 mV do +100 mV, najlepsze wody uzdrowiskowe od -100 mV do -300 mV. Woda z redoxem -200, -300, -400, -500 to już „woda życia". Cudotwórczą w niej rolę spełnia „aktywny wodór", który jest najlepszym reduktorem dla rodników tlenowych i wodorotlenowych, powszechnie występujących w naszym metabolizmie ustrojowym.

Badania prowadzone w Instytucie Wody w Tokio w Japonii wykazały „cudowne" właściwości wód z uzdrawiających miejsc na świecie, które wiążą się z dużą ilością zawartego w nich aktywnego wodoru, mającego zdolność redukcji wolnych rodników.

Napięcie powierzchniowe wody

Napięcie powierzchniowe płynów, które pijemy, wpływa na zdolność naszych komórek ustrojowych do absorpcji wody. Napięcie powierzchniowe błony komórkowej czerwonych ciałek krwi (zbudowanej m.in. z lipidów) wynosi około 43 dyn/cm3. Należy pamiętać o tym przy doborze wody do picia, ponieważ jeśli napięcie powierzchniowe wody będzie wyższe, warstwa lipidowa w błonie komórkowej nie pozwoli na optymalne pobranie wody z przestrzeni międzykomórkowej do wnętrza komórki. Woda z kranu oraz woda w napojach spożywczych różnią się w zasadniczy sposób od wody w przestrzeniach międzykomórkowych. Napięcie powierzchniowe takiej wody wynosi około 73 dyn/cm3, natomiast ten wskaźnik dla wody okołokomórkowej w naszym organizmie wynosi około 45 dyn/cm3. Tak więc aby substancje odżywcze mogły przedostać się przez błonę komórkową do wnętrza komórki, a produkty toksyczne wydostać się z komórki na zewnątrz, nasz organizm musi zmniejszyć napięcie powierzchniowe wypitej przez nas wody. Tylko odpowiednio niskie napięcie powierzchniowe spożywanej wody gwarantuje optymalny metabolizm komórkowy.

Woda strukturalna

Współczesne badania pozwoliły sformułować rewelacyjną wiadomość: woda jest „żywa" i posiada pamięć. Przeprowadzone doświadczenia udowodniły, że woda jest w stanie rejestrować i utrwalać wszelkie oddziaływania, zapamiętywać i przechowywać w sobie wszystkie informacje, zawarte w otaczającej ją przestrzeni. W latach 20 ubiegłego wieku austriacki hydrolog Victor Schauberger udowodnił, że w stanie naturalnym woda ma określoną siłę witalną. Badacze wykazali, że woda dysponuje unikalnymi cechami, dzięki czemu w tzw. stanie informacyjno-fazowym zapamiętuje i przekazuje na zewnątrz wszystkie informacje w postaci drgań elektromagnetycznych.

Udowodniono, że struktura wody jest ważniejsza od jej składu chemicznego. Struktura ta jest uporządkowana. Łączące się w grupy molekuły wody uczeni nazwali klastrami (komórkami klastrowymi pamięci). Amerykański biochemik Lee Lorenzen wykazał, że woda gromadzi i zachowuje podaną informację (zarówno pozytywną, jak i negatywną). W zależności od tego, czy informacja jest pozytywna czy negatywna, albo wspomagamy i odbudowujemy nasze zdrowie, albo je niszczymy. Kropkę nad „i" postawił japoński uczony Masaru Emoto, fotografując przy pomocy unikalnej techniki kryształy lodowe wody. Woda z górskich potoków i źródeł ukształtowana jest w piękne 6-promienne gwiazdki (w różnych wersjach), podobne do śnieżynek. Woda taka, składająca się z ładnie uporządkowanych ciekłych kryształów to właśnie woda strukturalna. Woda z kranu posiada niestety naruszoną, „zmiętą" strukturę, bowiem płynąc przez rury kanalizacyjne, zakodowała nieprzyjemne informacje. Żywe molekuły źle układają się między cząsteczkami takiej zaburzonej strukturalnie wody i pracują w dysharmonii. Woda musi dopiero uzyskać strukturę „lodu" kosztem wydatkowania energii z organizmu. Sceptyków odsyłam do książek Masaru Emoto: „Tajemnice wody" i „Woda - obraz energii życia". Na zakończenie tematu wody mam dla Państwa dobrą wiadomość. Są już dziś dostępne naturalne preparaty, które w krótkim czasie przywracają wodzie zarówno prawidłową strukturę, jak i wszystkie pozostałe właściwości (odpowiedni redox, właściwe pH i właściwe napięcie powierzchniowe). A więc tylko od nas zależy, czy woda, którą pijemy, będzie naszą trucizną czy naszym lekarstwem.

lek. med. Wojciech Urbaczka

Akuna: Zdrowie i Sukces nr 25, luty 2010

* * *

Woda- wielka tajemnica - 81 minut rewelacyjnego filmu, z którego dowiemy się np., dlaczego woda święcona leczy, czy też jak można zatruć się wodą "chemicznie bezpieczną, zdrową"...


* * *

"Woda z kranu podlega w Polsce bardziej restrykcyjnym wymaganiom niż woda sprzedawana w butelkach. Poddaje się ją licznym procesom uzdatniania, zarówno fizycznym, jak i chemicznym, w trakcie których usuwane są zanieczyszczenia chemiczne i bakterie. Tymczasem, jak wynika z testów wykonywanych przez „Świat Konsumenta”, to właśnie wody butelkowane – półtoralitrowe, pięciolitrowe, a zwłaszcza pięciogalonowe – mogą zawierać więcej bakterii niż normy dopuszczają w wodzie z kranu."

cytat spod linku:
http://www.pro-test.pl/article_article/7237,0/Woda_Wielka+woda.html

KARTEL FARMACEUTYCZNY

O kartelu farmaceutycznym - wykład dr. Ratha


1: http://www.youtube.com/watch?v=9xtpVC9HW-8&feature=related
2: http://www.youtube.com/watch?v=1IsQ7LQuybI&feature=related
3: http://www.youtube.com/watch?v=-rGAyP5Tg5g&feature=related
4: http://www.youtube.com/watch?v=oKT1awnJUsg&feature=related


* * *


Fragment z części 3. (wyżej podany link) "O kartelu farmaceutycznym" – dr Matthias Rath --> cytat:

Patenty są kluczem ekonomicznej kontroli nad Europą. Obszar farmacji i zdrowia jest tylko jego częścią. W ostatnich latach ten obszar się poszerzył – patenty genowe.(...)

Następny multimiliardowy rynek z patentami kartelu farmaceutyczno-chemiczno-naftowego to genetycznie modyfikowana żywność. Gruszki, ziemniaki, które różnią w naszych ogrodach od pokoleń, są zastąpione przez ziemniaki i gruszki, w których mała cząsteczka, sekwencja nukleotydowi – klocek naszej substancji genetycznej, cząsteczka DNA została zmieniona. W ten sposób można je opatentować, ponieważ to już nie jest ziemniak z ogrodu, tylko nowa grupa produktów. A teraz - już tak się robi – wbudowuje się kolejny gen sprawiający, że plonów nie można ponownie zasiewać - tzw. gen terminatora.

A teraz pomyślmy o następnym kroku: ludność będzie uzależniona od tych, którzy posiadają takie patenty, którzy kontrolują zasiew. Jednym pociągnięciem pióra mogą wywołać klęskę głodu, jeśli wy nie postąpicie jak trzeba, jeśli dalej będziecie przychodzić na te spotkania z Rathem albo współpracować w jego „Przedsiębiorstwie zdrowia”.

Kartel farmaceutyczny obawia się o swoją egzystencję z powodów:

- ujawnienia interesów inwestycji farmaceutycznych jako zorganizowanego oszustwa
- odkryć w medycynie komórkowej jako alternatywie dla leczenia wielu chorób
- ujawnienia kryminalnych kulis kartelu farmaceutycznego.

Gdy dawniej o tym mówiłem, to ludzie mówili: Panie Rath, jeśli to jest prawdą co Pan mówi, to wśród nas istnieje przemysł, przemysł farmaceutyczny, który świadomie ryzykuje życie milionów ludzi. W to nie wierzymy, pan propaguje teorię spiskową”. Teraz powiem: zajrzyjcie na stronę http://www.profit-over-life.org. Gdy spędzicie tam pół godziny, zrozumiecie, że oni TO już raz zrobili.
(ai: TO, czyli prowokacje i finalnie II wojnę).
I takie są praktyki, o których teraz słyszeliście i o których się jeszcze dowiecie w najbliższych tygodniach i miesiącach: histeria terroryzmu, wojna w Iraku (prowokacja amerykańskich służb specjalnych: zburzenie World Trade Center), podjudzanie przeciwko islamowi, histeria ptasiej grypy, pryszczyca – wszystkie działania mają jeden cel: wywierać na was presję psychologiczną, abyście się zgodzili na jeszcze większe ograniczenie praw obywatelskich. Aby kartel farmaceutyczny mógł przejąć jeszcze więcej kompetencji.(…)

I jeśli ludzie się obudzą i jeśli będą wściekli, wtedy będzie potrzebne to: Bundeswehra w kraju. (mowa o Niemczech)
Politycy europejscy, którzy doszli do władzy poprzez kartel farmaceutyczny:

- Helmut Kohl, Angela Berkel (mowa o tym w części 2 – przypis ai)

- Tony Blair, Gordon Brown

- Nicolas Sarkozy – jeden z najgroźniejszych polityków, który wg mnie jest jeszcze groźniejszy od Busha.
Popchnięty do władzy metodami, które bez reszty przypominają metody z roku 1932 i 1933 (podpalenie Raichstagu – przyp. ai) Czy Państwo pamiętają przewrócone samochody na przedmieściach Paryża? Zamach bombowy w Afryce Północnej? Pan Narkozy był tam i prezentował siebie jako człowieka prawa i porządku, tak samo jak ten pan 75 lat temu (Hitler – przyp. ai). I tak doszedł do władzy. (…)

Gdy dwa tygodnie temu odwiedził USA, opublikowaliśmy list otwarty w New York Times:

"Dlaczego Sarkozy i Bush potrzebują trzeciej wojny światowej?"

Do ludzi Ameryki, do ONZ. Napisaliśmy, że interesy kartelu farmaceutyczno-naftowego aktywnie zmierzają ku trzeciej wojnie światowej. Oczywiście był to również test dla New York Times. Wszystkie sprawy przechodzą przez dział prawny tej gazety. Oni nie publikują nic, za co nie mogą wziąć odpowiedzialności. Zostawili wszystko. Co więcej: opublikowali artykuł wstępny, gdzie napisali dokładnie to samo. Artykuł, w którym żądali od swojego rządu: przestańcie wywoływać trzecią wojnę światową. New York Times! Pod adresem własnego rządu!

--> koniec cytatu.

… i pomyśleć, że zjednaczanie Europy odbywa się pod egidą „lepszego jutra”. A w sumie m. in. chodzi o globalny zasięg patentów (patrz cz.1 o Kartelu: dlaczego była potrzebna 2 wojna światowa?) oraz kontrolę ludzi, ich totalne podporządkowanie (patrz cz. 3. o Kartelu: co się dzieje w Niemczech)
Będą szumieć? No to „przyroda” zafunduje klęską głodu, bo kupione ziarno siewne jak co roku w firmie mającej patent na takowe – nie wzejdzie (a "gen terminatora" zabezpieczy też przed sianiem zapasów z rolniczych „zasieków”-nic nie wzejdzie) lub będą „obietywne” przeszkody w jego dostawie, np... atak terrorystyczny na magazyny siewek i ich zniszczenie. Atak oczywiście przeprowadzony przez Alkaidę i wiecznie żywego Ladena.
A propos tego gościa: chyba już wkrótce doścignie w legendach „pojawiania się” samego króla rocka – Presley’a. No i pomyślmy: jaki jest interes w unicestwieniu pana Bina? Totalnie ŻADEN! A że czasami zrobi zamach tu i tam – to nawet wskazane, a jak się domyślam: wspomagane. Stan zagrożenia podtrzymywać trzeba!

Tutaj jakoś tak na myśl mi przychodzi „siejąca spustoszenie” grypa. Świńska też. Ale kozia nie, bo pojawiwszy się w Hiszpanii nie miała czasu wypłynąć na falach świńskiej, bo przeklęci „ekolodzy zdrowotni” podnieśli raban o szkodliwości szczepionek. I kicha.
Ale pewnie zmutowana grypa wróci. Obstawiam: w odmianie kociej. Wróci, bo wirusy nie śpią tylko się mutują. Chociaż - chyba raczej: naukowcy w laboratoriach Wielkiej Farmacji nie śpią-;)

Dr Matthias Rath

Dr Matthias Rath

W roku 1994, krótko przed swoją śmiercią, dwukrotny noblista dr Linus Pauling zwrócił się do dr. Ratha ze znaczącymi słowami:

„twoje odkrycia są tak ważne, bo dotyczą milionów ludzi i zagrażają wielkim gałęziom przemysłu. Pewnego dnia mogą wybuchnąć wojny, których jedynym celem będzie zahamowanie dostępu do twoich przełomowych odkryć. Wówczas nadejdzie czas próby, kiedy będziesz musiał stanowić opór!”

Dr Rath urodził się w roku 1955 w niemieckim mieście Stuttgart, w rodzinie ogrodników. Studiował medycynę w Muenster, następnie w Hamburgu. Po ukończeniu studiów podjął pracę jako lekarz i jednocześnie naukowiec w szpitalu uniwersyteckim Eppendorf w Hamburgu i Centrum Kardiologii (Herzzentrum) w Berlinie.

W roku 1989 dr Rath przyjął zaproszenie dwukrotnego noblisty – Linusa Paulinga i przybył do Instytutu Badawczego Paulinga w kalifornijskim Palo Alto, celem rozszerzenia badań w zakresie chorób serca i układu krążenia. Obu naukowców łączyła nie tylko współpraca i przyjaźń, ale przede wszystkim wspólne cele. Dlatego też krótko przed swoją śmiercią w 1994 roku dr Linus Pauling poprosił młodego kolegę o kontynuację życiowego przesłania – nie tylko jako naukowiec, ale też jako człowiek angażujący się dla przywrócenia światowego pokoju.

Dziś dr Rath kieruje międzynarodowym instytutem badawczo – naukowym, którego celem jest zlikwidowanie współczesnych chorób chronicznych przy pomocy skutecznych, zorientowanych na przyczyny naturalnych metod. Naukowe publikacje dr. Ratha ukazują się w prestiżowych czasopismach naukowych, jak: Arteriosclerosis (American Heart Association), Proceedings of the National Academy of Sciences.

Wyniki pracy naukowej dr. Ratha stanowią podwaliny do nowego zrozumienia przyczyn powstawania chorób, dlatego posumowaniem pracy lekarza - naukowca jest książka:

Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca – tylko my ludzie”.

Już od wczesnych lat młodości dr Rath angażował się w ruch na rzecz światowego pokoju i pomocy dla krajów rozwijających się. Pracował w zarządzie Światowego Zrzeszenia Studentów Medycyny w ramach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), gdzie aktywnie uczestniczył w inicjatywie WHO – „Zdrowie dla wszystkich”.

W roku 1983, wraz z delegacją młodych lekarzy z całego świata, spotkał się z premierem Szwecji – Olafem Palme w jego urzędzie, w Sztokholmie. Olaf Palme był przewodniczącym Konferencji Północ – Południe, stowarzyszającej polityków i naukowców, którzy za cel postawili sobie zmniejszenie przepaści pomiędzy bogatymi krajami przemysłowymi i biednymi krajami rozwijającymi się, poprzez podejmowanie wyjaśniających kampanii i politycznych przedsięwzięć.

W ramach niemieckiego ruchu pokojowego dr Rath ogłosił apel „Opieka zdrowotna na rzecz pokoju”, który wsparło podpisami ponad 20 000 lekarzy, pielęgniarek i przedstawicieli zawodów związanych z ochroną zdrowia. Wspomagał również inicjatywy naukowców nauk przyrodniczych podejmowane na rzecz światowego pokoju (www.natwiss.de).

W ramach międzynarodowego ruchu naukowców przeciw wojnie atomowej dr Rath poznał chemika i laureata nagrody Nobla – dr. Linusa Paulinga i już wspólnie podpisali jako jedni z pierwszych odezwę – protest przeciw wojnie nuklearnej. Odezwa, skierowana do akademii medycznych na całym świecie, poruszała kwestie strasznych medycznych następstw wybuchu atomowego, te kwestie powinny być uwzględniane w toku nauczania w szkołach medycznych.

Dr Rath popierał też aktywnie propozycje Organizacji Narodów Zjednoczonych i komisji ds. Edukacji i Nauki oraz UNESCO o wprowadzaniu do programów nauczania w szkołach i na uczelniach wyższych zajęć dotyczących zachowania pokoju na świecie.


źródło: http://www4pl.dr-rath-foundation.org/aboutus/drrath/biografia.html

* * *

KOALICJA dra RATHA W OBRONIE ZDROWIA


Jest to jedyna na świecie organizacja społeczna, powstała z inicjatywy ludzi, dla których najwyższym celem jest powszechne prawo do zdrowia i ratowanie życia innych. Powołanie tej inicjatywy stało się możliwe dzięki przełomowym odkryciom dr. Matthiasa Ratha stwarzających realną szansę kontroli wielu chorób.

TU o tym:
http://www.lalbavita.com.pl/strona.php?40334

Medycyna komórkowa - szansa na zdrowie

... skoro to co nam serwuje medycyna chemiczna jest "wątpliwej jakości", to... co mamy w alternatywie?

Czy jesteśmy w sytuacji bez wyjścia?

Medycyna Komórkowa (dr Rath, dr Niedzwiecki) - szansa naturalnej kontroli epidemii chorób

Wykład (2008 r.) prowadzony przez dr Aleksandrę Niedzwiecki, która jest
przewodniczącym zarządu (CEO) i dyrektorem badań Instytutu Medycyny
Komórkowej Dr Ratha w Kalifornii jak również wice-prezydentem Fundacji
Zdrowia Dr Ratha i członkiem zarządu Dr Rath Education Services. Wprowadzony
przez Dr Ratha kierunek o nazwie medycyna komórkowa to przewrót w dziedzinie
zdrowia, pozwala wyjaśnić i leczyć wiele przewlekłych chorób jak miażdzyca,
rak, osteoporoza itp. Otwiera drogę ich naturalnej kontroli bez ryzyka
działań niepożądanych. Założone przez dr Ratha Przedsiębiorstwo Zdrowia jest
ewenementem na skalę światową. Wszystkie zyski przekazywane są na rzecz
powszechnie używanej fundacji.

część 1: http://www.youtube.com/watch?v=PJjDlqbpv28&feature=related  
A w niej:
- od odkrycia naukowego do polityki zdrowotnej - ILE TO TRWA?
Przykłady:
   > szkorbut - 40 lat zajęło wprowadzenie owoców cytrusowych jako skutecznej profilaktyki tej choroby
   > beri-beri - 60-80 lat - po takim czasie zrozumiano, że to brak składników odżywczych ja powoduje. Jak TO "dotarło" - problem przestał istnieć.

- Co to jest MEDYCYNA KOMÓRKOWA?

* * * * *

część 2.: http://www.youtube.com/watch?v=8oollENe6Ac&NR=1

- mikroelementy - ich rola (niedobór to przyczyna chorób chronicznych, np.: osteoporozy, raka, chorób serca)
- "normy witaminowe", czyli zaniżanie rekomandowanych dziennych dawek witamin

* * * * *

część 3: http://www.youtube.com/watch?v=TLeYVRXVYRQ&NR=1

- "jak wapń to i witamina D"
... jak "na kości", to najpierw kolagen i witamina C
- Czy suplementacja jest potrzebna?
- siła s y n e r g i i

* * * * *

część 4.: http://www.youtube.com/watch?v=d9PPs_bSisc&feature=related  

- miażdżyca i zawał serca
- "wysoki cholesterol": skutek miażdżycy, a nie jej przyczyna
- leki statynowe na obniżanie poziomu cholesterolu: wyniki badań (utajniane) przeprowadzane przez firmy leki te produkujące pokazują, że medykamenty obniżają cholesterol jednocześnie ZWIĘKSZAJĄC pokłady wapniowe w żyłach!

(zobacz lek Vytorin: http://www.vytorin.com/ezetimibe_simvastatin/vytorin/consumer/index.jsp
   ->  jak się tu pisze, "załatwiający" cholesterol z dwóch źródeł: jedzenia i "genetycznego" czyli "rodzinnego obciążenia". Cudo! Tylko... po co..?)

* * * * *

część 5: http://www.youtube.com/watch?v=8yeI6axPEbs&feature=related
- cholesterol - c. d.
- ryzyko stosowania leków statynowych (ryzyko raka, zaburzenia neurologiczne- amnezja, zablokowanie nerek, podejrzenia o "parkinsona")

Np. statyna LIPOBAY - firmy Bayer, spowodowała - zanim wycofano ją w 2001 r. - śmierć około 100 osób oraz tysiące pozwów do sądów.

Patrz: http://info.wyborcza.pl/temat/wyborcza/lipobay

- 30 lat temu optymalny poziom cholesterolu był ustalony na 280. Zmniejszając to "zalecane optimum" sztucznie powiększa się rynek do zbytu statyn.
- jak przemieszczają się komórki raka?

* * * * *

część 6: http://www.youtube.com/watch?v=7SzGWVualPs&feature=related

- jak w organizmie rozsiewają się wirusy?
- potęga lizyny (składnik białka), witaminy C i ekstraktu z zielonej herbaty
- moc synergii

* * * * *

część 7: http://www.youtube.com/watch?v=aFkwuZrAPnw&feature=related

- jak naturalne składniki odżywcze wpływają na już istniejącego raka?
- chemoterapia - "2,1% szansy na przeżycie kolejnych 5 lat" - czyli: skuteczność żadna
- dlaczego ludzie umierają "na raka"?

* * * * *

część 8: http://www.youtube.com/watch?v=boGIVN9ZrG0&feature=related

- nowotworowy biznes
- ważność mikroelementów na każdym etapie infekcji
- wirus ludzkiej grypy

* * * * *

część 9: http://www.youtube.com/watch?v=PoR8fOrPawM&feature=related

- na grypę: lizyna i witamina C!
- chroniczne stany zapalne --> uaktywnienie raka
- niebezpieczeństwo długofalowego stosowania leków przeciwzapalnych

(!) -> artretyzm: Vioxx --> uśmiercił 30 tys. ludzi /zawał/

* * * * *

część 10: http://www.youtube.com/watch?v=gcinoMCAtG8&feature=related

- leki przeciwgorączkowe dla dzieci - poważne zagrożenie! ... czyli jak trujemy własne dzieci
- n-acetylocysteina, czyli jak nas odcina się od zdrowia, abyśmy potrzebowali pomocy lekarskiej
- czy brać mikroelementy podczas choroby? Mikroelementy a leki.

* * * * *

część 11: http://www.youtube.com/watch?v=Q6X4Ktjt4_c&feature=related

- ptasia grypa: mikroelementy kontra Tamiflu
- "Choroby to gwarancja rynku, epidemie to kopalnie złota"
- jak medycyna farmakologiczna "leczy" raka i aids...
.. i jak przemysł farmaceutyczny "walczy" z witaminami
- "Recepta na nowe choroby"

* * * * *

część 12: http://www.youtube.com/watch?v=o2YXr7CNMVA&feature=related

- dlaczego witaminy i naturalne terapie zagrażają "Biznesowi z chorobami"?
- jak bronić naszego zdrowia?

Aspiryna: "w porywach" zabójcza...?

prof. MARIA DOROTA MAJEWSKA z Zakładu Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie:

Jest też bardzo intere­sująca nowa publikacja japońskich badaczy dotycząca tzw. grypy hisz­panki (w latach 1918-1919 uśmier­ciła od 50 do 100 milionów ludzi na całym świecie - przyp. autora). Ja­pończycy doszli do wniosku, że do tak wielkiej śmiertelności mogła przyczynić się... aspiryna. Lek wów­czas nowy, lecz bardzo już rozpo­wszechniony i reklamowany jako panaceum prawie na wszystko. Po­nieważ aspiryna obniża temperatu­rę i hamuje w organizmie produkcję pewnych hormonów, które służą do pobudzenia układu odpornościo­wego, to niewykluczone, że jej za­życie mogło stać się główną przy­czyną tak wielkiej śmiertelności. Nie bez znaczenia miało też wycieńcze­nie wielu społeczeństw zakończoną właśnie wojną.

A.I.:
Wniosek: jak masz słabą odporność - aspiryna Cię dobije. Proszę o podniesienie rąk do góry przez osoby, które mają dobrą odporność organizmu? Dobrą, czyli taką, przy której nawet nie myślą o szczepionkach, "niby" podnoszących odporność.
Las rąk?

Całość publikacji:
http://davidicke.pl/index.php/artykuly/58-zdrowie-i-medycyna/145-pandemiczna-paranoja.html

* * *

Oto inne źródło pewnych informacji o aspirynie:
 "Od lekarza do grabarza" - Jerzy Maslanky /przypis na str. 22-23/


Jak wiemy, aspiryna ma zapobiegać zawałom serca. Zdaniem lekarzy „od przyczyn" jest to typowy przykład bezradności medycyny konwencjonalnej w leczeniu tego, co „nieuleczalne". I zapewne mają rację, skoro niezależne od siebie badania przeprowadzone w Kanadzie, Niemczech i Anglii wyraźnie mówią o 40-procentowym wzroście ryzyka wylewów krwi do mózgu i ataków serca wśród tych, którzy zażywali ją regularnie („Alternatives"; 2003).


Regularne i niemożliwe do medycznej korekty „przecieki" krwi, to kolejne skutki uboczne długofalowego spożywania aspiryny. O innych wspomina magazyn medyczny „Ophtalmology" (1998). Mowa tam mianowicie o makularnej degeneracji oka (co miało również miejsce w przypadku mojego Ojca) i wzroście przypadków katarakty u osób powyżej 55 roku życia o nieprawdopodobne 44%. Jak twierdzą lekarze „przyczynowcy", zagęszczanie krwi ma inne podłoże i w związku z tym aspiryna powinna być stosowana jedynie krótkofalowo. Czy opinie ich docierają do lekarzy medycyny konwencjonalnej? Wydaje się, że jest to raczej pobożne życzenie. Niewątpliwie powodem „salicylowych" trendów są nagminne telewizyjne reklamy, dające wrażenie, że aspiryna nie tylko potrafi dokonać kardiologicznych cudów, ale i nie szkodzi. O szkodach, jakie aspiryna powoduje - cisza. Ot, po prostu niewinna biała tabletka... A przez nią - z uwagi na jej antagonistyczny charakter w stosunku do kwasu foliowego - o 150% wzrasta liczba defektów układu moczowego u nowo narodzonych dzieci („The New England Journal ofMedicine"; 2000).


Jeśli już rozrzedzać krew, to - jak radzą lekarze od przyczyn - wyciągami z kory wierzby (kwas salicylowy w naturalnej postaci) lub kwasami omega. Zagęszczenie krwi nie jest bowiem rezultatem braku we krwi aspiryny, ale ubogiej m.in. w kwasy tłuszczowe diety, zwłaszcza omega-3.

Glutaminian sodu, czyli poświęcanie zdrowia dla "lepszego smaku"

Kucharek, Vegeta, szybkie zupki, przyprawy "poprawiające smak" grillowanek, pieczonego kurczaka, przyprawa GYROS, ... itp., itd...


... ale i zwykły śledź (matjas) - skład: śledź, sól i - o zgrozo - glutaminian sodu. To już i śledź sam w sobie nie ma wystarczającego dla nas - koneserów supersmaków- smaku...?

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Przemysł stosuje się różne glutaminiany (glutaminian sodu, glutaminian potasu, glutaminian wapnia i kwas glutaminowy) a ich działanie jest prawie że identyczne. Pozostańmy więc przy ogólnej nazwie glutaminian.Patrząc neurologicznie, glutaminian jest narkotykiem. Jest to związek aminokwasowy wywołujący uzależnienie, który przechodząc poprzez komórki śluzowe do krwi a dzięki temu bezpośrednio do mózgu, szkodzi i zakłóca prace mózgu. Dzieje się tak, ponieważ molekuły glutaminianu ze względu na swoją wielkość bez oporu przekraczają barierę krew-mózg (blood-brain barrier)

Glutaminian jako narkotyk

W odróżnieniu od innych narkotyków nie powoduje on żadnych halucynacji czy stanów "high", wywołuje "tylko" sztuczny apetyt, zakłócając funkcjonowanie rdzenia mózgowego, który (układ limbiczny) reguluje podstawowe funkcje naszego ciała a także odczucia a zatem i poczucie głodu. Poprzez wpływanie na układ limbiczny glutaminian powoduje nadmierne pocenie się, reakcje stresowe jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca oraz migreny. Percepcja zmysłowa oraz zdolność uczenia się i koncentracji po konsumpcji glutaminianu jest wyraźnie ograniczona przez kilka godzin.

U alergików glutaminian może wywołać atak epileptyczny a nawet paraliż układu oddechowego. Doświadczenia ze zwierzętami pokazują trwałe uszkodzenia mózgu. Polepszacz smaku glutaminian podano w ramach doświadczeń szczurom serwując im zupy w proszku czy chipsy ziemniaczane. Trwałe uszkodzenia mózgu ujawniły się u wszystkich zwierząt a u ciężarnych szczurów, embriony nie były w stanie wytworzyć sprawnie funkcjonującego systemu nerwowego. Takie noworodki nie byłyby w stanie przeżyć w przyrodzie na wolności. Przy poważnych uszkodzeniach mózgu, np.: udarze mózgu, do uszkodzenia dochodzi nie tylko poprzez brak tlenu, ale przede wszystkim poprzez wydzielający się ze zniszczonych komórek glutaminian.

Glutaminian szkodliwy także dla oczu

Jeśli ktoś przez dłuższy czas stosuje pożywienie zawierające polepszać smaku glutaminian sodu ryzykuje jakością swojego wzroku. Ten fakt potwierdzili naukowcy z Uniwersytetu Hirosaki w Japonii (prof. dr Hiroshi Ohguro) według gazety New Scientist.
W doświadczeniach na szczurach udowodniono, że żywność o wysokiej zawartości glutaminianu trwale uszkadza siatkówkę i może doprowadzić do utraty wzroku. Polepszacze smaku mogą się kumulować. Prof. dr Hiroshi Ohguro potwierdził, że w ramach jego badań stosował duże ilości glutaminianu. Nie chciał jednak określać minimalnej granicy, ponieważ glutaminian potrafi latami się odkładać, a jego szkodliwość objawia się z opóźnieniem. Według prof. dr. Hiroshi Ohguro może to być wyjaśnieniem fenomenu dlaczego tak wiele pacjentów we wschodniej Azji choruje na specjalną formę jaskry (Glaukomia) bez typowego podwyższonego ciśnienia w oku.

Polepszacze smaku nie są przyprawami, tylko chemicznymi substancjami, które niezależnie od zapachu, smaku czy aromatu danej potrawy wywołują sztuczne poczucie głodu w mózgu. „Efektem ubocznym“ jest podniesienie sprzedaży mało smacznych produktów.Wciąż jeszcze stosuje się glutaminian jako wzmacniacz smaku w większości produktów instant a nawet w przyprawach, pomimo tego, że jest on narkotykiem...

źródło:  http://www.ehrenfeld.pl/index.php?go=news&id=9

* * *

źródło: http://vitalia.pl/index.php/mid/3/fid/2/diety/dieta&article_id=366

Glutaminian sodu (E621) – bezpieczny, ale czy zdrowy?

Roczna produkcja glutaminianu sodu na świecie to około 400 000 ton. Nadmierne jego spożycie może mieć wpływ na zwiększone ryzyko powstawania otyłości – donoszą naukowcy z Północnej Karoliny. Wyniki te budzą sporo kontrowersji. Producenci branży przemysłu spożywczego uważają je za bezpodstawne i krzywdzące.

Glutaminian w diecie = otyłość 3 razy częściej

Ludzie stosujący monoglutaminian sodu jako wzmacniacz smaku są o wiele bardziej narażeni na wystąpienie nadwagi lub otyłości, w porównaniu z tymi, którzy go nie stosują jako dodatku przyprawowego. Takie wnioski wyciągnęli badacze z Uniwersytetu w Północnej Karolinie. Badaniom poddani byli Chińczycy, ponieważ substancja ta stosowana jest w największych ilościach w tej części świata. Dotyczy to również zwolenników kuchni chińskiej. Chińczycy, których odżywianie przeanalizowano, żywili się produktami spożywczymi niskiego przetworzenia. Dieta bogata w takie produkty sprzyja utrzymaniu masy ciała na prawidłowym poziomie. Badanych podzielono na grupy, w których określono, czy glutaminian był spożywany, a jeśli tak, to w jakich ilościach. Okazało się, że u tych spożywających największe jego ilości, pomimo stosowania diety pozbawionej niezalecanych w prawidłowym odżywianiu produktów otyłość lub nadwaga występowały 3-krotnie częściej w porównaniu z tymi, którzy glutaminianu sodu nie stosowali.Wnioski te potwierdziły wcześniej wykonywane badania, ale z udziałem zwierząt. Konsumentom pozostaje zaczekać na dalsze informacje związane z tą substancją. Jeśli dalsze badania umocnią te doniesienia, na pewno zostaną wprowadzone odpowiednie środki ostrożności.

Glutaminian a utrata wzroku

Przed kilkoma laty badania prowadzone z udziałem zwierząt przez okres 6 miesięcy wskazywały, że jego nadmiar w diecie może wpływać na uszkodzenia siatkówki, a co za tym idzie powodować utratę wzroku. Wtedy jednak stwierdzono, że tak wysoki poziom glutaminianu sodu w codziennej diecie nie jest możliwy do osiągnięcia. Jednak długotrwałe spożywanie żywności bogatej w ten składnik może prowadzić do powstawania tego samego efektu. Próbuje się też udowodnić, że glutaminian w nadmiernych ilościach w diecie może też sprzyjać powstawaniu:
* bólów migrenowych
* alergii
* osłabienia
* astmy

Czym jest glutaminian sodu?

Glutaminian sodu należy do substancji, które występują pod wspólną nazwą: „wzmacniacze smaku”. Naturalnie wolny glutaminian sodu występuje na ogół w ilościach nie większych niż 0,1 g/100 g w produktach spożywczych. Jednak w takich produktach jak pomidory czy sery może go być nawet od 0,25-0,6 g/100 g. W celu wzmocnienia smaku dodaje się go w ilościach 0,2-0,8 g/100 g produktu. Najczęściej dodawany jest do:
* konserw mięsnych, warzywno-mięsnych i wędlin
* koncentratów obiadowych
* mieszanek przyprawowych
* koncentratów zup i innych przypraw.

Jak postępować w obliczu takiej wiedzy?
Naukowcy ciągle przedstawiają swoje odkrycia. Często sygnalizują ważne problemy. Dobrze byłoby, aby starać się podchodzić do nowych informacji ze swego rodzaju rezerwą i nie wzbudzać od razu paniki. W tym przypadku nie zaszkodzi zmniejszyć spożycia wysoko przetworzonych produktów takich jak: zupy, sosy instant, dania ze słoików, konserw itp., do czego od lat zachęcają dietetycy. Z drugiej strony z dystansem traktować reklamy produktów „bez glutaminianu sodu”. W nich bowiem często rezygnuje się z glutaminianu na rzecz sporej ilości soli, która również nie jest zalecana.

Cholesterol - fakty kontra mity

CHOLESTEROL - mity i fakty (opublikowany przez Fundację Weston Price)


Dlaczego tak skrupulatnie bada się poziom cholesterolu, choć dawno udowodniono, że jego rola w rozwoju miażdżycy jest żadna? Liczba zgonów z powodu zawałów serca i wylewów krwi do mózgu systematycznie rośnie, pomimo totalnej wojny, jaką wydano na walkę z wysokim poziomem cholesterolu. Ostatnio coraz częściej mówi się o tym, że częściej mają zawały serca osoby, u których cholesterol był niski.

To jak to naprawdę jest z tym cholesterolem? Dążyć do jego obniżenia, czy nie?

/polecam filmiki 4 i 5: Medycyna Komórkowa - patrz posty -> 2010 -> sierpień/

A teraz mity rozmijające się z prawdą.

Mit nr 1: Ludzie, którzy mają wysoki poziom cholesterolu, są bardziej podatni na atak serca.

Młodzież oraz ludzie w średnim wieku, u których poziom cholesterolu przekracza 350, znajdują się tak naprawdę w takim samym zagrożeniu jeżeli chodzi o zawał, jak ludzie, u których ten poziom jest znacznie poniżej tego pułapu. Natomiast dla mężczyzn w wieku dojrzałym oraz dla wszystkich kobiet, niezależnie od wieku, wysoki cholesterol wpływa pozytywnie na długość życia.

Mit nr 2: Cholesterol i tłuszcze nasycone zatykają tętnice.

Tak naprawdę ilość cholesterolu i nasyconych tłuszczy w tętnicach nie stanowi dla nich samych żadnej przeszkody, żadnego problemu. To co istotnie się na nich osadza to wapń, który następnie ulega utwardzeniu i to jest rzeczywistą przyczyną problemów. Natomiast kwasy tłuszczowe zostają rozłożone.

Mit nr 3: Spożywanie pokarmów bogatych w nasycone tłuszcze i cholesterol powoduje wzrost poziomu cholesterolu we krwi i naraża nas na zawał serca.

Przeprowadzono w tym kierunku wiele naukowych badań i jak do tej pory, absolutnie ŻADNE z nich nie potwierdza, jakoby istniał jakiś związek pomiędzy w/w elementami diety, a zawałem. Dowodem na poparcie tej tezy, mogą być natomiast Amerykanie, którzy w pewnym momencie pod wpływem ostrzeżeń dietetyków zredukowali znacznie ilość tłuszczów i cholesterolu w diecie, czego wynikiem był –paradoksalnie- wzrost liczby zawałów.

Mit nr 4: Leki obniżające poziom cholesterolu uratowały wielu ludziom życie.

Dwa ostatnie eksperymenty, przeprowadzone na ponad 10 tys. osobach dowodzą, iż leki te nie wpłynęły na poprawę stanu zdrowia pacjentów, ani tym bardziej na ich wyleczenie się.

Mit nr 5: Kraje, w których dieta mieszkańców opiera się głównie na tłuszczach zwierzęcych i cholesterolu, notuje się ogromne ilości zawałów.

Mamy wiele wyjątków od tej "reguły". Chociażby Hiszpania, Szwajcaria czy Francja, gdzie spożycie w/w stanowi większą część jadłospisu. Widzimy zatem, że takie połączenie składników NIE JEST przyczyną, dla której co roku odnotowuje się ogromną ilość zawałów. Dowodem są kraje wysoko rozwinięte i bogate, gdzie ludzie- paradoksalnie- spożywają dużą ilość pokarmów pochodzenia zwierzęcego, odnotowuje się masę innych czynników, które mają wpływ na częstotliwość ataków serca.

* * * * *

Czy stosowane leki są bezpieczne?

Większość znanych leków obniżających poziom cholesterolu działają poprzez zablokowanie enzymu, który odpowiada za powstanie cholesterolu w wątrobie (tzw. enzym HMG-CoA). Te "blokady" enzymu, zwane "statynami", sprzedawane są jako m.in. Zocor, Pravacol, Lipitor, itp.

Największym skutkiem ubocznym ich zażywania jest osłabienie i stopniowa utrata mięśni. Dzieje się tak w jednym przypadku na trzy. Inne konsekwencje to: bóle mięśni, pleców, bóle pięty czy kłopoty z wyraźnym mówieniem. To ostatnie związane jest z interferencją statyn z koenzymem Q10 niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania mięśni. Często jednak na objawienie się pełnej gamy tych skutków musimy czekać około 3 lat od rozpoczęcia "leczenia", ponieważ są to leki z grupy działania z "opóźnionym zapłonem". Na szybsze ich doświadczenie mogą liczyć jednakże bardzo aktywni ludzie, u których ze względu na tryb życia, większość procesów zachodzi szybciej.

Niewydolność serca: ta ciężka choroba również podwoiła liczbę swoich ofiar od czasu wprowadzenia "cudownych" leków obniżających poziom cholesterolu na rynek. Jak wiemy, serce to mięsień, który wymaga bogatych dostaw koenzymu Q-10.

Polineuropatia: choroba objawiająca się uczuciem mrowienia i bólem w dłoniach i stopach oraz problemami z chodzeniem, to kolejny skutek uboczny zażywania statyn. Sama choroba często określana jest "choroba wieku starczego", tymczasem nikt nie wini leków...

Uszkodzenie świadomości: wielu pacjentów doświadczyło kłopotów z pamięcią i umysłowego wyczerpania, w skrajnych przypadkach nawet "czarnych dziur" w pamięci (amnezja). Objawy te zgłaszali często piloci, czy osoby, które zawodowo zajmowały się prowadzeniem maszyn czy samochodu.

Rak: Bardzo wiele badań z wykorzystaniem gryzoni dowodzi, że mają one wpływ na powstanie raka. Większość prób na szybkość rozrostu nowotworu, nie jest przeprowadzana wystarczająco długo, aby móc podać wymierne dane. Jednak przeprowadzono takie badanie na kobietach, które cierpiały na raka piersi. Udowodniono, że szybkość rozrostu komórek rakowych u kobiet, które brały statyny przewyższała szybkość jego rozrostu u kobiet nie stosujących leku o blisko 1500%!

Depresja: Na ten temat przeprowadzono wiele studiów i wszystkie zgadzają się co do jednego: niski poziom cholesterolu ma niebagatelny wpływ na rozwój tej choroby.

Teraz wypadałoby odpowiedzieć sobie na następujące pytanie:

Jeżeli rzeczywiście to nie cholesterol odpowiada za kłopoty z sercem to CO?

Wielu naukowców wysnuło na ten temat wiele przekonujących teorii na podstawie swoich obserwacji istnej epidemii zawałów w społeczeństwach zachodnich. Oto kilka z powodów:

• brak witaminy A i D - w latach 30-tych, Weston A. Price, zaobserwował, że ilość odnotowanych ataków serca wzrastała, w okresach kiedy ilość rozpuszczalnych w tłuszczu witamin, zawartych w lokalnej produkcji maśle, zmalała.

• brak witaminy B-6 i B-12 oraz kwasu foliowego - wykazano jednoznacznie, że te braki prowadzą do wzmożonego poziomu homocysteiny- substancji w dużej mierze odpowiedzialnej za zawał.

• tłuszcze "trans"- wielu naukowców wykazało szkodliwość tego typu tłuszczów na zdrowie i kondycje serca; w przeciwieństwie do tłuszczów nasyconych, które na wiele sposobów nas przed chorobami serca chronią

• ubytki w minerałach - w szczególności niedobory magnezu, miedzi i wanadu maja wpływ na osłabienie kondycji serca

• pasteryzacja mleka - tego chyba nie trzeba specjalnie tłumaczyć ;)

• stres - pozbawia organizmu wielu odżywczych składników, tym samym jest jednym z głównych czynników wpływających na zawał

sobota, 31 lipca 2010

Aspartam - zabójcza słodycz

ASPARTAM


1) http://www.youtube.com/watch?v=Q_aH4OKaI38

2) http://www.youtube.com/watch?v=b8jPpk-bVi0&feature=related
3) http://www.youtube.com/watch?v=-2U6pk9qhSI&feature=related
4) http://www.youtube.com/watch?v=mdD3vyHnyXM&feature=related
5) http://www.youtube.com/watch?v=SGGIMadWpPQ&feature=related
6) http://www.youtube.com/watch?v=TFq64TxJvBk&feature=related

Aspatram zabił moją żonę:
http://www.youtube.com/watch?v=Fk6G7xykH9c&feature=related&noredirect=1

Wszechobecny aspartam /Nutra Sweet/.
 Znalazłem go nawet na liście składników... śledzi w oleju. Wow! Do pary z glutaminianem sodu... - "czarny duet"!
A ja naiwnie myślałem, że w tym produkcie są tylko śledzie i olej...

Ale aspartam czepił się nie tylko śledzi -
oto cytat spod pewnego linku z sieci, który to link już teraz nie jest aktywny - ale tę treść miałem wcześniej skopiowaną. Źródła kopii więc nie podaję.

ASPARTAM MOŻNA ZNALEŹĆ (m. in.) w: - śniadaniach błyskawicznych – pastylkach miętowych poprawiających zapach oddechu – płatkach – gumie do żucie bez cukru – mieszankach kakaowych – napojach kawowych – mrożonych deserach – deserach żelatynowych – napojach owocowych – środkach przeczyszczających – multiwitaminach – napojach mlecznych – lekarstwach i dodatkach – shake’ach – napojach bezalkoholowych – słodzikach stołowych – napojach herbacianych – rozpuszczalnych kawach i herbatach – mieszankach dekoracyjnych – coolerach winnych – jogurtach. Dowiedziałem się, że aspartam został znaleziony w produktach, w których nie jest deklarowany na opakowaniu. Szczególnie trzeba uważać z produktami farmaceutycznymi i dodatkami żywieniowymi (np. multiwitaminy, minerały, etc. - przyp.tłum.). Zostałem poinformowany, że nawet pewne dodatki żywieniowe produkowane przez dobrze znanych producentów tego typu preparatów, jak np. Twinlabs, zawierają aspartam. Informacje, do których odniosłem się powyżej, stanowią szczyt góry lodowej jeśli chodzi o informacje n/t szkodliwości aspartamu.

Aspartam jest dopuszczony do żywności w Polsce. Jest on tam wymieniony pod numerem E 951.

* * *

Gdzie m. in. "spotkałem" aspartam? ("ciekawsze spotkania")

- herbara smakowa Loyd: grzaniec zbójnicki, etc.
- pastylki do ssania, np. Cholinex, Tantum Verde, Propolis (kupiony w sklepie zielarskim!)

Kupione pigułki propolisu wywaliłem do kosza, Tantum Verde (4 dropsy! - bo była promocja... Jestem już stary, a jednak ciągle durny...) powiesiłem w reklamówce przy kontenerze na śmieci. Do dziś mam mieszane uczucia w tym wyrzuty sumienia: po co wieszałem, by ktoś to jadł i się truł...?

- śledzie w oleju

"Terapia metaboliczna witaminą B17" - fragment książki

Terapia metaboliczna witaminą B17


Praca zbiorowa

Stosowana w prewencji i chorobach nowotworowych. Materiał uzupełniający do książki G. Edwarda Griffina "Świat bez raka. Opowieść o witaminie B17"

Zawarte w książce informacje pozwolą czytelnikowi zapoznać się z terapią metaboliczną stosowaną we wspomaganiu leczenia nowotworów i w prewencji.

Informacje, z którymi zapoznasz się w tym informatorze nie są powszechnie akceptowane przez współczesną medycynę. Jeżeli powyższe twierdzenia są prawdziwe, to leczenie i profilaktyka raka mogą stać się szalenie proste, bowiem wystarczy jedynie przywrócić do naszej diety składnik pokarmowy, który łatwo otrzymać i który, co ważne, nie jest drogi.
Fragment książki

Przedmowa

Według szacunków Amerykańskiego Towarzystwa Onkologicznego (American Cancer Society - ACS) co roku na raka zapada 550 tyś. Amerykanów, zaś co trzeci mieszkaniec tego kraju w trakcie swojego życia prawdopodobnie zachoruje na raka. W Polsce, zgodnie z Rocznikiem Statystycznym odnotowuje się rocznie ok. 106 tyś przypadków zachorowań na raka z tendencją rosnącą.

To, z czym Czytelnik się tutaj zapozna nie jest powszechnie akceptowane przez współczesną medycynę. I tak na przykład, amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne (ACS) oraz Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne (AMA) nazywają wręcz te informacje "oszustwem" bądź "szarlatanerią". Dlatego też FDA i inne agencje rządowe korzystają ze wszelkich dostępnych środków, by zapobiec rozpowszechnianiu zawartej tu wiedzy. Posuwały się one do aresztowania osób za prowadzenie publicznych wykładów na ten temat, konfiskowały filmy i książki, a nawet odważały się stawiać przed sądem lekarzy wykorzystujących te informacje do ratowania życia pacjentom. Niniejsza publikacja wykazuje, że wielka tragedia ludzkości, którą jest rak, może zostać powstrzymana już dziś, teraz i to w oparciu o aktualny stan wiedzy potwierdzony naukowo. W niniejszej publikacji znajdują się dowody, według których rozwój raka jest spowodowany niedoborem pokarmowym, podobnie jak szkorbut czy pelagra (rumień). O ile - jak twierdzi medycyna - raka mogą wywołać wirusy, bakterie bądź znane (lub też i nie) toksyny, to jego niepohamowany rozwój spowodowany jest brakiem pewnego składnika pokarmowego, który człowiek współczesny usunął ze swego pożywienia. Tym składnikiem jest witamina B17, znana również jako amigdalina albo letril.

Jeżeli powyższe twierdzenia są prawdziwe, to profilaktyka i leczenie raka mogą stać się szalenie proste, bowiem wystarczy przywrócić do naszej diety składnik pokarmowy, który łatwo otrzymać i który - co ważne - nie jest drogi. Coraz więcej lekarzy na całym świecie bada i dowodzi w swoich klinikach, że teoria o witaminowym podłożu rozwoju raka jest prawdziwa.

Czytając uważnie książkę G.E. Griffina Świat bez raka - historia witaminy BI7, Czytelnik będzie miał okazję się przekonać, iż istnieje mnóstwo dowodów potwierdzających teorię o żywieniowym podłożu rozwoju raka - dowodów na tyle licznych, by przekonać większość ludzi, że teoria ta jest prawdziwa. Mimo tych dowodów nie jest ona uznawana przez medycynę ortodoksyjną- niemniej wskazują one, iż prawdopodobnie znamy odpowiedź na zagadkę związaną z rakiem i skuteczny sposób zapobieganiu mu i leczenia.


Wstęp

W roku 1952, po latach poszukiwań, doktor biochemii Ernest T. Krebs jr wyizolował nową witaminę z grupy B, i nadał jej numer 17 i nazwał "letrilem". Z upływem lat coraz więcej osób zyskiwało pewność, że dr. Krebsowi udało się nareszcie odkryć środek zwalczający prawie każdy rodzaj raka. Pewność, którą dziś dzieli coraz więcej i więcej ludzi. W tamtych czasach dr Krebs raczej nie zdawał sobie sprawy z faktu, iż jego odkrycie było niczym wsadzenie kija w gniazdo szerszeni. Ponieważ ponadnarodowe koncerny farmaceutyczne nie mogły opatentować witaminy B17, ani zastrzec sobie wyłącznych do niej praw, rozpoczęły zwalczać ją wyjątkowo agresywną propagandą - i to mimo ogromnej ilości przytłaczających wręcz dowodów jej skuteczności w leczeniu większości rodzajów raka. Dlaczego medycyna ortodoksyjna rozpętała wojnę przeciwko witaminie B17? Edward Griffin, autor książki Świat bez raka - opowieść o witaminie Bl7 utrzymuje, że odpowiedzi na to pytanie nie należy szukać w badaniach naukowych lecz w polityce, gdzie leżą ukryte interesy władzy i firm panujących nad współczesnym establishmentem medycznym.

Każdego roku tysiące Amerykanie wyjeżdża do Meksyku, by leczyć się witaminą Bl7, mówiąc inaczej - letrilem. Dlaczego wyjeżdżają? Ano dlatego, że w Stanach Zjednoczonych terapia letrilem jest zakazana. Wielu z tych pacjentów usłyszało, że ich rak jest w stadium końcowym i pozostało im kilka miesięcy życia. A dzięki terapii letrilem niewiarygodny wręcz procent chorych na raka odzyskał zdrowie i cieszy się nim do dziś. Mimo to Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne (ACS), Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne (AMA) oraz liczne ośrodki badań nad rakiem utrzymują, że leczenie letrilem to oszustwo i szarlataneria. Jeśli ktoś wyzdrowieje po kuracji letrilem, twierdzą wtedy, że doszło do "spontanicznej remisji raka", bądź... że pacjent na raka nigdy nie chorował, a jedynie postawiono mu jedynie błędną diagnozę. Jeśli zaś pacjent umrze, starając się wyleczyć letrilem, stwierdzają wtedy: "Widzicie?! Letril nie działa!".

Tymczasem tysiące chorych na raka na całym świecie leczonych chirurgicznie, bądź radio i chemioterapią umiera każdego roku, zaś medycyna ortodoksyjna twierdzi, że terapie te są "bezpieczne i skuteczne".

Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) od kilkudziesięciu już lat usiłuje wyeliminować witaminę B17, głównie za pomocą surowych zakazów oraz nieformalnych nacisków. Tymczasem letril jest używany w kilku klinikach meksykańskich, które leczą raka przy pomocy specjalnej diety. Kliniki te szczycą się prawie 100% skutecznością wyleczeń w przypadkach raka uprzednio nieleczonego (a jedynie zdiagnozowanego) - to znaczy takich, które jeszcze nie były traktowane naświetlaniami, hernioterapią i/lub podlegały interwencji chirurgicznej. Znakomita większość chorych leczonych letrilem dobrze reaguje na kurację: poprawia się ich samopoczucie, humor, rośnie apetyt i masa ciała, częstokroć wracają im zwykłe kolory, zaś ból j odór wywołany przez raka maleją lub znikają zupełnie. W tysiącach przypadków odnotowano całkowite wyleczenie.

Witamina Bl7, znana również jako "amigdalina" lub "letril", znajduje się w wielu roślinach. Najwięcej jest jej w nasionach roślin zaliczanych do rodziny rosacea (różowate), takich jak morele, brzoskwinie, śliwki i innych, o gorzkich nasionach (gorzkie migdały). Sporo roślin, owoców i warzyw zawiera niewielkie ilości witaminy 617 i w ten sposób stanowi ona część naszej codziennej diety.

Chcielibyśmy przedstawić Czytelnikowi tę substancję roślinną, której właściwości przeciwrakowe znane są od dawna (pierwsze udokumentowane przypadki skutecznego zastosowania amigdaliny w leczenia nowotworów u kobiet odnotowano we Francji w połowie dziewiętnastego wieku), a w ciągu ostatnich dziesiątków lat zostały naukowo potwierdzone badaniami klinicznymi, (m.in. patrz: prace prowadzone przez dr. Ernesto Contrerasa Rodrigueza w Oasis of Hope Hospital w Meksyku. Od 1963 roku doktor Contreras przeprowadził terapię letrilem u ponad 100 tysięcy pacjentów.)

Zawarte poniżej informacje pozwolą czytelnikowi zapoznać się z zaletami terapii metabolicznej stosowanej we wspomaganiu leczenia nowotworów i w prewencji. Wszystkie wymienione tu dodatki żywnościowe są łatwe do uzyskania przez osoby, które nie mogą udać się do Meksyku z przyczyn finansowych lub zdrowotnych oraz wszystkich tych, którzy stosowali i muszą nadal kontynuować kurację metaboliczną. Czytelnik dowie się jak korzystać z kuracji ponosząc stosunkowo niewielkie koszty. Informację, gdzie można zaopatrzyć się w produkty niezbędne do prowadzenia kuracji metabolicznej raka czytelnik znajdzie na końcu niniejszej książki oraz/bądź przeszukując Internet.

Publikacja ta jest oparta na informacjach zawartych na stronie internetowej http://www.worldwithoutcancer.org.uk

oraz w książce „Świat bez raka” G. Edwarda Griffina.

Odwiedzając wspomnianą stronę, czytelnik może znaleźć na niej wiadomości na temat badań związanych z witaminą B-17, streszczenia monografii, badania kliniczne, chemiczny opis działania witaminy B-17 i jej składników na komórkę raka, świadectwa, historie chorób, biografie, zdjęcia, wykresy, odnośniki i wiele innych pożytecznych informacji - uwaga: strona dostępna jedynie w języku angielskim. Niniejsza publikacja została napisana w celu objaśnienia poszczególnych elementów terapii metabolicznej i ma ewentualnie służyć pomocą w trakcie trwania terapii.

Aktualizowane na bieżąco informacje na temat opisywanej tu terapii winny być dostępne na stronie http://www.swiatbezraka.info w języku polskim w drugiej połowie 2008 roku.



Uwaga – ostrzeżenie
Nie promujemy letrilu ani innych produktów tu wymienianych jako składników terapii metabolicznej raka - wspominamy o nich pod kątem prewencji i terapii żywnościowych. Wszystkie informacje, jak i informacje o przypadkach wyleczeń, były publikowane w prasie bądź pochodzą z korespondencji lekarzy i pacjentów, którzy stosowali terapię metaboliczną i którzy chcieli podzielić się swymi doświadczeniami z innymi. To ważne, by każdy czytelnik zachował stosowną ostrożność w ocenie. Nie mamy zamiaru sugerować, iż czytelnik będzie miał doświadczenia podobne do doświadczeń autorów tych oświadczeń. Dzielimy się tymi informacjami, ponieważ uważamy, iż każdy ma prawo do wyrobienia sobie własnego zdania na ich temat, zwłaszcza, że informacja o witaminie B17 jest w społeczeństwie nikła.

Wszelkie informacje zawarte tu i w książce Świat bez raka, są autentyczne, a ludzie, którzy je spisali rzeczywiście istnieją. Prezentowane przez nas opisy wyleczeń oraz dane są prawdziwe w takim samym zakresie, jak opisy wyleczeń i badania prezentowane przez medycynę ortodoksyjną. Wolny człowiek ma prawo zapoznać się z każdą dostępną informacją, by móc dokonywać swobodnych wyborów w kwestiach związanych z własnym zdrowiem. Dlatego przedstawiając je, działamy zgodnie z naszym prawem do wolności wypowiedzi i prawem czytelnika do swobodnego dostępu do informacji.

Zawartość tej publikacji ma przeznaczenie wyłącznie informacyjne. Produkty tu opisywane są pożywieniem lub suplementem diety, a ich zjadanie wspomaga mechanizmy odpornościowe w walce z chorobą i/bądź umacnia zdrowie. Przedstawiając te informacje, nie mamy zamiaru dokonywać ocen, diagnoz, leczyć lub zapobiegać jakiejkolwiek chorobie czy dolegliwości, czytelnik nie może traktować żadnej zawartej tu informacji jako porady w jakimkolwiek konkretnym przypadku choroby. Przed zastosowaniem każdej kuracji bądź lekarstwa należy skontaktować się z lekarzem. Trzeba jednak podkreślić, że część z zamieszczonych tu informacji nie jest akceptowana przez oficjalny nurt medycyny, dlatego zasięgać porad u lekarzy, którzy orientują się w stosowaniu terapii metabolicznych.

* * *

"Terapia metaboliczna witaminą B17"

Wydawnictwo 3.49 Oficyna Wydawnicza
Ilość stron: 73
Wymiary: 146x204
Oprawa: broszurowa

ISBN: 978-83-85290-18-6

Kategorie:
Zdrowie-Terapie komplementarne

źródo: http://www.dobreksiazki.pl/b12556-terapia-metaboliczna-witamina-b17.htm

* * *
Jason Vale  - odsiaduje w NY karę...:
skazany za to, że wyleczył się z raka pestkami moreli i głośno o tym mówił:

http://www.youtube.com/watch?v=RwLZpTx-Gzc

Jesz jabłko - zjadaj pestki: amigdalina - B17

Witamina B17 (amigdalina, laetrile, letril)


Cytaty z tekstu poniżej:

> Dlaczego zapadamy na raka – czy na skutek palenia papierosów, intensywnego nasłonecznienia, czy też jest to efektem toksycznych dodatków do naszej żywności? Dr Krebs tak nie myśli. Całość jego udokumentowych badań biochemicznych wskazuje na fakt, że rak jest po prostu skutkiem niedoboru witaminy B17, już dawno temu usuniętej z naszych wysoko rafinowanych, zachodnich diet. Krebs postuluje, że tzw. „czynniki rakotwórcze” są jedynie swoistym wentylem, który ostatecznie ukazuje niedobór witaminy B17 i jego dewastujące efekty.

> Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc. przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany – twierdzi dr Ernesto Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów

> Nasi dziadowie jedli jądra pestek znacznie częściej. Niektórzy, bo lubili, inni z oszczędności albo biedy. Jedli też często zapomnianą przez współczesnych kaszę jaglaną, zwierającą B17. Do chleba dodawali ziarno lnu również zawierające letril. Spożywali mleko i mięso zwierząt, które jadły trawę, zawierającą B17. Współczesne odmiany traw zostały tak genetycznie zmienione, że pozbawiono je letrilu.

> Kiedy nasze babcie robiły weka na zimę, kładły owoce z pestkami. Nie wiedząc o tym, dostarczały swoim rodzinom B17. Kiedy nasze mamy robiły weka, pestki już wyjmowały, bo wmówiono im, że w pestkach jest cyjanek, czyli kwas pruski. Panika przeniknęła oczywiście z USA. Dlatego dzisiaj tysiące Amerykanów potajemnie wyjeżdża leczyć się do Meksyku... i wraca zdrowymi. Zresztą w Polsce, tak jak i w wielu krajach, nie możemy kupić witaminy B17 w żadnej aptece. Proszę sprawdzić, jak magister za ladą będzie stukała w klawiaturę aptecznego komputera wszystkie trzy nazwy, po czym uśmiechnie się i powie, że nie ma czegoś takiego.

> Podstawowym argumentem przeciwko B17 jest twierdzenie, że letril zawiera silnie trujący cyjanek. Jednak witamina B12 również zawiera cyjanek i bez kłopotów można ją kupić w aptece. Nawet bez recepty. O co tu chodzi?


Zapraszam do lektury poniżej...


Występowanie „witaminy B17”

Najwyższe stężenie "witaminy B17" można znaleźć w przyrodzie

Pestkach lub nasionach owoców: jabłka, moreli, wiśni, nektaryn, brzoskwiń, gruszce, śliwek,

Fasoli: bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata , mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).

Orzeszkach: gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowca

Jagodach: (niemal wszystkie dzikie jagody) jeżyny, aronii, żurawiny błotnej, dzikiego bzu (Sambucus L. ), malin, truskawek.

Nasionach: lnu, sezamu, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

Trawach: akacji (Acacia Mill.), alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskim (Sorghum halepense (L.) Pers.) , trojeści amerykańskiej (Asclepias syriaca), pszenicy (trawa).

Ziarnach: kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).

I innych:
pędach bambusa, fuschia roślin, Sorgo (Sorghum Moench) , dzikiej hortensji, cis drzewa (igieł, świeże liście) (cis jest trujący! nie wiem kto takie rzeczy wmawia ludziom!).

Profilaktyka czyli reguła oparta na doświadczeniu:

Według dr Krebs, są zasady a by przyswoić dzienną dawkę "wit. B17" którą można uzyskać poprzez jedną z dwóch następujących wskazówek:

Po pierwsze, zjadaj całą zawartość "witaminy B17", czyli owoce w całości (nasiona włącznie), ale nie jedz większej ilości nasion ponda te które były w całym zjedzonym owocu.

Przykład: jeśli jeść dziennie trzy jabłka, nasiona w trzech jabłkach zawierają wystarczającą ilość "wit. B17". Więc nie będziesz już musiał jeść dodatkowo pestek z jabłek.

Po drugie, jedno jądro pestki z brzoskwini lub moreli na ok 4,5 kg masy ciała uważa się za więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi.

Na przykład, człowiek o masie 77kg może zużywać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień i przyjmować biologicznie rozsądne ilości "wit. B17".

I dwie ważne uwagi: Oczywiście, możesz zjadać dużo czegokolwiek. Ale po zjedzeniu zbyt wielu jąder pestek lub nasion, można spodziewać się nieprzyjemnych skutków ubocznych. Ta naturalna żywność powinna być spożywana w racjonalnych ilościach (nie więcej niż 30 do 35 jąder pestek na dzień).

Również wysokie stężenia "wit. B-17" otrzymywane są przez jedzenie naturalnych produktów spożywczych w ich surowym lub kiełkującym stadium. Nie oznacza to, że umiarkowane gotowanie i inne ingerowanie zniszczy zawartości "wit. B-17". Na przykład, Żywność gotowana w temperaturze wystarczającej do przygotowania tradycyjnej chińskiej kolacji, nie niszczy zawartości "wit. B-17".

źródło: http://www.worldwithoutcancer.org.uk/


* * * * * * *
NAUKOWCY “ODKRYWAJĄ” WITAMINĘ B17 (LAETRILE)


Grudzień 2000. Australijskie gazety donoszą,, że naukowcy w Londynie odkryli “ naturalny system produkujący cyjanek potasu, wytwarzany przez rośliny”, którego zadaniem byłoby lokalizowanie i niszczenie tumorów rakowych u ludzi. Chociaż badacze przedstawiają kassawę jako roślinne źródło cyjanku aktywnie niszczącego tumory, to KCN zawarty w kassawie jest dokładnie taki sam jak i ten znajdujący się w pestkach moreli, czyli źródle zniesławionej i zakazanej witaminy B17 Laetrile.

Nie jest to wcale nowe odkrycie, ale tylko lekko zmodyfikowana wersja pracy sławnego biochemika Ernsta Krebsa, który 40 lat wcześniej zidentyfikował i wyodrębnił witaminę B17. Krebs i jego współpracownicy zaatakowani zostali wściekle przez AMA ( American Medical Association) i międzynarodowe kompanie farmaceutyczne przypuszczalnie dlatego, że jako witamina produkowana z pestek moreli B17 Laetrile nie mogła zostać opatentowana w celu dostarczania ogromnych profitów dla udziałowców.

I chociaż obecnie owi “ szanowani” badacze medyczni w Londynie przyznają ostatecznie, że B17 może zostać użyta do niszczenia rakowatych narośli, czytelnicy może zechcą przestudiować poniższy raport badawczy, napisany przez autora w 1994 r. i opublikowany w 1995 r.

CZY RAK JEST JEDYNIE CHOROBĄ WYWOŁANĄ NIEDOBOREM WITAMINY?

Pomimo, że wiele alternatywnych kuracji rakowych odniosło sukces w ostatnich latach, niewiele było dyskusji na temat możliwych sposobów zapobiegania, czy też tłumienia raka w zarodku, zanim jeszcze ma on szanse zaatakować, ani też efektywnego kontrolowania go już po ataku. Istnieje również pytanie dlaczego z każdym kolejnym rokiem stajemy się coraz to bardziej podatni na wszelkie odmiany raka. Czy istnieje bezpośrednia więź pomiędzy łatwymi do wykrycia i wciąż narastającymi ilościami chemikaliów i dodatków w naszej żywności i zapasach wody, czy też należy winić za ten stan rzeczy usuniecie pewnych zasadniczych składników z naszych rafinowanych zachodnich diet. Faktem jest i istnieje przytłaczająca ilość dowodów na to, że usunięcie witaminy B17 z naszej diety odegrało jedną z najistotniejszych ról w zwiększonej podatności na zachorowanie na raka.

Kilka dekad wstecz – dwie książki dostarczyły nam istotnych wskazówek, co do jednego z możliwych powodów alarmującej zwyżki występowania wszystkich form raka. Chociaż adresowane były one do rożnych grup czytelników, obie te książki rozpatrywały możliwe powiązania pomiędzy niedoborem witamin i chorobą. ” Świat bez raka” Edwarda Griffina z Kalifornii przedstawia dowody na to, że witamina B17 wydaje się być zdolna do zapobiegania atakom przez wszelkie formy raka, podczas gdy druga książka “ Jedz tłusto i chudnij” doktora Ryszarda MacKarness’a - proponuje dietę bogatą w tłuszcze dla zmęczonych próbami utraty wagi według zasady “listka sałaty”.
Na początku jest trudno dopatrzyć się związku pomiędzy tymi dwoma, tak bardzo różniącymi się tematami, ale związek ten jednak istnieje. Na swój indywidualny sposób obydwie książki wskazują na dwie odrębne grupy ludzi ( jedna wegetariańska i jedna mięsożerna), które nie znają przypadku raka lub choroby serca w ogóle, konsumując lokalną żywność w środowiskach, w ktorych się urodzili. Jest to krytyczny punkt, gdyż bez stwierdzenia takowego powiązania łatwo uznanym badaczom medycyny sprowadzić ludzi na błędne tory, zważywszy miliardy dolarów wydawane na badania promocyjne leczenia promieniowaniem i chemoterapią. W latach 50-tych, po wielu latach badań, znany biochemik nazwiskiem dr Ernst T.Krebs wyodrębnił nową witaminę, której nadał liczbę B17 i nazwę „Laetrile”. W miarę upływu lat tysiące ludzi przekonało się, że Krebs ostatecznie odkrył drogę do całkowitej kontroli nad wszelkimi formami raka, czym wywołał podział na zwolenników i przeciwników trwający do dzisiaj. Ale w latach 50-tych Ernst Krebs nie miał pojęcia, w jakim to gnieździe szerszeni ośmielił się zamieszać.

Nie będąc w stanie opatentować B17 ani też zapewnić sobie wyłącznych praw do witaminy, międzynarodowa farmakologia przypuściła zmasowany atak propagandowy o niespotykanej zjadliwości przeciwko Laetrile, pomimo faktu, że niezbite dowody jej skuteczności w kontrolowaniu raka istnieją.

Dlaczego zapadamy na raka – czy na skutek palenia papierosów, intensywnego nasłonecznienia, czy też jest to efektem toksycznych dodatków do naszej żywności? Dr Krebs tak nie myśli. Całość jego udokumentowych badań biochemicznych wskazuje na fakt, że rak jest po prostu skutkiem niedoboru witaminy B17, już dawno temu usuniętej z naszych wysoko rafinowanych, zachodnich diet. Krebs postuluje, że tzw. „czynniki rakotwórcze” są jedynie swoistym wentylem, który ostatecznie ukazuje niedobór witaminy B17 i jego dewastujące efekty. Wiarygodność twierdzenia Dr Krebsa najlepiej ilustruje przykład niedoboru witaminy C, znany jako szkorbut. Podobnie jak z rakiem, nie istnieje żadne wcześniejsze ostrzeżenie o szkorbucie; organizm nie sygnalizuje niczym, że ciału zaczyna brakować zapasów witaminy C. W jednej minucie pacjent jest zdrową osobą a w następnej jest już chory. Leczenie szkorbutu przebiega również gwałtownie. W ciągu kilku dni ( a czasami godzin), stosowania wysokich dawek witaminy C szkorbut zanika, pojawiając się ponownie tylko wtedy, gdy zapasy witaminy ponownie spadną poniżej pewnego ( nie udokumentowanego) poziomu. Tak więc, jeśli Ernst Krebs ma racje, alternatywne metody leczenia (Essiac, tlen i terapie elektromagnetyczne) skazane są z góry na wątpliwe efekty. W przypadku raka zastąpienie utraconej witaminy B17 w naszych dietach mogłoby przyczynić się do większej efektywności innych alternatywnych metod leczenia albo też zupełnie je zastąpić.

Dowód, który dr Krebs zaprezentował na przestrzeni lat dla poparcia swego twierdzenia o “ utraconej” witaminie B17 w naszych dietach jest bardzo prosty. Parę wieków temu zwykliśmy jadąc chleb z domieszką nasion prosa i lnu, bogatych w witaminę B17, a teraz chleb pszeniczny i żytni, ktory jadamy nie ma jej wogóle. Przez cale generacje nasze babcie zwykły dodawać pokruszone nasiona śliwek, czereśni, jabłek, moreli i innych roślin botanicznej rodziny Rosaceae do swych domowych konfitur i dżemów. Babcia pewnie nie wiedziała, dlaczego to robi, ale nasiona wszystkich tych owoców są jednym z najpotężniejszych źródeł witaminy B17 na świecie. W tropikach, ogromne ilości B17 znajduje się w gorzkiej kassawie, znanej również jako tropikalny maniok. Badania dowiodły, że plemię z Himalajów znane jako Hunza, nigdy nie znało przypadku zachorowania na raka, czy serce ponieważ trzyma się swojej tradycyjnej diety, która jest wyjątkowo obfita zarówno w morele jak i w proso. Jednakże, po zastosowaniu zachodniej diety Hunzowie stają się podobnie podatni na te choroby, jak i reszta z nas. Ponieważ Hunzowie jedzą bardzo niewiele mięsa, mogłoby to zachęcić liczne społeczności wegetariańskie do wzajemnego poklepywania sie i wygłaszania proklamacji w stylu: “ Widzicie, mieliśmy racje!”

Jednakże, taka radość jest niezbyt uzasadniona. W poszukiwaniu diety możliwej do zaakceptowania dla tych, co nie życzą sobie przegryzania jednego liścia sałaty na dzień, Ryszard Mac Karness opracował szczegółowe studium sposobu żywienia się Eskimosów, żyjących na polarnych lodowcach oraz amerykańskich Indian, spożywających swoją tradycyjną żywność. W swym naturalnym środowisku obydwie grupy są zasadniczo mięsożerne, spożywając upolowaną zwierzynę, włączając w to łosia i karibu, wspomaganą jedynie dzikimi jagodami, kiedy bywają one dostępne w sezonie. Główą rzeczą, którą MacKarness podkreśla w swej książce “ Jedz tłusto i chudnij” jest fakt, że pomiędzy tymi ludami nie występuje problem otyłości; jest to interesujący fakt, jako że regularnie zajadają się oni zwierzęcym tłuszczem nasyconym co najmniej dwa razy na dzień. Ale bardziej interesującym faktem jest dowód na to, że Eskimosi i Indianie amerykańscy, żyjący w swych naturalnych środowiskach i spożywający naturalną żywność NIGDY nie zapadają na raka ani nie chorują na serce, dokładnie tak samo, jak plemię Hunza w Himalajach, pomimo, że Eskimosi i Indianie amerykańscy są raczej mięsożerni i nie są jaroszami. Dokładne badania wykazują, że jest to efekt działania witaminy B17. Mięso karibu jest główną częścią diety obydwu grup. Karibu, które żywią się głównie trawą strzałkową, zawierającą ok. 15.000 mg na kg nitriloside, pierwszorzędnego źródła witaminy B17. Łososiowe jagody, suszone i spożywane zarówno przez Eskimosów, jak i Indian na równi, zawierają ogromne ilości witaminy B17. Te znacznie różniące się społeczności, wegetariańskie i mięsożerne pozostają w doskonałym zdrowiu. Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy ze względów środowiskowych nie są w stanie wybrać dowolnie wegetariańskiej diety. Taka dieta byłaby całkiem niemożliwa w regionach polarnych, czy na pustyni.

Na nieszczęście, w większości “cywilizowanych” zachodnich kultur, trawy i inna żywność, którą się karmi obecnie zwierzęta domowe, przeznaczone do konsumpcji przez ludzi, rzadko zawiera więcej, niż jedynie śladowe pozostałości nitriloside, chociaż miały je one w wystarczającej ilości, dopóki botanicy i biochemicy nie zaczęli wprowadzać genetycznych zmian w nasze życie roślinne. Oznacza to, że nasze drugorzędne źródło witaminy B17 ( poprzez konsumpcje mięsa), bardzo szybko wysycha. Podczas gdy Hunzowie i Eskimosi otrzymują przeciętną, jednostkową dawkę witaminy B17 w wysokości 250 – 3.000 mg na dzień, Europejczycy, spożywający “ zdrową” współczesną żywność, przyjmują jej zaledwie 2 mg. Prowadzi to do zaskakujących wniosków. Jeśli byliśmy w stanie kontrolować szkorbut już wieki temu, jak to się dzieje, że nie jesteśmy w stanie uczynić tego samego z rakiem w dniu dzisiejszym? Faktem jest, że moglibyśmy, gdyby nasze rządy na to pozwoliły. Na nieszczęście, większość rządów ugięła się pod presją ze strony międzynarodowej farmakologii, amerykańskiej FDA (Food & Drug Administration) i AMA (American Medical Association). Te instytucje zorganizowały potężne kampanie odstraszające, oparte na fakcie, że witamina B17 zawiera pewne ilości śmiertelnej trucizny – cyjanku potasu, wygodnie zapominając, że witamina B 12 zawiera również wielkie ilości tej substancji a istnieje w wolnej sprzedaży we wszystkich sklepach z naturalną żywnością na całym świecie.

Witamina B17 Laetrile Doktora Krebsa ekstrahowana była z pestek moreli a następnie syntetyzowana w formę krystaliczną przy użyciu jego własnego, unikatowego procesu. Wtedy amerykańska FDA zaczęła bombardować media opowieścią o nieszczęsnym małżeństwie, które zatruło się po zjedzeniu surowych pestek moreli w San Francisco. Opowieść dostała się na czołówki wszystkich gazet w USA, chociaż kilku podejrzliwym dziennikarzom, którzy usiłowali ustalić tożsamość nieszczęsnej pary, nigdy się to nie udało, pomimo uporczywych wysiłków. Nacisk ze strony międzynarodowej farmakologii / FDA / trwał nieubłaganie. Od tego momentu spożywanie pestek moreli lub B17 Laetrile stało się jednoznaczne z popełnianiem samobójstwa. Kiedyś w latach 50-tych Dr Ernst Krebs udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że B17 była kompletnie nieszkodliwa dla ludzi i to w najbardziej przekonywujący sposób. Po przetestowaniu witaminy na zwierzętach, napełnił dużą strzykawkę mega-dozą skoncentrowanej Laetrile, którą następnie wstrzyknął sobie w ramie! Może był to drastyczny sposób, ale awanturniczy Dr Krebs ciągle żyje i cieszy się dobrym zdrowiem.

Witamina jest nieszkodliwa dla zdrowych tkanek z bardzo prostego powodu: każda molekuła B17 zawiera jedną jednostkę cyjanku, jedna jednostkę benzaldehydu i dwie jednostki glukozy(cukru) ‘zamknięte’ razem. Po to, aby cyjanek mógł stać się niebezpieczny trzeba najpierw ‘otworzyć’ molekułę, aby go uwolnić, trick którego jest w stanie dokonać jedynie pewien enzym, zwany beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego. Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany’ w miejscu, gdzie znajduje się rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe, ponieważ benzaldehyd ‘otwiera’ się w tym samym czasie. Benzaldehyd jest śmiertelnie niebezpieczną trucizną, która wówczas działa łącznie z cyjankiem, wytwarzając truciznę sto razy silniejszą, niż każdy z nich z osobna. Połączony efekt tych związków na komórki rakowe najlepiej pozostawić wyobraźni. Ale co z niebezpieczeństwem dla reszty komórek ciała? Inny enzym, rhodanese, zawsze obecny w daleko większych ilościach niż ‘otwierający’ enzym beta-glucosidase w zdrowych komórkach, posiada prostą zdolność kompletnego rozdrobnienia i przetworzenia zarówno cyjanku jak i benzaldehydu w produkty korzystne dla zdrowia. Jak można przewidzieć, komórki rakowe nie zawierają w ogóle rodanezu, co pozostawia je kompletnie na łasce tych dwu niebezpiecznych trucizn.

Pokolenia temu nasi eksperci rolni znali już efekt działania beta-glucosidase, tzn. jego zdolność do uwalniania jednostki cyjanku w molekule B17 ale wydawało się, że istnieje mnóstwo wątpliwości odnośnie sposobu podejścia do problemu. Uproszczonym rozwiązaniem zdawało się wówczas zaklasyfikowanie wszystkich roślin zawierających molekule B17 jako “ trujących” a następnie zmodyfikowanie ich genetycznie w celu kompletnego usunięcia zawartości nitriloside dla bezpieczeństwa zwierząt. Jednym z klasycznych przykładów tego ‘poronionego’ rozwiązania był przypadek z 1940 r., w którym australijskie owce okazjonalnie zdychały na skutek nadmiaru cyjanku, pochodzącego z białej koniczyny, o której wiadomo było, że zawiera B17. Pominięto fakt, że większość owiec spożywających tę samą koniczynę pozostawała żywa, botanicy usunęli genetycznie nitriloside z białej koniczyny. Tymczasem owce, które zdechły to było kilka osobników, które degustowały smakowite fuksje zawierające duże ilości ‘otwierającego’ enzymu beta glucosidase, który reagował natychmiast w owczych żołądkach, powodując ich śmierć. Jeśli botanicy zneutralizowaliby kilka fuksji zamiast milionów ton białej koniczyny, byłoby znacznie więcej witaminy B17 dostępnej dzisiaj dla ludzi poprzez rynek mięsny.

Tak to ogromne ilości witaminy B17 zostały usunięte z zachodniej żywności i społeczeństwo stoi teraz przed problemem raka o rozmiarach wcześniej niespotykanych. Jeśli nawet przyjmiemy, że niedobór B17 mógłby być najbardziej prawdopodobną przyczyną zaistnienia takich warunków, pozostaje wciąż kwestia tego, co robić dalej i jak ów rak rozwija się do formy zagrażającej zyciu.

W “Świecie bez raka” Griffin wyjaśnia trofoblastyczną teorię raka, proponowaną przez prof. Johna Beard’a z Uniwersytetu w Edynburgu, który twierdzi, że pewne pre-embrionalne komórki w ciąży nie różnią się w sposób widoczny od wysoce złośliwych komórek rakowych. Griffin odnotowuje: „Trofoblast w ciąży istotnie posiada wszystkie klasyczne cechy raka. Rozprzestrzenia się on i ulega podziałowi bardzo szybko, w miarę jak wgryza się w ściankę maciczną, przygotowując miejsce, w którym embrion może się zagnieździć.”

Trofoblast formowany jest w reakcji łańcuchowej przez inną komórkę, którą Grifin upraszcza do nazwy „komórka totalnego życia”, a która może ewoluować w jakikolwiek organ albo tkankę, lub alternatywnie w ludzki embrion. Kiedy „komórka totalnego życia” stymulowana jest w kierunku wyprodukowania trofoblastu poprzez kontakt z hormonem estrogenu, obecnym zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, przydarza się jedna z dwu rzeczy: w przypadku ciąży rezultatem jest konwencjonalny rozwój placenty i pępowiny. Jeśli trofoblast jest natomiast stymulowany, jako cześć procesu leczenia, rezultatem jest rak, lub jak Griffin zwraca uwagę: „Aby być bardziej dokładnym, powinniśmy powiedzieć, że staje się to rakiem, kiedy proces leczenia nie zostaje zastopowany po wykonaniu swego zadania”. Zdumiewający dowód tego twierdzenia istnieje niezbicie. Wszystkie komórki trofoblastu produkują unikatowy hormon, nazywany chorionic gonadotrophic (CGH), który jest łatwo wykrywalny w moczu. Tak więc, jeżeli osoba jest albo w ciąży albo też chora na raka, prosty test ciążowy na CGH powinien potwierdzić każde z osobna lub obydwa razem. Dokładnością wynosi powyżej 85%. Jeśli badania próbki moczu dadzą wynik pozytywny to znaczy, że albo jest to normalna ciąża albo nienormalna narośl rakowa. Griffin odnotowuje: „Jeśli pacjentem jest kobieta to albo jest ona w ciąży albo ma raka. Jeśli zaś mężczyzna, to tylko może być rak”. Tak więc po co te wszystkie kosztowne biopsje, wykonywane dla sprawdzenia, czy istnieje rak? Można tylko zgadywać, że ubezpieczalnia medyczna płaci lekarzom wyższe kwoty za biopsje, niż za testy ciążowe. W Australii dwa testy ciążowe, których można dokonywać w domu samemu i które są dostępne w każdej aptece, to Discover i Predictor.

Lekarze czytający ten artykuł pewnie będą się zżymać w świętym oburzeniu w tym momencie, pomrukując: „Tak, ale gdzie jest DOWÓD? Ano tutaj. Większość ludzi słyszała o „spontanicznej regresji”, kiedy to rak po prostu znika i jest nadzieja, że nigdy nie powróci. Takie spontaniczne regresje są rzadkie i odmienne w każdej formie raka. Jedna złośliwa odmiana znana jako testicular chorionepiythelioma – cechuje się tym, że nigdy nie spowodowała nawet jednej spontanicznej regresji. Może dokładnie z tego powodu Dr Krebs wyszczególnił ją i objął specjalnymi badaniami, kiedy udowadniał skuteczność B17 Laetrile w zapewnieniu całkowitej kontroli nad rakiem.

Jak wspomina Edward Griffin, w przemówieniu na bankiecie w San Francisco w dniu 19 listopada 1967 r. Dr Ernst Krebs dokonał krótkiego przeglądu sześciu przypadków testicular chorionepithelioma. Potem dodał: “Cóż, istnieje pozytywna cecha tego, że się nie było uprzednio promieniowanym, ponieważ, jeśli napromieniowanie, które zawiodło, nie miało miejsca, nie można przyjmować, że jest to opóźniony efekt wcześniejszej radiacji. Tak więc ten przypadek podpada pod kategorie „spontanicznych regresji” ale kiedy spojrzymy na to w sposób naukowy, wiemy, że spontaniczna regresja zdarza się tu rzadziej, niż w jednym przypadku na 150 tysięcy tej odmiany raka. Statystyczna możliwość spontanicznej regresji, która by tłumaczyła rozwiązanie tych sześciu przypadków testicular chorionepithelioma (wszystkie wyleczone jedynie witamina B17 Laetrile), jest daleko większa, niż statystyczne nieprawdopodobieństwo tego, że słońce nie wstanie następnego ranka.

Zapewne trafnie Griffin odnotowuje fakt, że z powodu wrogiej kampanii przeciwko B17 Laetrile oraz z powodu trudności w zdobyciu „zakazanej” substancji, większość chorujących na raka zaczyna stosować witaminy, jako ostatnią drogę ratunku, długo po tym, jak zostaną już spaleni promieniowaniem i zatruci chemoterapią.

Kiedy „Świat bez raka” został napisany w 1974 r. – witamina B17 Laetrile była jeszcze wolno dostępna w Australii. Teraz jej nie ma. Ostatni dane Australijskiej Fundacji Rakowej i wypowiedzi autorytetów medycznych ujawniły, że w ostatnim czasie Canberra rozważa każdy indywidualny przypadek osobno a następnie decyduje, czy pacjentowi można pozwolić importować wystarczającą ilość tego specyfiku dla jego własnego, osobistego użytku. Jeśli jej czy jemu uda się przeskoczyć przez tę przeszkodę, pozostaje im jeszcze znalezienie lekarza, który zgodzi się wstrzyknąć witaminę B17. Wydaje się, że międzynarodowi lobbyści zdołali się dostać do polityków zanim dr Krebs zdołał się przedostać do australijskiej publiczności.

W ostatnim miesiącu australijska telewizja podała przerażającą wiadomość, że dwóch na trzech Australijczyków może spodziewać się zachorowania na raka skóry przynajmniej raz w ciągu swego życia. Wg ewidencji, zapewnionej przez dr Ernsta Kebsa juniora, Edwarda Griffina i dr Ryszarda MacKarness’a – ta liczba mogłaby się zmniejszyć do maleńkiego procentu, Jeśli Australijczykom pozwolono by na wolność wyboru w zakresie dotyczącym stosowania witaminy B17 Laetrile. Może nadszedł już czas, aby Australijczycy zajęli stanowisko wobec tego niewątpliwie śmiertelnego problemu.

Autor: Joe Vialls
Tłumaczenie: Krystyna Kruk
Źródło: Alternatywa

http://www.eioba.pl/a93247/witamina_b17_amigdalina_amygdalina_laetrile_letril_to_lekarstwo_na_raka


* * * * *

Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc. przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany – twierdzi dr Ernesto Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów

Witamina B17, amigdalina albo letril – to trzy różne nazwy tej samej naturalnej substancji. Najpierw znaleziono ją w jądrach pestek moreli, potem stwierdzono, że występuje aż w 1200 gatunkach różnych roślin. Najwięcej jednak w pestkach popularnych owoców, takich jak morele, brzoskwinie, nektaryny, śliwki, jabłka, gruszki, wiśnie czy czereśnie.

Lecznicze działanie B17 opisano już w egipskich papirusach sprzed 5000 lat, proponując użycie wody migdałowej do leczenia raka skóry. Podobne zapiski o stosowaniu gorzkich migdałów pochodzą z Chin sprzed 4500 lat. W nowożytnej medycynie pierwsze informacje o tym, że B17 skutecznie leczy raka pojawiły się ponad 50 lat temu. Jej gorącym propagatorem był biochemik dr Ernest Krebs. Szacuje się, że od tego czasu około 100 tys. chorych na raka wyleczonych zostało letrilem. Skuteczne działanie B17 udowodniono w niezależnych badaniach w ponad 20 krajach, zarówno w przypadku ludzi, jak i zwierząt. Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem, że pacjent wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemią. Jednym z najbardziej znanych współczesnych ośrodków leczących letrilem jest meksykańska klinika dra Ernesto Contrerasa Rodrigueza.

Ponieważ B17 jest skuteczna i tania, szybko stała się solą w oku instytucji powiązanych z amerykańskimi koncernami farmaceutycznymi. Letril jest naturalną substancją, tak samo jak zioła. Nie można jej opatentować, więc nie można na niej zarobić. Można natomiast na niej stracić. I to bardzo dużo. Gdyby ludzie dowiedzieli się masowo, że B17 leczy raka, przemysł farmakologiczny poniósłby gigantyczne straty z powodu zaniechania chemioterapii. Skończyłyby się nie tylko zyski ze sprzedaży chemii, ale również nie byłoby przyzwolenia na potężne dotacje na wieczne badania i dopłaty do leków. Nic więc dziwnego, że losy B17 to tajemnicza historia pełna przemilczeń, fałszu, zastraszeń i histerii zamiast rzetelnej naukowej dyskusji.


Cyjanek na zdrowie

Kiedy nasze babcie robiły weka na zimę, kładły owoce z pestkami. Nie wiedząc o tym, dostarczały swoim rodzinom B17. Kiedy nasze mamy robiły weka, pestki już wyjmowały, bo wmówiono im, że w pestkach jest cyjanek, czyli kwas pruski. Panika przeniknęła oczywiście z USA. Dlatego dzisiaj tysiące Amerykanów potajemnie wyjeżdża leczyć się do Meksyku... i wraca zdrowymi. Zresztą w Polsce, tak jak i w wielu krajach, nie możemy kupić witaminy B17 w żadnej aptece. Proszę sprawdzić, jak magister za ladą będzie stukała w klawiaturę aptecznego komputera wszystkie trzy nazwy, po czym uśmiechnie się i powie, że nie ma czegoś takiego.

Podstawowym argumentem przeciwko B17 jest twierdzenie, że letril zawiera silnie trujący cyjanek. Jednak witamina B12 również zawiera cyjanek i bez kłopotów można ją kupić w aptece. Nawet bez recepty. O co tu chodzi?

Dokładniejsze badania wykazały, że straszenie amigdaliną nie ma sensu, bo natura w doskonały sposób zabezpieczyła nas przed zatruciem substancją pochodzącą z pestek. Nawet lepiej, bo zabezpieczyła nas podwójnie. Wyobraźmy sobie bandytę dzwoniącego do drzwi i głuptaka wewnątrz, który je zawsze bezmyślnie każdemu otwiera. Właściciele domu wiedząc, że mają głuptaka, zamontują blokadę w drzwiach tak, by ani on, ani bandyta nie mogli otworzyć drzwi. Otóż zdrowa komórka ludzkiego ciała to dom, w którym jest zamontowana taka blokada, i nie ma głuptaka. Chora rakowa komórka to dom, w którym jest odwrotnie – nie ma blokady, a mieszka 3000 głuptaków. Bandytę przed drzwiami obrazuje cyjanek zawarty w B17.

B17 to substancja, w składzie której część atomów tak się ułożyła, że tworzy rodnik cyjanku. Rodnik „rodzi" cyjanek wtedy i tylko wtedy, gdy po pierwsze: zetknie się z enzymem otwierającym („głuptak") o nazwie betaglukozydaza i po drugie – nie ma w pobliżu enzymu blokującego o nazwie rodanaza („blokada").

W zdrowych komórkach ludzkiego ciała mamy blokującą rodanazę i prawie w ogóle nie ma betaglukozydazy. Dokładnie odwrotnie jest w komórkach rakowych, gdzie betaglukozydaza występuje aż 3000 razy więcej niż w normalnej komórce i brak jest enzymu blokującego – rodanazy.

Zatem gdy letril dostanie się do ludzkiego organizmu, rozchodzi się do wszystkich komórek zdrowych i chorych. W zdrowej komórce zamienia się w glukozę. W rakowej uwalnia cyjanek oraz drugą, równie silną truciznę (aldehyd benzoesowy). Te dwie trucizny niszczą komórkę rakową i tylko ją, a przecież o to chodzi.

Teraz, znając już mechanizm, spójrzmy, jak amerykańska Administracja ds. Żywności i Leków (FDA) starała się odwodzić od letrilu i w jaki sposób nastraszyła nasze mamy. Najpierw ogłoszono, że letril jest bezużyteczny do zabijania raka, bo po wnikliwych badaniach nie stwierdzono w nim cyjanku. Po jakimś czasie, stwierdzono że letril w komórkach rakowych uwalnia cyjanek. Wtedy wydano odwrotny komunikat: skoro letril zawiera cyjanek, jest trujący. Według FDA mamy zatem sytuację, że owszem, B17 zabija raka, ale ponieważ robi to cyjankiem, to „takie niehumanitarne".

Ostatecznie jednak FDA została wezwana przed Sąd Federalny, gdzie przyznała, że nie posiada dowodów na toksyczność letrilu. Przeprosin oczywiście nie było, a my nadal jedliśmy kompoty bez pestek.

Nasi dziadowie jedli jądra pestek znacznie częściej. Niektórzy, bo lubili, inni z oszczędności albo biedy. Jedli też często zapomnianą przez współczesnych kaszę jaglaną, zwierającą B17. Do chleba dodawali ziarno lnu również zawierające letril. Spożywali mleko i mięso zwierząt, które jadły trawę, zawierającą B17. Współczesne odmiany traw zostały tak genetycznie zmienione, że pozbawiono je letrilu.


Co na to lekarze?

Wielu światowej sławy lekarzy nie boi się leczyć witaminą B17. Jednak nie ujmując wielu zacnym polskim lekarzom większość albo nie słyszała o letrilu w ogóle, albo zapoznała się z fałszywymi informacjami na jego temat, albo zwyczajnie boi się odejścia od narzucanych przez koncerny farmaceutyczne procedur. To trochę tak, jak z ociepleniem klimatu. W Polsce lato jest zimniejsze niż zwykle, ale Polska przyłącza się do walki z ociepleniem klimatu. Straszy się nas ubytkiem lodu na Arktyce (biegun północny), a totalnie przemilcza rekordowy przyrost pokrywy lodowej na Antarktydzie (biegun południowy) itd. itd.

Musimy też wiedzieć, że lekarze są silnie uzależnieni od izb lekarskich, które niepokornym potrafią zabrać uprawnienia do wykonywania zawodu. Chcąc więc znaleźć lekarza, który ma odwagę się wychylić, trzeba szukać wśród emerytów albo tych, którzy mają odwagę przeciwstawić się systemowi.

Czy słyszeli Państwo, że w krajach, gdzie były długoterminowe strajki lekarzy, śmiertelność w tym okresie malała nawet o 30 proc.? Takie nagłe „ozdrowienia" społeczeństw podczas strajku lekarzy występowały wielokrotnie w różnych krajach, np. w Izraelu. Cóż, ludzie wtedy z konieczności musieli wrócić do naturalnych leków.

Od 2 tygodni jem po 15 jąderek z pestek śliwek i nie zauważam żadnych ubocznych skutków. Autor książki pt. „Świat bez raka", mającej wkrótce ukazać się w Polsce, zaleca zjadanie tylu pestek dziennie, ile zjadamy zawierających te pestki owoców (np. jeśli zjadamy 7 śliwek dziennie, to możemy zjeść 7 jąder z pestek). W przypadku choroby dr Krebs zaleca spożywanie około 35 jąder pestek dziennie. Za granicą (np. za pośrednictwem Internetu) można też zakupić letril w tabletkach. Jedna tabletka 500 mg zawiera witaminę B17 w ilości znajdującej się w ponad 100 pestkach.

Więcej informacji na temat B17 można znaleźć w wydanej w Polsce przez Oficynę Wydawniczą 3.49 książce pt. „Terapia metaboliczna witaminą B17" (dostępna pod adresami: www.nieznany.pl lub www.nexus.media.pl).

Arkadiusz Woźniak
http://www.zyciekalisza.pl/

* * *  i kolejny wątek w tym temacie:

Jason Vale - odsiaduje w NY karę...:

skazany za to, że wyleczył się z raka pestkami moreli i głośno o tym mówił

http://www.youtube.com/watch?v=RwLZpTx-Gzc

niedziela, 8 listopada 2009

Świńska grypa

No i mamy kolejną odmiane grypy. Mówiąc szczerze to ją prorokowałem, bo po ptasiej coś innego musiało zastraszać matrixowy świat by ludzie zaczęli kupować szczepionkę, na produkcję której Wielka Farmacja wydała/wydaje tyle mamony... A przeciez prawo rynku jest jedno: inwestycja się musi zwrócić.
Ale teraz WF poszła o wiele dalej... Już zanim szczepionka będzie do kupienia Machina ruszyła do rządów by wprowadzać obowiązkowe szczepienia.

To nic że:
- szczepionka nie jest przebadana pod względem bezpieczeństwa,
- wirus mutuje i ta szczepionka która się pojawi to będzie na wirusa, który już zdechł parę
miesięcy wcześniej
- powikłania po tej szczepionce próbnie wpuszczonej w ludzi są - powiedzmy delikatnie - nieciekawe
- rtęć zawarta w szczepionkach powoduje autyzm i adhd u dzieci, a u dalej choroby Parkinsona i Alzhaimera (wysterczy wpisać w Googlach: list prof. Majewskiej, i poczytać)
- na biegunkę umiera więcej ludzi niż na tę ptasią grypę i jakoś nikt nie panikuje.

Zapobiegliwość Wielkiej Farmacj i (nazywam ich WF) jest przeogromna. Specjaliści od zakaźnictwa, ci co mają jeszcze sumienie, dziwią się skąd taki raban. Słowo PANDEMIA bije rekordy popularności jakby każde jego wypowiedzenie w mediach przysparzało wzrost konta bankowego mówcy o 1000 euro. Profesor Majewska jest wielce zdumiona. A kim jest - wystarczy sięgnąć do neta.
Szczepienia, tak w ogóle, są bardzo wątpliwe... Pytam się lekarzy wakcynologów:
- po jaką cholerę szczepi się dzieci od krztuśca czy odry, skoro i tak potem niektóre dzieci chorują? A jeżeli juz zachorują, to i tak się to dość łatwo leczy. Uważam, że rodzice powinni podać firmy produkujące szczepionki do sądu - i tyle!
- po co się szczepi przeciwko żółtaczce typu B noworodki, skoro już wiadomo, że te szczepienia niosą za sobą upośledzenia umysłowe dzieci /sławetny thimerosal, czyli rtęć/? W wielu krajach szczepi się dopiero nastolatków
- skoro badania przeprowadzone w Indiach wykazały, że zaszczepieni na GRUŹLICĘ chorowali... częściej, to po co szczepienie przeciwko gruźlicy?

Zadaję te pytania choć odpowiedź znam: chodzi o maszynke do wyciskania pieniędzy.
Pomyślmy: w USA chcą zaszczepić 28 mln ludzi otumanionych nagonką "stanu zagrożenia",
Szwecja kupiła 9 mln szczepionek mając ludzi w kraju o połowę mniej. Niby tak dbają o ludzi...
O ludzi? Czy raczej WF ma takie wpływy i lobby, że udaje jej sie to przeforsować?
Przecież Autorytety medyczne mające sumienie mówią, że i szczepienia od grypy sezonówki są zbędne, trzeba tylko dbać o odporność własną organizmu. A tę - osiąga się tylko poprzez zdrowe produkty: jedzenie, naturalne suplementy witaminowe i minerałowe, oparte o zioła, warzywa, owoce. Ale: czy tak ktoś głośno i skutecznie uświadomi w tym ludzi? W imię czego? Straty zysków? Przecież jak ktoś dba o zdrowie to może si.ać na grypę, w tym świńską.
Ja się z tego śmieję, a raczej może: cieszę, że mojej rodzinki to nie dotyczy. A wiem, że po grypie świńskiej przyjdzie może końska, potem, kocia, psia. W końcu w laboratoriach Wielkiej Farmacji naukowcy nie próżnują... Biznes musi się kręcić. Pamiętacie film z Chaplinem jak grał on szklarza, który przed sobą puszczał w miasto chłopaczka, który wybijał szyby?
To własnie ten mechanizm. Niemoralne? Kogo przy wielkich pieniądzach to obchodzi?
Przecież w czasie 2 wojny testowano broń biologiczną i związki chemiczne na ludności, na własnych żołnierzach. I nie tylko podczas II wojny... A wiecie dlaczego nasi piloci w Anglii byli tak "wydolni"? Że byli dobrzy w tym co robią to wiadomo.. Ale dlaczego mogli latać po kilka akcji bez snu, być w bojowej gotowości po kilkadziesiąt godzin? Już wiadomo: do kanapek sypano im amfetaminę. To dlatego niektórzy biedacy "zaginęli w akcji"... Bo fiksowali i kierowali samoloty w otchłanie wód Kanału...
Moralność.. w biznesie o takiej skali...? Którego "biznesmena" to obchodzi...?